W Hucie Pieniackiej w 1944 roku mogło zginąć tysiąc osób. „Chodzi o godny pochówek" [„Wieści ze Wschodu"]
W Hucie Pieniackiej w obwodzie lwowskim kończy się pierwszy etap prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej poszukiwań ofiar zbrodni z lutego 1944 roku.
W „Wieściach ze Wschodu" Michał Słobodzian rozmawiał z Maciejem Jastrzębskim, korespondentem Polskiego Radia, znawcą tematyki wschodniej m.in. o tym, jak dziś wygląda wojna w Ukrainie. - To wojna wyniszczająca - nie ma wątpliwości ekspert.
Ważnym tematem była też rzeź wołyńska. W Hucie Pieniackiej w obwodzie lwowskim kończy się pierwszy etap prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej poszukiwań ofiar zbrodni z lutego 1944 roku. Wieś została wtedy spalona, mogło zginąć nawet 1000 osób.
- Dzięki pracom, które prowadzone były przez wiele miesięcy, udało się najpierw zlokalizować miejsca, w których mogą znajdować się szczątki ofiar rzezi wołyńskiej, później przeprowadzić prace - wstępne, archeologiczne, by określić konkretne miejsca, liczbę osób - mówi Maciej Jastrzębski. - Teraz strona prowadząca badania: eksperci i zespoły, ci, którzy otrzymali zgodę na prowadzenie tych prac, będą musieli wystąpić o zgodę na ekshumacje. Jak wiemy od osób biorących udział w tym przedsięwzięciu, najprawdopodobniej ekshumacje zostaną przeprowadzone dopiero wiosną przyszłego roku, bo trzeba się do nich bardzo poważnie przygotować. Tym bardziej, że archeolodzy spodziewają się wydobycia szczątków kilkuset ofiar - dodaje.
Kolejny etap to będzie identyfikacja między innymi przy użyciu testów DNA na podstawie próbek od osób, które mogły być spokrewnione z ofiarami rzezi wołyńskiej w Hucie Pieniackiej.
- Następnie przeprowadzony zostanie godny pochówek. To najistotniejszy cel prowadzenia tego typu prac - mówi Maciej Jastrzębski.
Cała rozmowa - poniżej.