Są wyniki kontroli bydgoskiego obozu. Jego uczestnicy w plażowych strojach utknęli na Orlej Perci
Bydgoski Klub Karate Tsunami nieprawidłowo zorganizował wypoczynek dla grupy nastolatków z rodzicami - wynika z kontroli, jaką przeprowadziło Małopolskie Kuratorium Oświaty. To konsekwencje niebezpiecznej sytuacji z końca czerwca, kiedy to młodzi sportowcy utknęli na Orlej Perci. Według relacji, wyszli na trudny szlak mimo alertów burzowych ubrani jak na plażę. Po wychłodzonych i wycieńczonych nastolatków, trzy razy musiał lecieć śmigłowiec TOPR.
Małopolskie Kuratorium Oświaty przeprowadziło kontrolę po informacjach od policji. Jak ustaliło Polskie Radio PiK, w 15-osobowej grupie, która utknęła na szlaku, było dziewięcioro dorosłych i sześcioro nastolatków z Bydgoszczy i okolicy. Troje z niepełnoletnich osób było z rodzicami, a troje pozostawało pod wyłączną opieką organizatora obozu.
Gabriela Olszowska, małopolska kurator oświaty, wymienia trzy główne nieprawidłowości, jakie stwierdzono w wyniku kontroli:
- zorganizowanie wypoczynku bez zgłoszenia go kuratorowi oświaty właściwemu ze względu na siedzibę organizatora,
- niezapewnienie opieki osób spełniających warunki określone w przepisach (ustawie o systemie oświaty i rozporządzeniu MEN w sprawie wypoczynku dzieci i młodzieży)
- zorganizowanie 29 czerwca wyjścia w góry na Orlą Perć bez zapewnienia opieki przewodnika tatrzańskiego, a przez to niezapewnienie bezpiecznych warunków wypoczynku.
Mimo kilku prób, przedstawiciele Bydgoskiego Klubu Karate Tsunami nie zdecydowali się na rozmowę z nami.
Policyjne dochodzenie w tej sprawie ma potrwać około miesiąca. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów. Czynności prowadzone są w kierunku narażenia osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Przypomnijmy: 8 z 15 osób, biorących udział w wyprawie, potrzebowało pomocy. Uczestnicy obozu utknęli na grani podczas gwałtownej burzy. Wzywając pomoc, mieli powiedzieć ratownikom TOPR, że są ubrani jak na plażę. Po wychłodzonych i wycieńczonych nastolatków trzy razy musiał lecieć śmigłowiec. Więcej o sprawie pisaliśmy tutaj.