Bitwę z uzależnieniem każdy musi stoczyć sam, ale Serce Torunia podaje „amunicję" [Temat Tygodnia]
Pomagają osobom w kryzysie bezdomności i uzależnienia. Członkowie stowarzyszenia Serce Torunia każdego dnia wspierają tych, którzy często zostali sami ze swoimi problemami. To nie tylko ciepły posiłek czy rozmowa, ale także realna pomoc specjalistów, wsparcie terapeutyczne i próba wyprowadzenia ludzi z alkoholowego kryzysu.
- To jest ogromny problem. Alkoholizm jest chorobą - ważne, żeby o tym pamiętać. Bardzo ciężko jest wyjść z uzależnienia - mówi Michał Piszczek z Serca Torunia. - To jest żmudny proces odbudowywania się każdego człowieka, który jest uzależniony. Jeżeli ktoś chce i próbuje, to my jesteśmy obok, możemy zapewnić bezpieczeństwo, wsparcie, pomóc w znalezieniu pracy czy nawet zadbać o jakieś podstawowe rzeczy typu: odzież, żywność, ale ta osoba – to jest jej bitwa, którą musi stoczyć...
- Alkohol był obecny w mojej rodzinie, odkąd pamiętam - wspomina podopieczny Serca Torunia. - Ja tego na pewnym etapie nie zauważałem, myślałem, że piję tyle samo co inni, może trochę więcej. Miałem wszystko: dom, firmy, wspaniałe dzieci, rodzinę i na pewnym etapie się pogubiłem. Finalnie wylądowałem na ulicy. Tam właśnie spotkałem pierwszy raz ludzi z Serca Torunia. Później przy okazji ich patroli streetworkerskich, czyli wizyt w takich miejscach jak pustostany, zacząłem korzystać z pomocy Sercowni. Pojawiła się terapia. Minął przeszło rok, odkąd jestem totalnie czysty. Jest mi z tym bardzo dobrze. Odbudowuję relacje z dziećmi. To jest dla mnie w tej chwili priorytet. No i stanąć z powrotem zawodowo i finansowo na nogach. To się dzieje.
- Serce Torunia działa przy ulicy Legionów 238.
- ALKOHOLOWY PROBLEM jest tematem tygodnia w PR PiK. Relacje naszych reporterów są TUTAJ