Salmonella w toruńskim żłobku. Wynik dochodzenia: Nie ustalono jednoznacznego źródła zakażenia
Sanepid zakończył dochodzenie epidemiologiczne w sprawie ogniska Salmonelli w jednym z toruńskich żłobków. Nie udało się ustalić jednoznacznego źródła zakażenia - przekazał Polskiemu Radiu PiK rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy Łukasz Betański.
Jak informuje na podstawie analizy wykresu czasowego zachorowań, do zakażeń mogło dojść w wyniku spożytych potraw w dniach 7-10 lipca. - W samych przeprowadzonych badaniach laboratoryjnych próbek surowców, gotowych potraw oraz wymazach sanitarnych nie stwierdzono pałeczek salmonella. Najczęstszym źródłem zakażeń są produkty pochodzenia zwierzęcego, w tym jaja. W zakładzie przed użyciem były one myte i dezynfekowane, co przyczynia się do eliminacji pałeczek salmonella z samej powierzchni jaj - informuje rzecznik sanepidu.
Łukasz Betański przekazał nam, że można domniemywać, iż w dostarczonej do zakładu partii jaj mogły znajdować się pojedyncze sztuki skażone wewnątrz, w żółtku. - W takim przypadku obróbka termiczna, czyli zbyt niska temperatura albo zbyt krótka sama obróbka mogła być po prostu niewystarczająca do eliminacji pałeczek salmonella. Natomiast co do pracownika kuchni, u którego stwierdzono nosicielstwo, mógł ulec zakażeniu podczas smakowania lub spożywania posiłków przygotowanych przez zakład - dodaje.
Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Toruniu czeka teraz na wyniki badań pokrewieństwa szczepów salmonella. - Samo dochodzenie było dodatkowo utrudnione, ponieważ zachorowania dotyczyły głównie małych dzieci i osób starszych i w takich przypadkach informacje o tym, co dokładnie i kiedy dana osoba jadła, mogły być niepełne - mówi rzecznik sanepidu.
Dzieci trafiły do szpitala po zakażeniu salmonellą w toruńskim żłobku
Przypomnijmy, w lipcu objawy wystąpiły u 67 osób, a sześcioro dzieci trafiło do szpitala. Salmonellę wykryto także u pracownika firmy cateringowej dostarczającej posiłki do placówki. Objawy zatrucia pojawiły się też u dwójki dzieci z przedszkola w Grębocinie i sześciu podopiecznych Dziennego Domu Seniora w Toruniu. Placówki korzystały z tej samej firmy cateringowej.