Syn Beaty J., domniemanej ofiary morderstwa na Dębcu – objęty specjalną opieką psychologiczną

2018-03-07, 20:27  Polska Agencja Prasowa

Kilkunastoletni syn Beaty J., która według nieoficjalnych informacji miała zostać zamordowana przed katastrofą na poznańskim Dębcu, objęty jest specjalną pomocą psychologiczną – powiedziała PAP rzeczniczka poznańskiego MOPR-u Lidia Leońska.

W momencie zdarzenia syna Beaty J. nie było w budynku. Jak tłumaczyła PAP w środę rzeczniczka prasowa poznańskiego MOPR-u Lidia Leońska, chłopiec od czasu wypadku samochodowego, do którego doszło w styczniu tego roku, przebywa w jednym z poznańskich szpitali. Niebawem czeka go kolejna operacja, a następnie rehabilitacja w podpoznańskiej miejscowości, gdzie mieszka babcia chłopca. Leońska podkreśliła, że chłopiec objęty jest specjalną opieką psychologiczną.

"Obecnie chłopiec ma zapewnioną wszelką pomoc w szpitalu i szpital jest poinformowany o tym, że on także jest jedną z ofiar tego tragicznego zdarzania. Nie mamy jednak wiedzy, czy ktoś z osób odwiedzając go w szpitalu przekazał mu już jakiekolwiek informacje o tym zdarzeniu. Nie wiemy też, czy ma dostęp do mediów społecznościowych i czy czytał te bardzo drastyczne opisy, które publikują niektóre media" – mówiła PAP Leońska.

Dodała, że chłopiec jest objęty wszelką pomocą, podobnie jak dzieci innych ofiar tej katastrofy. Leońska dodała, że takim wsparciem objęte są też m.in. dwie córki znajomej Beaty J., która zginęła wskutek wybuchu; dziewczynki są w wieku 10 i 18 lat.

Przed wypadkiem syn Beaty J. uczęszczał do pobliskiej szkoły podstawowej. Leońska podkreśliła, że pod opieką psychologiczną znajdują się także uczniowie z jego klasy.

W hotelu przy ul. Łozowej w Poznaniu nadal przebywa ponad 30 osób poszkodowanych w wyniku katastrofy. "Sytuacja na miejscu jest trudna; są łzy, szlochy, rozmiar tej tragedii jest bardzo trudny do udźwignięcia" – powiedziała.

Jak mówiła, najtrudniejszy był pierwszy dzień, kiedy poszkodowani po opatrzeniu i pomocy medycznej wrócili ze szpitala do hotelu. Kiedy leki uspokajające przestawały działać, ludzie zaczynali sobie uświadamiać skalę tego, co się stało.

"Jedna z kobiet nie była w stanie powiedzieć jak się nazywa. Pytaliśmy jej sąsiadów, czy przypadkiem nie miała jakichś zaburzeń - odpowiedzieli, że nie. Okazało się, że była w takim szoku, że nic do niej nie dochodziło" – tłumaczyła Leońska.

Dodała, że wśród osób poszkodowanych jest "ogromne poczucie więzi i wspólnoty; wszyscy pomagają sobie wzajemnie i wspierają się".

"Na miejscu dyżuruje lekarz. Dwa razy wzywane było już pogotowie, m.in. do kobiety, która była proszona, by zidentyfikować ciało swojego brata. Cały czas jest na miejscu psycholog, dyżurują pracownicy socjalni – jeśli tylko ci ludzie czegokolwiek potrzebują od razu się do nas zwracają – i jest to dla nich załatwiane" – mówiła.

Jak tłumaczyła, rodziny otrzymały już pierwsze zasiłki i część darów, ale pokoje hotelowe nie są zbyt duże i nie wszystko te osoby mogą zabrać ze sobą do hotelu. Obecnie trwają też spotkania z poszkodowanymi na temat znalezienia i przekazania im lokali zastępczych.

Kamienica przy ul. 28 Czerwca w Poznaniu zawaliła się w niedzielę rano - prawdopodobnie wskutek wybuchu gazu. W ruinach budynku znaleziono ciała pięciu osób, 21 zostało rannych.

Według nieoficjalnych informacji PAP, do zawalenia się kamienicy w Poznaniu doszło prawdopodobnie po tym, jak mężczyzna, który zamordował jedną z jej mieszkanek, próbował popełnić samobójstwo i odkręcił kurki z gazem. Poparzony miał, według mediów, trafić do szpitala. Policja i prokuratura nie komentują na razie tych doniesień.

Według nieoficjalnych informacji lokalnych mediów, ofiarą morderstwa była Beata J. Kobieta i jej mąż Tomasz J. pochodzili ze Śremu. Para miała kilkunastoletniego syna. Mężczyzna, który w ostatnim czasie pracował poza granicami Polski, już wcześniej miał być agresywny. W pewnym momencie Beata J. postanowiła rozwieść się z mężem.

Na początku stycznia tego roku miało dojść do wypadku samochodowego. Autem podróżował Tomasz J. wraz synem. Mężczyźnie w wyniku zdarzenia nic się nie stało, natomiast chłopiec od momentu wypadku przebywa w szpitalu. Media podają, że do tego zdarzenia doszło krótko po tym, jak kobieta oświadczyła mężowi, że od niego odchodzi. Beata J. miała zacząć oskarżać męża; mówić, że z zemsty próbował zabić ich syna. Po tym zdarzeniu kobieta zerwała kontakt z mężem.

Po jakimś czasie Beata J. zaczęła spotykać się z innym mężczyzną. Według nieoficjalnych informacji, to właśnie zazdrość o żonę miała być powodem morderstwa. Media wskazują, że Tomasz J. przyjechał niespodziewanie do Poznania już w sobotę - w niedzielę rano kobieta planowała wyjechać za granicę.

Według nieoficjalnych informacji PAP, podawanych także przez lokalne media, ciało kobiety miało zostać brutalnie okaleczone; na czole kobieta miała mieć wyryty napis "za zdradę".(PAP)

Kraj i świat

Prezydent Duda przed wizytą w USA zwołuje Radę Bezpieczeństwa Narodowego

Prezydent Duda przed wizytą w USA zwołuje Radę Bezpieczeństwa Narodowego

2024-03-05, 12:54
Pojazd gąsienicowy najechał na dwóch żołnierzy. Tragedia na poligonie w Drawsku Pomorskim

Pojazd gąsienicowy najechał na dwóch żołnierzy. Tragedia na poligonie w Drawsku Pomorskim

2024-03-05, 10:52
Meteorolodzy: Z powodu El Nino temperatury będą do maja wyższe niż normalnie

Meteorolodzy: Z powodu El Nino temperatury będą do maja wyższe niż normalnie

2024-03-05, 08:48
Pakt migracyjny: Polska będzie domagać się zwolnienia z obowiązkowej solidarności

Pakt migracyjny: Polska będzie domagać się zwolnienia z obowiązkowej solidarności

2024-03-04, 13:55
Ostre słowa prezydenta Ukrainy. Komentuje sytuację na granicy z Polską

Ostre słowa prezydenta Ukrainy. Komentuje sytuację na granicy z Polską

2024-03-04, 09:54
Prezydent: Sport integruje społeczność lokalną wokół bohaterów walk o wolną Polskę

Prezydent: Sport integruje społeczność lokalną wokół bohaterów walk o wolną Polskę

2024-03-03, 18:15
Wypadek polskiego busa na autostradzie w Niemczech. Dziewięć osób zostało rannych

Wypadek polskiego busa na autostradzie w Niemczech. Dziewięć osób zostało rannych

2024-03-03, 16:37
Prokuratura przedstawiła zarzuty 33-latkowi, który wjechał w grupę ludzi w Szczecinie

Prokuratura przedstawiła zarzuty 33-latkowi, który wjechał w grupę ludzi w Szczecinie

2024-03-02, 15:45
Arcybiskup Gądecki ponownie apeluje o ochronę życia i wsparcie rodziców

Arcybiskup Gądecki ponownie apeluje o ochronę życia i wsparcie rodziców

2024-03-02, 13:46
W marcu cieplej, niż na początku kwietnia. Na święta w górach możliwy śnieg [prognoza]

W marcu cieplej, niż na początku kwietnia. Na święta w górach możliwy śnieg [prognoza]

2024-03-02, 10:18
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę