Toruńska rzeź drzew. Mamy nowe informacje od osób, które były wtedy w lesie [zdjęcia]
Wracamy do sprawy nielegalnej wycinki drzew na Kępie Bazarowej w Toruniu. Reporterom Polskiego Radia PiK i PAP udało się dotrzeć do osób, które przekazały nowe informacje na temat zdarzenia.
- W Wigilię byliśmy tutaj z żoną i psami na spacerze. Było jeszcze jasno. Słyszałem jedną siekierę, ale nie mogłem zlokalizować miejsca wyrębu. Miałem wrażenie, że odgłos dobiega z okolicy mostu, że może ktoś potrzebuje drewna na ognisko, na jakieś spotkanie czy atrakcję zorganizowaną z okazji świąt. W niedzielę po świętach chodziliśmy tutaj trzy godziny. Panowała cisza, więc to musiało się wydarzyć w Wigilię lub w pierwszy dzień świąt. Za takie zniszczenia powinny być nakładane niesamowite kary...
- Jestem całorocznym grzybiarzem i pewnie dlatego trafiłem w to miejsce. 19 listopada zrobiłem pierwsze zdjęcia powalonych drzew. Początkowo myślałem, że to bobry, ale drzewa obok nas nie wyglądają na przypadkowo położone. Wszystkie są skierowane w jedną lub w dwie strony, tworząc taki trakt komunikacyjny. Poza tym, po samym cięciu ewidentnie widać, że użyto ciężkiej, wysokiej jakości siekiery.
- Nazywam się Janusz Nowak, jestem administratorem profilu „Dziki Toruń". Nagłaśniamy sprawę dzikiej wycinki. Zniszczono kilkaset drzew - mogę tak powiedzieć - to nie jest kilkadziesiąt drzew. Musiała tu działać liczna ekipa, ileś tych siekier, żeby przeprowadzić wycinkę na taką skalę. Każde jedno wycięte drzewo to już tragedia...
Zdewastowany został ponad hektar obszaru Natury 2000. Dr Lucjan Rutkowski z Instytutu Biologii UMK powiedział, że wśród ściętych drzew są klony jawory, olchy, wiązy, jesiony. Część miała średnicę ponad 100 centymetrów i mogła rosnąć ok. 70-80 lat. Wycięto też wiele młodszych drzew. – Trudno mi sobie wyobrazić, ile siły i pracy trzeba, żeby dokonać tak wielkiej wycinki. Najgorsze jest to, że w wielu punktach w miejsce rodzimego drzewostanu wejdzie teraz inwazyjny klon jesionolistny – ocenił przyrodnik.
Nasz reporter skontaktował się także z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska. Pytał o reakcję na wycinkę i o ewentualne dalsze działania służbd. RDOŚ odpisała, że swoje działania uzależnia od wyników postępowania organów ścigania. Jak przekazała PR PiK, gmina nie zwróciła się do udział RDOŚ w oględzinach terenowych.
Sprawę cały czas wyjaśnia policja. Toruński ratusz zaapelował o pomoc w ustaleniu sprawców. Do tego tematu wrócimy w poniedziałek w audycji „Popołudnie z Reportażem".