Ruszył proces oskarżonego o obrzucenie tortem sędzi

2015-06-16, 13:23  Polska Agencja Prasowa
Działacz opozycji w czasach PRL-u, do sądu przyszedł ubrany w pasiasty drelich i przyniósł ze sobą opakowanie ptasiego mleczka. Fot. PAP/Jakub Kamiński

Działacz opozycji w czasach PRL-u, do sądu przyszedł ubrany w pasiasty drelich i przyniósł ze sobą opakowanie ptasiego mleczka. Fot. PAP/Jakub Kamiński

Przed warszawskim sądem rejonowym rozpoczął się we wtorek proces Zygmunta M., który w 2013 r. rzucił tortem w sędzię zajmującą się sprawą Czesława Kiszczaka. Sąd przesłuchał pierwszych świadków, sprawa może się zakończyć na przełomie sierpnia i września.Oskarżony nie przyznał się do winy. "Nie będę mówił, kto rzucił tortem. Nie mogę nikogo oskarżać, bo jestem zobowiązany zaprzysiężeniem nas jako podziemnego państwa polskiego" - mówił przed sądem.

Sąd Rejonowy Warszawa-Wola przesłuchał trzech świadków, w tym operatora kamery i fotoreportera PAP, obecnych podczas posiedzenia, gdy rzucono tortem w sędzię. Sprawa została odroczona do przełomu sierpnia i września, gdyż na kolejną rozprawę musi zostać jeszcze wezwana poszkodowana sędzia, odtworzone zostaną też dziennikarskie nagrania tego zdarzenia.

Proces dotyczy posiedzenia sądu z czerwca 2013 r. W Sądzie Okręgowym w Warszawie przesłuchiwano wówczas dwoje psychiatrów, którzy uznali, że zdrowie b. szefa MSW z lat PRL Czesława Kiszczaka, nie pozwala na sądzenie go po raz piąty za przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników kopalni "Wujek" w 1981 r.

Gdy sędzia Anna Wielgolewska ogłosiła, że przesłuchanie biegłych odbędzie się przy drzwiach zamkniętych, obecna w sali jako publiczność grupa osób z Adamem Słomką na czele zaprotestowała, głośno wyrażając niepochlebne dla sądu opinie. Wtedy sędzia ogłosiła przerwę w posiedzeniu. Gdy wychodziła z sali, jeden z mężczyzn rzucił w nią tortem z bitą śmietaną. Sędzia została trafiona w tył głowy. Potem posiedzenie dokończono niejawnie. W końcu sędzia zawiesiła proces Kiszczaka z powodu jego złego stanu zdrowia. Jeszcze w 2013 r. SA prawomocnie utrzymał tę decyzję SO.

Kilka dni później Zygmunt M. usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności oraz znieważenia funkcjonariusza publicznego w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych. Grozi za to grzywna, ograniczenie wolności lub do trzech lat więzienia.

W czerwcu 2014 r. sąd skazał M. na karę 8 miesięcy ograniczenia wolności, czyli obowiązku nieodpłatnych prac społecznych przez 20 godzin w miesiącu. Wyrok ten zapadł w tzw. trybie nakazowym (bez wzywania oskarżonego na rozprawę). Tryb ten stosuje się wtedy, gdy "okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości w świetle zebranych dowodów", oskarżony pozostaje na wolności, sprawa toczy się z oskarżenia publicznego, a oskarżony ukończył 17 lat i nie zachodzi wątpliwość co do jego poczytalności.

Oskarżonemu i oskarżycielowi przysługuje jednak prawo wniesienia do sądu sprzeciwu od wyroku w trybie nakazowym - co automatycznie oznacza utratę jego mocy. Latem 2014 r. oskarżony złożył taki sprzeciw.

We wtorek oskarżenie odczytała protokolantka, co wzbudziło protesty M. "Jak następnym razem nie będzie prokuratora, to proszę sprawę odesłać lub umorzyć" - mówił. W odpowiedzi sąd przypomniał, że "sprawa toczy się w trybie uproszczonym i przepisy nie wymagają obecności prokuratora".

Po incydencie z 2013 r. sąd zaostrzył środki bezpieczeństwa, ustalając m.in., że do gmachu wolno wnosić tylko rzeczy "niezbędne w postępowaniu sądowym". Atak na sędzię stanowczo potępiła Krajowa Rada Sądownictwa. Kierownictwo sądu okręgowego wyraziło "głębokie poruszenie" incydentem.

W połowie maja Sąd Okręgowy w Warszawie powołał biegłych lekarzy, by ponownie ustalili, czy można podjąć zawieszony w 2013 r. proces Kiszczaka ws. śmierci górników. Mają oni dwa miesiące na wydanie opinii.

Są to ci sami biegli, którzy niedawno uznali, że Kiszczak może pod pewnymi warunkami stanąć przed sądem odwoławczym w innym procesie - za wprowadzenie stanu wojennego w 1981 r. W poniedziałek Kiszczak w sprawie wprowadzenia stanu wojennego został prawomocnie skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił apelację obrony od takiego wyroku sądu I instancji z 2012 r.(PAP)

Kraj i świat

Premier o rakiecie pod Bydgoszczą: Złożę zeznania, nie mamy nic do ukrycia

Premier o rakiecie pod Bydgoszczą: Złożę zeznania, nie mamy nic do ukrycia

2023-06-27, 14:00
800 zł od stycznia przyszłego roku na każde dziecko. Projekt ustawy przyjęty

800 zł od stycznia przyszłego roku na każde dziecko. Projekt ustawy przyjęty

2023-06-27, 12:50
Prezydent Zełenski: To szczęśliwy dzień Na wszystkich odcinkach frontu idziemy do przodu [wideo]

Prezydent Zełenski: To szczęśliwy dzień! Na wszystkich odcinkach frontu idziemy do przodu [wideo]

2023-06-27, 11:00
Kobieta śpi za kierownicą tesli na trasie S5 Takie nagranie krąży w sieci [wideo]

Kobieta śpi za kierownicą tesli na trasie S5? Takie nagranie krąży w sieci [wideo]

2023-06-27, 09:10
Wirus ptasiej grypy wykryty u padłych kotów. Nie wiadomo, jak się zakaziły

Wirus ptasiej grypy wykryty u padłych kotów. Nie wiadomo, jak się zakaziły

2023-06-26, 20:04
Prigożyn: naszym celem było uratowanie Grupy Wagnera, a nie obalenie rosyjskiej władzy

Prigożyn: naszym celem było uratowanie Grupy Wagnera, a nie obalenie rosyjskiej władzy

2023-06-26, 18:14
Premier: przedłużamy zerową stawkę podatku VAT na żywność do końca 2023 roku

Premier: przedłużamy zerową stawkę podatku VAT na żywność do końca 2023 roku

2023-06-26, 14:55
Pakiet wsparcia dla rolników zaakceptowany przez kraje UE. 40 mln euro dla Polski

Pakiet wsparcia dla rolników zaakceptowany przez kraje UE. 40 mln euro dla Polski

2023-06-26, 12:10
Kolejka górska wypadła z torów, zginęła jedna osoba. Wypadek w Sztokholmie [wideo]

Kolejka górska wypadła z torów, zginęła jedna osoba. Wypadek w Sztokholmie [wideo]

2023-06-26, 11:07
Korespondent Polskiego Radia: Za mediacjami Łukaszenki najpewniej stoi Kreml [Rozmowa dnia]

Korespondent Polskiego Radia: Za mediacjami Łukaszenki najpewniej stoi Kreml [Rozmowa dnia]

2023-06-26, 09:45
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę