Jedna osoba zatrzymana w związku ze śmiercią 30-letniej kobiety i jej trojga małych dzieci w Chełmnie
Właścicielka mieszkania w Chełmnie, w którym doszło do tragedii została tymczasowo aresztowana na jeden miesiąc. Kobieta usłyszała zarzuty. Grozi jej 5 lat więzienia.
- Prokurator na podstawie zebranego materiału dowodowego przedstawił zarzut podżegania do podrobienia dokumentów potwierdzających przeprowadzenie kontroli pieca gazowego - mówi prokurator Izabela Oliver, rzecznik prasowy Prokuratory Okręgowej w Toruniu. - Pani była zobowiązana do przeprowadzania kontroli oraz posiadania stosownej dokumentacji, która to potwierdza. Próbowała nakłonić osobę, która w zasadzie nie posiada stosownych uprawnień, do wydania takich dokumentów.
Przypomnijmy że ciało kobiety i jej dzieci w wieku 2, 7 i 11 lat znaleziono w czwartek (15.01.) wieczorem. Wszystko wskazuje na to, że zabił ich tlenek węgla, który kilkaset razy przekroczył normę w tym mieszkaniu. Pozostałe rodziny opuściły budynek, co było zaleceniem nadzoru budowlanego. Dwie mieszkają u swoich bliskich, a jedna otrzymała zakwaterowanie od miasta.
Podobne były przyczyny tragedii we wiosce Przydatki Gołaszewskie pod Kowalem. Przypomnijmy, w jednym z domów znaleziono ciała dwóch kobiet w wieku 50 i 85 lat. To matka i córka. Wszystko przemawia za tym, że uległy śmiertelnemu zaczadzeniu.
Prokurator Tomasz Chechła mówi, że konieczna jest sekcja zwłok, ponieważ na miejscu strażackie czujniki nie wykryły czadu. Najprawdopodobniej doszło jednak właśnie do zaczadzenia, a przez kilka dni, które minęły od śmiertelnego zatrucia do odkrycia ciał, tlenek węgla zwyczajnie się ulotnił.
- Na wtorek (20.01.) zaplanowano sekcję zwłok kobiet, która ostatecznie odpowie, jaka była przyczyna śmierci - mówi prokurator Tomasz Chechła.
Na ciałach zmarłych kobiet nie było żadnych śladów obrażeń. Natomiast dom ogrzewany był węglowymi paleniskami.