Niedziela, 08 grudnia 2019 r.   Imieniny: Marii, Światozara, Makarego
Polskie Radio PiK » PiKtogramy »

60 lat bydgoskiej filharmonii

Budowa bydgoskiej filharmonii trwała w latach 1954-58/fot. Zbigniew Kuczewski
Budowa bydgoskiej filharmonii trwała w latach 1954-58/fot. Zbigniew Kuczewski
Bydgoska Filharmonia Pomorska 16 listopada 2018 świętowała 60-lecie swojego gmachu. Z tej okazji instytucja przygotowała jubileuszową publikację pt. „Naród sobie”, której współautorką jest dziennikarka Polskiego Radia PiK Magdalena Gill. Fragmenty jej wywiadów prezentowaliśmy także na antenie PR PiK.


Koncert z okazji 60-lecia gmachu filharmonii odbył się 16 listopada o godz. 19.00. Wystąpili: Julia Kociuban - fortepian, Agata Szymczewska - skrzypce, Tomasz Warmijak - tenor, Orkiestra Symfoniczna FP i Chór Opery Nova, pod dyrekcją Antoniego Wita. Repertuar był taki sam, jak podczas koncertu inaugurującego nowy gmach, który odbył się 16 listopada 1958 roku. Znalazły się w nim: Uwertura do opery „Halka” Moniuszki, Fantazja polska Paderewskiego, Koncert skrzypcowy A-dur Karłowicza i Harnasie Szymanowskiego.

Władze kazały przesunąć filharmonię, przeszkadzała też ”bielawska kurzawka”

- Dużo kłopotu sprawiła wówczas Szwalbemu część wpływowej, zwłaszcza recenzenckiej prasy, która zaczęła wykładać rachunek kosztów, jakie zainwestowano w muzykę - opowiada Krystyna Starczak-Kozłowska/fot. Anna Kopeć, materiały filharmonii
- Dużo kłopotu sprawiła wówczas Szwalbemu część wpływowej, zwłaszcza recenzenckiej prasy, która zaczęła wykładać rachunek kosztów, jakie zainwestowano w muzykę - opowiada Krystyna Starczak-Kozłowska/fot. Anna Kopeć, materiały filharmonii
- To nie była łatwa budowa. Trzeba było opanować „bielawską kurzawkę”, a potem nagle PRL-owskie władze zażądały, żeby filharmonia stała pod innym kątem, bo za bardzo widać w tle bazylikę – opowiada Krystyna Starczak-Kozłowska, autorka książki o pierwszym dyrektorze filharmonii.

Krakowski dyrygent: Sześć lat mieszkałem na drugim piętrze filharmonii

- Mieliśmy z żoną w filharmonii pokoik na drugim piętrze, od strony parkingu i bazyliki. Miał wielkość 8 metrów kw. - wspomina Stanisław Gałoński/fot. Materiały filharmonii
- Mieliśmy z żoną w filharmonii pokoik na drugim piętrze, od strony parkingu i bazyliki. Miał wielkość 8 metrów kw. - wspomina Stanisław Gałoński/fot. Materiały filharmonii
- Łazienki własnej nie mieliśmy. Trzeba było schodzić na parter do wspólnej, przeznaczonej również dla muzyków. Jak był koncert, to były dodatkowe trudności, bo przecież do filharmonii przychodzili rozmaici ludzie – opowiada Stanisław Gałoński, pierwszy szef Capelli Bydgostiensis, który w latach 1960-66 mieszkał w gmachu bydgoskiej filharmonii.

Antoni Wit: W Bydgoszczy miałem wielu świetnych muzyków

- Jako młody człowiek w Bydgoszczy zrealizowałem wiele swoich artystycznych marzeń - wspomina Antoni Wit/fot. materiały filharmonii
- Jako młody człowiek w Bydgoszczy zrealizowałem wiele swoich artystycznych marzeń - wspomina Antoni Wit/fot. materiały filharmonii
- Wspominam pracę w Bydgoszczy z rozrzewnieniem. Po siedmiu latach od ukończenia studiów zostałem szefem orkiestry i miałem wpływ na to, jakie utwory będą grane pod moją dyrekcją – wspomina dyrygent Antoni Wit, szef orkiestry symfonicznej FP w latach 70.

Muzycy filharmonii: Orkiestra jest zupełnie inna, niż 60 lat temu

- Kiedyś w orkiestrze symfonicznej było więcej etatów, ale jakościowo dziś jest lepsza - mówią muzycy (od lewej: Zbigniew Milewski, Romuald Marjanowski i Anna Marjanowska)/fot. Anna Kopeć, Materiały filharmonii
- Kiedyś w orkiestrze symfonicznej było więcej etatów, ale jakościowo dziś jest lepsza - mówią muzycy (od lewej: Zbigniew Milewski, Romuald Marjanowski i Anna Marjanowska)/fot. Anna Kopeć, Materiały filharmonii
- Jeden z naszych ulubionych utworów to „Życie bohatera” Ryszarda Straussa. Kiedyś był bardzo trudny dla orkiestry, dziś jesteśmy w stanie szybko go opanować i nieźle zagrać - opowiadają muzycy orkiestry symfonicznej FP i Capelli Bydgostiensis.

Muzycy: Nasi koledzy budowali, dyrektor nocą pilnował materiałów

- Wielu naszych kolegów przychodziło na budowę i pracowało fizycznie - opowiadają Edward Piórek i Tadeusz Kłaput/fot. Anna Kopeć, materiały filharmonii
- Wielu naszych kolegów przychodziło na budowę i pracowało fizycznie - opowiadają Edward Piórek i Tadeusz Kłaput/fot. Anna Kopeć, materiały filharmonii
- Nasi koledzy w wolnym czasie przychodzili na budowę i pracowali fizycznie. Mieli pokrwawione ręce od wkładania waty szklanej do pustaków. Tak, jak cała Polska budowała Warszawę, tak muzycy budowali filharmonię w Bydgoszczy – opowiadają emerytowani muzycy Filharmonii Pomorskiej.

Alicja Weber: Pamiętam pierwszy koncert w nowym gmachu filharmonii

- Wszyscy bardzo czekaliśmy na gmach filharmonii - opowiada Alicja Weber. Fot. Anna Kopeć, materiały filharmonii
- Wszyscy bardzo czekaliśmy na gmach filharmonii - opowiada Alicja Weber. Fot. Anna Kopeć, materiały filharmonii
- Byłyśmy z koleżankami z liceum ogromnie podekscytowane. Wszystkie w białych bluzkach i granatowych spódniczkach. Siedzieliśmy w ostatnich rzędach, bo mieliśmy ulgowe bilety, ale wrażenie było niesamowite – tak koncert inauguracyjny w otwieranym w 1958 roku gmachu Filharmonii Pomorskiej wspomina Alicja Weber.