Morsy z Zalesia. Lodowata woda nie jest im straszna. Kąpieli w jeziorze nie odpuszczą [zdjęcia]
Były całe rodziny oraz grupy przyjaciół. Miłośnicy morsowania przyjechali do Zalesia, aby zanurzyć się w wodzie chełmżyńskiego jeziora.
- Moja przygoda z morsowaniem zaczęła się od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wtedy spróbowaliśmy tego pierwszy raz całą grupą - mówi jedna z uczestniczek morsowania w Zalesiu. - To jest też okazja, aby spotkać się z innymi ludźmi niż w pracy. Zimą nad jeziorem jest fajniej, ponieważ nie ma tak wiele osób jak latem.
Podczas niedzielnego morsowania jedni oddawali się swojemu hobby, inni dopingowali bliskich z plaży lub pomostów. Rekordzista spędził w wodzie 17 minut.
- Jaka tu jest atmosfera! Spróbujmy zerwać ludzi w niedzielę rano, aby się spotkali i wyszli. Nie ma takiej opcji. A tutaj się udaje! - opowiada jeden z morsów. - Po takiej kąpieli przez cały dzień mam naładowane baterie. I czekam do kolejnej niedzieli.
Po zakończonym morsowaniu można było skorzystać z sauny oraz balii znajdujących się przy plaży.