Dyrektorski ból głowy. Idealny plan lekcji nie istnieje, a jego układanie to wyzwanie
Uczniowie wrócili do szkół. Nie każdy jest zadowolony z planu zajęć. Okienka między zajęciami czy lekcje do późnego popołudnia to prawdziwe utrapienie uczniów oraz rodziców – oni też mają swój grafik. Dyrektorzy szkół przyznają, że układanie planów lekcji to dla nich co roku niełatwe doświadczenie.
Układając szkolny plan, trzeba pogodzić interesy uczniów i nauczycieli. Im więcej osób, tym trudniej to zrobić.
– Wszyscy chcieliby skończyć w piątek o 12:00. No nie da rady – mówi wicedyrektor III Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy, Janusz Białowąs. I dodaje, że w planie trzeba zgrać między innymi nauczycieli, zwłaszcza tych zatrudnionych w kilku placówkach.
– Wtedy taki nauczyciel daje nam swój plan i my musimy się dopasować – wyjaśnia Janusz Białowąs.
Poza tym, układając szkolny grafik, trzeba uwzględnić liczbę sal i podział na grupy, a do tego szereg przepisów.
– Wiadomo, że uczeń nie może siedzieć dziewięć godzin w szkole, więc te dni są lepsze lub gorsze, natomiast staramy się, żeby nasz plan był przyjazny – podkreśla wicedyrektor „Trójki”.
I na końcu, mimo starań, przy ponad 600 uczniach... – Zawsze komuś coś nie będzie pasować... – mówi Janusz Białowąs.
- Więcej w relacji Tatiany Adonis: