- Pożar obejmował powierzchnię około 1000 metrów kwadratowych - relacjonuje mł. bryg. Karol Smarz, rzecznik bydgoskich strażaków. - Mówimy naprawdę o bardzo intensywnym procesie spalania. W pierwszej fazie podano cztery prądy wody, w kolejnych minutach kolejne dwa prądy wody, czyli łącznie było 6 miejsc, w których strażacy prowadzili bezpośrednie działania gaśnicze.
Jak mówił rzecznik strażaków, z uwagi na intensywne zadymienie i informację o tym, że strażacy mogą mieć kontakt z chemikaliami, użyto aparatów chroniących układ oddechowy.
- Sytuacja pożarowa została dosyć szybko opanowana. Dalsze działania polegały na zabezpieczaniu zbiorników z różnego rodzaju chemikaliami, które uległy w mniejszym lub większym stopniu rozszczelnieniu. Na miejscu działania podjęli ratownicy ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Chemicznego z Bydgoszczy. Chodziło o naprawdę skrupulatne sprawdzenie dosłownie każdego zbiornika, a mówimy o zbiornikach o pojemności od 50 litrów, których było kilkaset, do około 100 zbiorników o pojemności jednego metra sześciennego. Wszystko zostało sprawdzone. Ze zbiorników, w których występowały nieszczelności, zawartość przelano do pojemników zastępczych.
Na miejscu działały też inne służby, m.in. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.
- Dla nas najważniejsza jest informacja, że nie było osób poszkodowanych. Natomiast straty będą bardzo duże, bo na terenie, na którym trwał pożar, paliły się nie tylko wspomniane zbiorniki, ale także dwa samochody osobowe. Na pewno będziemy mówili o stratach rzędu kilkuset tysięcy złotych - ocenił Karol Smarz.
- O pożarze tuż po godz. 14:00 powiadomili strażaków przechodnie, którzy zobaczyli dym i ogień na terenie zakładu przy ul. Przemysłowej 14.
- Strażacy przekazali PR PiK, że zapaliły się groźne chemikalia: nadtlenek wodoru, kwas azotowy i wodorotlenek sodu. Spłonęły dwa samochody.