Ważna lekcja dla młodych: utrata pracy, rodziny, domu to moment. O ubóstwie w Bydgoszczy
Ubóstwo to nie tylko brak pieniędzy, ale także brak miłości, wsparcia, relacji - o tym mówiono w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy. Z młodzieżą spotkali się pani Anna i pan Jerzy, którzy doświadczyli bezdomności a także przedstawiciele Fundacji Pro Omnis, Stowarzyszenia Z sercem na dłoni, MOPS-u, sanepidu i Caritas.
Młodym ludziom przypominano, by dostrzegali w każdym człowieka, by nie dodawali cierpienia dzieciom z uboższych rodzin, wyśmiewając się z ich ubrań czy przyborów.
- Niestety, często osoby w kryzysie ubóstwa i bezdomności są uważane za ludzi gorszej kategorii - mówi Renata Szatkowska, prezes Stowarzyszenia „Z sercem na dłoni".
- To dzisiejsze spotkanie ma otworzyć oczy młodym ludziom na to, że aby znaleźć się w kryzysie bezdomności, czy być osobą w ubóstwie, często wystarczy chwila, moment - strata pracy, strata bliskiej osoby. Niestety, te osoby bywają hejtowane. Ci, którzy naprawdę potrzebują pomocy, często o nią nie proszą.
- Byłem bezdomny z powodu alkoholu. W tej chwili mija ósmy rok, gdy nie piję. Czuję się dobrze. Mam duże wsparcie w biurze Stowarzyszenia z Sercem na Dłoni - mówił pan Jerzy.
- Nie każdy alkoholik przestaje pić za życia. Ja poszłam na terapię i miałam to szczęście, że trafiłam na bardzo dobrego psychologa... - mówi pani Anna.
- Uczestniczymy w różnych akcjach Caritas, na przykład w zbiórkach żywności, czy organizowaniu Wigilii dla ubogich. Ludzie teraz śmieją z tego, że ktoś nie ma drogich ubrań, czy jakiegoś nowego telefonu. Po prostu sami nigdy nie byli takiej sytuacji - to głos wolontariuszek. Dodają, że pomoc zaczyna się - po prostu - od niewytykania palcem tej osoby, a później jest czas na znalezienie wyjścia z trudnej sytuacji.
Spotkanie zorganizowano z okazji ustanowionego przez papieża Franciszka Światowego Dnia Ubogich.