Lekarze z Torunia nie pomogli pacjentowi w potrzebie? Mamy komentarz z Biura Rzecznika Praw Pacjenta
Obywatel Indii wezwał karetkę w związku ze zdrętwieniem połowy twarzy. Do tego cierpiał z powodu innych chorób. W jednej z toruńskich lecznic podano mu jedynie antybiotyk i odesłano do domu. Później jego stan się pogorszył. W tej sprawie interweniuje Rzecznik Praw Pacjenta.
Cała sytuacja wydarzyła się w styczniu. Miejska lecznica w Toruniu miała odesłać do domu 31-letniego obywatela Indii, Anila Sainiego. To kucharz w jednej z tutejszych restauracji. Jak pisze na swoim Facebooku, w styczniu był w stanie poważnie zagrażającym jego życiu. Oczekiwanej pomocy na toruńskim SOR-ze jednak nie otrzymał.
- Toruńska karetka nawet nie chciała mnie zabrać do szpitala - pisze Anil Saini. - Pytali, dlaczego wzywałem karetkę i dlaczego nie pojechałem własnym transportem. W szpitalu odmówiono mi przyjęcia. Nawet pytali, dlaczego przyszedłem właśnie do ich szpitala, dali mi antybiotyk i odesłali do domu, mimo że wiedzieli, jak poważny jest mój stan - dodaje.
Rzecznik Praw Pacjenta w Toruniu wszczął postępowanie wyjaśniające
Jak ustaliło Polskie Radio PiK, Rzecznik Praw Pacjenta w Toruniu wszczął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. - Zwróciliśmy się o przesłanie dokumentów do jednostki i czekamy na wyjaśnienia z podmiotu leczniczego - mówił rzecznik prasowy biura Konrad Madejczyk. - Zobaczymy, co zostało zapisane w dokumentacji medycznej i względem tego podejmiemy odpowiednie kroki. Sprawa budzi tym większe kontrowersje ze względu na narodowość człowieka, który został odesłany ze szpitala, dlatego tym bardziej przyjrzymy się tej sprawie - dodaje.
Po odesłaniu pacjenta przez szpital w Toruniu jego stan się pogorszył. Obywatel Indii znalazł pomoc w Bydgoszczy, gdzie przeszedł operację. Zaznaczmy, że na co dzień mieszka z rodziną w Toruniu.
Odpowiedź szpitala
- W przypadku pana Anila Saini przeprowadzona została niezbędna, w tym stanie pacjenta, diagnostyka - czytamy w oświadczeniu dyrektora Specjalistycznego Szpitala Miejskiego im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Decyzje dotyczące dalszego postępowania wynikały wyłącznie z oceny klinicznej oraz organizacji całego systemu ochrony zdrowia w Toruniu. Przypomnę, że nasz szpital nie dysponuje oddziałami otolaryngologii, okulistyki czy leczenia z zakresu chirurgii szczękowej - dodaje dyrektor.
Do tematu będziemy wracać. Pełne oświadczenie poniżej.