Henryk Nawotka nie żyje. Był uznanym bydgoskim dyrygentem, organistą i kompozytorem
Filharmonia Pomorska zawiadamia, że odszedł Henryk Nawotka. Przez kilkadziesiąt lat prowadził bydgoski chór Vincetinum, wcześniej współpracował z filharmonią i operą.
Powiedzieć: człowiek orkiestra to za mało. Był obdarzony unikatowym głosem i muzykalnością. Chórzyści, muzycy i parafianie go kochali.
Henryk Nawotka urodził się 6 maja 1942 roku w Działdowie. Organy i chóry stały się tą dziedziną, która określiła jego przyszłą drogę zawodową. Absolwent Akademii Muzycznej w Gdańsku w klasie organów. Ukończył podyplomowe studia w zakresie dyrygentury chóralnej. W 1965 r. zamieszkał w Bydgoszczy i podjął pracę organisty i dyrygenta Chóru Mieszanego „Vincentinum” w bydgoskiej bazylice p.w. św. Wincentego a Paulo. Zaczął pracować nad podniesieniem jego prestiżu, wcielając do repertuaru nowe utwory wielkich mistrzów, jak i swoje.
Wtedy powstały m.in.: „Kantata ku czci św. Wincentego a Paulo”, „Droga do serc”, „Znak wielki”, „Pokropisz mnie Panie”, „Msza polska 5-głosowa” i inne. W latach 1983-1986 pracował jako dyrygent w bydgoskiej operze, a we wrześniu 1986 r. objął obowiązki dyrygenta i kierownika artystycznego chóru „Arion” przy Filharmonii Pomorskiej. Przygotowując (do 1991 r.) chór „Arion” do wykonania z orkiestrą Filharmonii Pomorskiej kilkunastu kompozycji wokalno-instrumentalnych, zyskiwał przychylne recenzje miejscowej i krajowej krytyki.
W drugiej połowie lat 80., grając na organach w bazylice, prowadząc tamtejszy chór i pracując w bydgoskiej operze, najpierw jako asystent dyrygenta, potem dyrygent, kierował zza pulpitu kilkunastoma przedstawieniami, takimi jak: „Orfeusz w piekle” J. Offenbacha, „Kopciuszek” G. Rossiniego, „Halka” S. Moniuszki, „Rigoletto”, „Aida”, „Bal maskowy” G. Verdiego, „Tosca” G. Pucciniego i „Wesołe kumoszki z Windsoru” O. Nicolaia. Pracował przy przygotowaniu kilku premier, prowadząc próby muzyczne z solistami, orkiestrą – m. in. zespołowe, reżyserskie. Opera dawała mu ogromną satysfakcję. Mógł uczestniczyć w kreowaniu prawdziwej sztuki, lecz z powodu niemożności pogodzenia zajęć w tej instytucji z nabożeństwami i obowiązkami organisty w bazylice, poszedł za swoim pierwszym powołaniem.
I właśnie praca na parafialnej niwie okazała się bardzo owocna i satysfakcjonująca. Parafialny Chór Vincentinum dyrygent wyniósł na muzyczne wyżyny. W najlepszych latach grupa liczyła nawet 100, a może i więcej osób. Śpiewacy, w większości amatorzy, choć w szeregach formacji nie brakowało utytułowanych profesjonalistów, przyciągniętych charyzmą Henryka Nawotki, spełniali się w repertuarze z najwyższej półki. I tak było przez kilkadziesiąt lat.
Tekst na podstawie publikacji: Alicja Weber, Nawotka Henryk, [hasło w:] Bydgoski Leksykon Operowy, pod red. Z. Prussa, Bydgoszcz 2002.