Polskie dzieci cierpią głód, mimo że mają co jeść - donosi Federacja Banków Żywności [„Rozmowa Dnia"]
Ukryty głód dotyka polskich dzieci - wynika z raportu Federacji Banków Żywności. Żołądki maluchów wypełniane są jedzeniem bez wartości, które nie odżywia właściwie organizmu. Gościem „Rozmowy Dnia" była Jadwiga Wojciechowska, prezes Banku Żywności w Toruniu.
Jak się okazuje, wśród najmłodszych mamy do czynienia z tzw. niedożywieniem jakościowym, które jest trudne do wykrycia. O co jeszcze pytała swojego gościa Adriana Andrzejewska-Kuras? Chociażby o zmieniający się profil głodu.
Bo głód wśród dzieci się zmienia. Coraz mniej maluchów ma puste brzuchy, ale coraz więcej ma je wypełnione złej jakości jedzeniem. Produkty przetworzone, słodkie napoje, słone przekąski czy słodycze zastępują na przykład drugie śniadanie.
Rodzice wybierają te produkty, bo są tańsze niż zdrowa żywność, jednak najczęściej przyczyną złej diety jest nie bieda, a brak świadomości, o czym mówiła rozmówczyni Adriany Andrzejewskiej-Kuras.
- Rodzice nie mają świadomości, jak to jest szkodliwe dla organizmu - mówi Jadwiga Wojciechowska. - Nie jest to widoczne na zewnątrz, przynajmniej nie od razu. Dopiero po czasie widzimy, że dzieci zaczynają chorować, mniej się angażują w nauczanie. Jest bardzo dużo dzieci otyłych, naprawdę przeraźliwie otyłych. Nie wiem dlaczego rodzice nie zwracają na to uwagi.
Ci rodzice, których nie stać na to, by kupić dobrej jakości jedzenie dla dziecka mogą skorzystać z pomocy banku żywności.
- Odbieramy żywność ze sklepów, żywność krótkoterminową, produkty drogie i dobre jakościowo. Na przykład jogurty, te droższe. One nie są sprzedawane, bo są drogie i wtedy trafiają do nas - mówi Jadwiga Wojciechowska.
Dodaje, że w Toruniu z pomocy banku korzystają 74 rodziny, a dodatkowo żywność wydaje 16 organizacji. - Te rodziny codziennie odbierają żywność krótkoterminową.
Problem ukrytego głodu i niedożywienia jakościowego dotyczy nie tylko dzieci, ale też seniorów, którzy często muszą wybierać między zakupem jedzenia a leków.
- Oni mają naprawdę niskie emerytury, a do tego wszystkiego wstydzą się i tłumaczą, że są ludzie w jeszcze gorszej sytuacji. I dlatego nie przychodzą do nas, niestety. Powinno się kierować tych ludzi do nas. My z nimi porozmawiamy, pracownicy zatwierdzą i będą dostawać te nasze paczki żywnościowe, które są naprawdę bardzo fajne, atrakcyjne - mówiła Jadwiga Wojciechowska.
Cała rozmowa jest poniżej, wcześniejsze zamieszczamy: TUTAJ