Proces w sprawie śmierci 19-letniego Olka. Jako świadkowie zeznają policjanci, którzy go zatrzymali
- Kiedy Olek zawisł na ogrodzeniu, powinien być traktowany nie jako osoba zatrzymana, a jako pacjent, któremu trzeba ratować życie - uważa adwokat Michał Wąż, pełnomocnik rodziny Aleksandra.
Przed sądem w Grudziądzu trwa proces trzech lekarzy w sprawie śmierci 19-letniego Olka. Dziś zeznania składają policjanci (w tym dowódca), którzy zatrzymali młodego mężczyznę.
- W związku z tym, że powziąłem informację, że chłopak krwawi, wziąłem z naszego radiowozu torbę do udzielania pomocy przedmedycznej. Kiedy doszedłem na miejsce, pomocy przedmedycznej udzielali już funkcjonariusze. Po jakimś czasie przyjechała karetka pogotowia, przejęła czynności z chłopakiem. [Członkowie załogi karetki - przyp. red.] podjęli decyzję o hospitalizacji. Nie chcieli, żeby ściągać mu kajdanki, które były wcześniej założone. Sporządziliśmy dokumentację i na tym zakończyliśmy - zeznawał policjant.
Aleksander - uciekając przed funkcjonariuszami i przeskakując przez ogrodzenie - zranił się w nogę. Zmarł przewieziony do szpitala. W procesie uczestniczą bliscy Olka m.in. mama, która do sądu przyszła ze zdjęciem syna.
- Na pewnym etapie, już kiedy Olek zawisł na ogrodzeniu, powinien być traktowany nie jako osoba zatrzymana, a jako pacjent, któremu trzeba ratować życie - mówi adwokat Michał Wąż, pełnomocnik rodziny pokrzywdzonej w sprawie. - Nie ma przymusu stosowania w Polsce kajdanek w sytuacji, kiedy osoba walczy o życie - dodaje.
Przypomnijmy: do zdarzenia doszło w styczniu 2024 roku. Przed sądem odpowiadają lekarze, którzy mieli źle udzielić pomocy rannemu w nogę 19-latkowi. Postawiono im zarzuty narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, za co grozi im do pięciu lat pozbawienia wolności.
Dodajmy, że niedawno Sąd Rejonowy w Grudziądzu nie zgodził się z decyzją toruńskiej prokuratury o umorzeniu śledztwa przeciwko policjantom, którzy zatrzymali młodego mężczyznę. Została ona uchylona, w związku z tym sprawa zachowania mundurowych znowu będzie badana przez śledczych.
Rodzina zmarłego chłopaka domaga się, by prokurator zbadał, czy zachowanie policjantów w trakcie jego zatrzymania było prawidłowe. W procesie lekarzy policjanci zeznają w charakterze świadków.
Więcej w relacji Michała Zaręby - poniżej.