Rozpoczął się proces w sprawie zbrodni w Gostkowie. „Gdy leżał, jeszcze rozmawialiśmy”
Jak ustalili śledczy, Dariusz M. wielokrotnie uderzał pokrzywdzonego przedmiotem przypominającym kij bejsbolowy.
Proces w sprawie śmierci 55-latka rozpoczął się w Sądzie Okręgowym w Toruniu. Do zbrodni doszło ponad rok temu w Gostkowie. Jak ustalono, Dariusz M. wielokrotnie uderzał pokrzywdzonego przedmiotem przypominającym kij bejsbolowy i rannego zostawił na zimnie. Zwłoki ujawniono w Grębocinie.
22 stycznia akt oskarżenia w tej sprawie odczytała prokurator Joanna Kordzińska:
- Pozostawił pokrzywdzonego bez odzieży wierzchniej przed wejściem do budynku przez całą noc aż do dnia 1 marca 2025 roku, przy czym urazy godzące w głowę skutkowały utratą przytomności pokrzywdzonego. Wspólnie z Krzysztofem W. wywiózł zwłoki swoim samochodem osobowym do miejscowości Grębocin, gdzie porzucił je w okolicach drogi z zamiarem upozorowania wypadku drogowego - usłyszeli obecni na rozprawie.
Dariusz M. nie przyznał się do zabójstwa.
- Andrzeja kilkukrotnie uderzyłem, ale nie przyznaję się do tego, że go zabiłem. Gdy leżał, to jeszcze z nim rozmawiałem. Powiedział, że pójdzie do domu i ja poszedłem też do siebie. Rano, gdy się obudziłem, zobaczyłem, że leży nieprzytomny. Spanikowałem. Próbowałem Andrzeja reanimować. Ale był martwy. Z Krzysztofem go wywiozłem. To wszystko - mówił przed sądem Dariusz M.
Grozi mu dożywotnie więzienie. Drugi z mężczyzn oskarżony jest o nieudzielenie pomocy pokrzywdzonemu i utrudnianie postępowania. W sądzie przyznał, że pomógł jedynie przewieźć ciało. Cała trójka w nocy spożywała alkohol.
Więcej w relacji Michała Zaręby.