Żywność ze znakiem „produkt polski" musi spełnić rygorystyczne normy [Rozmowa Dnia]
- Polacy najchętniej kupują polską żywność. Ponad 80 proc. konsumentów deklaruje, że podczas zakupów sięga po polskie produkty spożywcze – mówił Waldemar Sieńko, gość „Rozmowy Dnia” w Polskim Radiu PiK.
Wojewódzki inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych opowiadał, że blisko połowa polskich konsumentów jest w stanie zapłacić więcej za produkt z oznaczeniem pochodzenia.
Z kolei od 1 maja obowiązuje tymczasowa umowa pomiędzy krajami Mercosur a Unią Europejską. Kraje Ameryki Południowej obniżyły cła na europejskie towary przemysłowe, w tym samochody. W zamian europejskie rynki otworzyły się na tamtejszą żywność. Konsumenci obawiają się o jej jakość. Jak mówił Waldemar Sieńko, te produkty były i są kontrolowane przez polskie służby. - Kontrole były już wcześniej. Z punktu widzenia inspekcji jakości handlowej, również sprawdzamy obszar kontroli granicznych – tłumaczył. - Główny Inspektorat Jakości Handlowej opracowywał strategię działania i ona funkcjonuje. Pamiętajmy również o tym, że to konsument będzie weryfikował produkty i jeżeli one nie będą się sprzedawały, to nie będzie na nie popytu. Trzeba jednak podkreślić, że to, co przechodzi przez granicę wspólnotową Unii Europejskiej jest nadzorowane i kontrolowane. (...)
Od 3 września wstrzymany będzie import określonych produktów pochodzenia zwierzęcego z Brazylii do Unii Europejskiej. Chodzi o takie towary, jak mięso wołowe, końskie, drobiowe, ryby, skorupiaki, miód i osłonki. Brazylia nie przedstawiła stosownych oświadczeń gwarantujących wdrożenie środków, które zapewnią, że określone antybiotyki nie są stosowane u zwierząt, z których mięso trafia na rynek unijny.
Cała rozmowa poniżej.
INNE ROZMOWY DNIA