Pożar restauracji w Gniewkowie to było podpalenie? Właściciel: Nie mam wątpliwości
Właściciele spalonej restauracji w Gniewkowie apelują do policji o szybsze działanie. Ich zadaniem działa zbyt opieszale.
Pożar wybuchł w nocy 22 maja. - Nie ma wątpliwości, że doszło do podpalenia - mówi Leszek Lorek, współwłaściciel restauracji. – Sprawca jest widziany kilka razy, bo przed podpaleniem było wybicie szyby. Potem była przerwa mniej więcej tygodniowa. Podpalacza widać też na innych monitoringach – m.in. stacji benzynowej. Widać tam, że to niekoniecznie była jedna osoba.
Jak się dowiedziało Polskie Radio PiK, od dzisiaj śledztwo w tej sprawie będą prowadzić funkcjonariusze z Inowrocławia. – Trwa ustalanie przyczyn i okoliczności tego zdarzenia. Prowadzone jest postępowanie z artykułu 288, paragraf 1 Kodeksu Karnego, dotyczącego uszkodzenia mienia poprzez podpalenie roślin z agregatem chłodniczym, przy restauracji na terenie Gniewkowa – mówi Izabela Lewicka-Waszak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Inowrocławiu.
Zapis z monitoringu został zabezpieczony, w czynnościach brał udział również biegły z dziedziny pożarnictwa.