Sobota, 29 stycznia 2022 r.   Imieniny: Zdzisława, Franciszka, Józefa
Wydział Zarządzania Kryzysowego ostrzega przed silnym wiatrem, nawet do ponad 100 km/h
Wydział Zarządzania Kryzysowego ostrzega przed silnym wiatrem, nawet do ponad 100 km/h
Wydział Zarządzania Kryzysowego ostrzega przed silnym wiatrem, nawet do ponad 100 km/h
Polskie Radio PiK » Rozmowa Dnia
Plichta

Rozmowa Dnia

Mariusz Ruszel

dr hab. Mariusz Ruszel Fot. mruszel.v.prz.edu.pl
dr hab. Mariusz Ruszel Fot. mruszel.v.prz.edu.pl
Rozmowa Dnia - Mariusz Ruszel
Gościem programu „Rozmowa Dnia” był dziś dr hab. Mariusz Ruszel (Politechnika Rzeszowska). Dyskutowaliśmy o rynku energii w Polsce oraz szansach na rozwój energetyki wodorowej i jądrowej.

Marcin Kupczyk: Dlaczego nasze rachunki za prąd i za gaz wzrosną. Kto za to odpowiada? Czy da się wskazać główne przyczyny, a może nawet jakiegoś winowajcę?

Mariusz Ruszel: Tych przyczyn, które się nałożyły na siebie w pewnym czasie jest kilka, a nawet kilkanaście. Warto popatrzeć w na mapę, na której widać, gdzie ceny gazu ziemnego i energii elektrycznej w ostatnim czasie podrosły, a gdzie nie. Podrosły przede wszystkim w Europie między innymi dlatego, że wskutek działań politycznych między innymi Federacji Rosyjskiej, doszło do zmniejszenia ciśnienia przesyłu gazu ziemnego w ramach elastyczności kontraktów gazowych.

Połączone to było również ze zmniejszeniem ilości dostaw gazu ziemnego do tych podziemnych magazynów gazu, które zostały wcześniej przez Federację Rosyjską koncern Gazprom sprywatyzowane w kilku państwach Europy Zachodniej. I to był jeden czynnik. Drugi czynnik - w ubiegłym roku mieliśmy dosyć zimny maj, sporo krajów wykorzystało duże ilości gazu ziemnego z magazynów. Później mieliśmy taki okres, gdzie na Morzu Północnym nie wiało aż tak bardzo jak zazwyczaj, więc produkcja energii elektrycznej znacząco się obniżyła.

Dołożyły się też do tego spekulacje wynikające również z sytuacji ekonomicznej na świecie, i z dosyć wysokim wzrostem cen uprawnień za jednostkę emisyjną dwutlenku węgla. W pewnym momencie było to prawie 90 euro za tonę, gdzie jeszcze 2 lata temu było to raptem 8 euro, więc ta skala podwyżki była gigantyczna. Suma tych czynników jest jednym z głównych, kluczowych driverów, który powodował aż tak duży, dynamiczny wzrost cen gazu ziemnego na giełdach światowych. W niektórych miejscach było to wręcz kilkaset procent.

Jednak nie wszędzie gaz podrożał. Jakbyśmy popatrzyli na takie Węgry, które są w stu procentach uzależnione od dostaw rosyjskiego gazu, to tam skala podwyżki cen gazu już nie była tak wysoka. Ceny energii elektrycznej również rosły w różnych państwach, z różną dynamiką. W Norwegii skala podwyżki w ogóle nie była aż taka wysoka. W Norwegii prąd jest tani, ale dlatego, że energia elektryczna jest w tym kraju produkowana z hydroenergetyki, czyli z elektrowni wodnych. Elektrownie szczytowo-pompowe mają to do siebie, że pozwalają magazynować wodę i użyć jej wtedy, kiedy jej potrzebujemy. To z kolei powoduje, że mamy coś w stylu takich quasi-magazynów na energię elektryczną. Unia Europejska idąc dwa kroki do przodu, a więc robiąc szybki proces transformacji energetycznej w stronę energetyki odnawialnej, zapomniała, że nie mamy magazynów na prąd (...).

Paweł Szramka

Paweł Szramka
Paweł Szramka
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Paweł Szramka
Gościem „Rozmowy Dnia” był wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej, poseł Paweł Szramka. O sytuacji na Wschodzie oraz o bezpieczeństwie cybernetycznym Polski.



Michał Jędryka: Sytuacja za wschodnią granicą Polski zdaje się być coraz bardziej gorąca. Z dnia na dzień eskaluje i wciąż nie wiadomo jak się zakończy. Wydaje się, że Władimir Putin posunął się zbyt daleko w publicznym straszeniu Zachodu, by mógł się z twarzą wycofać z groźby ataku na Ukrainę. Pana zdaniem dojdzie do niego?

Paweł Szramka: Myślę, że wszyscy mamy nadzieję, że nie dojdzie do takiego ataku. Ja również, przyglądając się temu, co się dzieje, jak zachowuje się Rosja i Władimir Putin, odnoszę wrażenie, że chodzi bardziej o prężenie muskułów, niż faktyczną inwazję ze strony Rosji na Ukrainę. Myślę tak dlatego, że w dużej mierze jest to „pokazówka” – pokazuje się transport sprzętu wojskowego, moc armii rosyjskiej, natomiast jeśli Rosja faktycznie chciałaby zaatakować, to myślę, że robiłaby to jednak w sposób bardziej skryty, żeby nie dać Ukrainie szansy na to, aby się przygotowała, czy też innym państwom na to, żeby Ukrainie pomogły (...).

Tomasz Latos

Tomasz Latos/fot. Archiwum
Tomasz Latos/fot. Archiwum
Rozmowa Dnia - Tomasz Latos
Gościem „Rozmowy Dnia” był poseł Tomasz Latos przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, a rozmawialiśmy na temat spotkania premiera z przedstawicielami opozycji oraz o dalszych losach tak zwanej ustawy Hoca.

Magdalena Ogórek: Wczoraj był burzliwy dzień, rozmowy o COVID-19 i rozwiązaniach potrzebnych na ten moment piątej fali. W kancelarii prezesa rady ministrów odbyło się spotkanie przedstawicieli opozycji z premierem Mateuszem Morawieckim, z premierem Jarosławem Kaczyńskim, z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim dyskusja o COVID-19. Co z niej wyniknęło, pana zdaniem.

Tomasz Latos: Wyniknęło z niej przed wszystkim to, że opozycja ma zupełnie skrajne poglądy i pomysły na to, co robić w pandemii, począwszy od poglądów, że wszyscy obowiązkowo powinni się szczepić, po poglądy, jakie prezentuje Konfederacja, która na dobrą sprawę kwestionuje jakiekolwiek działania przeciwko pandemii związane ze szczepieniami, czy nawet obok szczepień, więc w sensie wkładu opozycji w to wszystko, niewiele wyniknęło, aczkolwiek Lewica swój projekt zostawiła, Polska 2050 też swoje dokumenty przedłożyła i zostawiła KPRM, plus jest deklaracja prac rządowych i przygotowania pilnie być może na dzisiaj lub jutro ustawy, kolejnej, niezależnie od ustawy Hoca, gdzie będzie mowa nie tylko na temat testowania, ale także również innych rozwiązań, które będą miały za zadanie ograniczyć transmisję wirusa, czy też zwiększyć efektywność leczenia.

Zaraz nawiążę do ustawy posła Hoca, ale chciałam jeszcze dopytać o komentarze opozycji. Rzecznik rządu uznał, że to było potrzebne spotkanie, natomiast Borys Budka, przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej wypowiedział się w ten sposób: „Większej bzdury nie słyszałem, jeżeli mówimy o aspekcie prawnym, bo to jest scedowanie całkowitej odpowiedzialności na kogo na pracodawców, na pracowników. Rząd nie ma żadnego pomysłu i to jest ta sama grupa, która mówiła o obowiązkowych szczepieniach dla wszystkich.

Mówiąc dalej ustami rzecznika rządu, dobre było to spotkanie i potrzebne w tym znaczeniu, że przynajmniej wiemy, co myśli o tych wszystkich sprawach opozycja, choć właściwie można to było zakładać przed spotkaniem, ale trzeba jednak się spotykać, żeby mieć pełną jasność. Niestety, brakuje konsekwencji, brakuje pomysłu. Przypomnę, że przy okazji ustawy Hoca, a wspomniałem o tym także na wczorajszym spotkaniu, było dość podobnie, mianowicie: generalnie jest deklaracja wsparcia, jest ustawa, która jest bardzo delikatna, mówiąc w slangu: „lajtowa”, a to i tak było za dużo dla opozycji, która tej ustawy nie poparła. Ostatecznie w finalnym głosowaniu tak to wyglądało, że poza, żeby być sprawiedliwym, przedstawicielami dwóch kół poselskich posła Sośnierza i posła Maksymowicza, był jeszcze jeden głos wsparcia ze strony PSL, choć już dwa pozostałe wstrzymujące. Lewica się wstrzymała, a Platforma głosowała przeciw. Takie jest to realne wsparcie, to zaangażowanie opozycji, jak przyjdzie co do czego i ktoś powie: „sprawdzam!”. Myślę, że tak niestety będzie w dalszym ciągu. To, co mówi Borys Budka jest zasłoną dymną. Oni nie chcą, już nie mówię, że ponosić pewnej współodpowiedzialności, oni, mam wrażenie, nie chcą się w praktycznej formie, czyli w głosowaniu opowiedzieć za jakimikolwiek restrykcjami obawiając się, że to się nie spodoba jakiejś grupie społecznej (...).

Marcin Horała

Marcin Horała/fot. horala.pl
Marcin Horała/fot. horala.pl
Rozmowa dnia - Marcin Horała
W 2029 roku Włocławek ma mieć szybkie połączenie kolejowe z Warszawą i portem lotniczym Solidarność. Spółka Centralny Port Komunikacyjny podpisała umowę na studium wykonalności dla Kolei Dużych Prędkości od węzła CPK - czyli Lotniska Solidarność - przez Płock do Włocławka. O planach dotyczących rozwoju kolei dużych prędkości i dróg w regionie i kraju rozmawialiśmy z wiceministrem infrastruktury Marcinem Horałą, pełnomocnikiem rządu ds. CPK.

Agnieszka Marszał: Podpisana jest umowa na studium wykonawcze: techniczno-ekonomiczno-środowiskowe. Jakie są dalsze kroki?

Marcin Horała: Te wszystkie czynniki, techniczne, ekonomiczne i środowiskowe muszą być dogłębnie zbadane przez ekspertów, np. przyrodników, którzy ruszą w teren i zbadają wszystkie elementy tak, żeby przygotować wariant inwestorski, przebieg i dokładne rozwiązania przyszłej linii kolejowej, później występujemy o decyzję środowiskową i następnie realizowane są kolejne etapy, które w końcu doprowadzą do oddania do użytku inwestycji.

Element społeczny może być trudny, dlatego że plany związane z CPK spotkały się z protestami części mieszkańców. Niektórzy upatrują w tym szanse na rozwój miast i miasteczek, ale część protestuje. Ci przez których ziemie ma iść linia kolejowa mogą liczyć na jakieś rekompensaty?

Ten głos jest zawsze brany pod uwagę, bo jak mówimy o STEŚ czyli właśnie studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowe, to także środowisko społeczne, czyli właśnie opinia mieszkańców, samorządów, jest brana pod uwagę. Wykonawca tego studium odbędzie około stu spotkań konsultacyjnych właśnie z mieszkańcami. Musimy też pamiętać, że nie ma inwestycji, która by w 100% zadowoliła wszystkich, nie ma takiej lokalizacji, nie ma takiego przebiegu, przy którym nie byłoby żadnych protestów. Wszyscy chcemy mieć dobre drogi, połączenia kolejowe, lotnicze, miejsca pracy, ale nie u mnie, tylko kawałeczek dalej. Będziemy się starali znaleźć takie przebiegi, które by łagodziły te konflikty. Jeśli chce się połączyć punkt A z punktem B to ta linia gdzieś musi się znajdować, więc żeby wszyscy byli zadowoleni to się nie da. (...).

Sławomir Sadowski

Sławomir Sadowski
Sławomir Sadowski
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Sławomir Sadowski
Gościem „Rozmowy Dnia” był politolog, dr Sławomir Sadowski. A jej tematem napięcie na linii Rosja - Zachód oraz sytuacja związana z możliwym konfliktem na Ukrainie.



Marcin Kupczyk: Panie doktorze, pozwoli Pan, że zacznę od cytatu: „Czekają nas trudne miesiące. Należy być gotowym na polityczne, gospodarcze i wojskowe działania Rosji, których celem jest destabilizacja Ukrainy i Zachodu. Moskwa będzie próbować podminowywać stanowisko Zachodu w kwestiach europejskiego bezpieczeństwa i negatywnie wpływać na jego jedność. Jednocześnie wśród sojuszników jest wiele rozbieżności co do tego, w jaki sposób reagować na rosyjski szantaż. Nie wszystkie państwa Sojuszu opowiadają się, na przykład, za wojskowym wspieraniem Ukrainy. Różnice zdań występują także co do tego, co powinien zawierać pakiet sankcji na Rosję w przypadku dalszej agresji” - to słowa Justyny Grodkowskiej z Ośrodka Studiów Wschodnich, która powiedziała jeszcze, że „kluczowe jest utrzymanie jedności”. Zatem mamy już oznaki braku jedności Zachodzą, pytanie czy to nie brzmi zbyt pesymistycznie?

dr Sławomir Sadowski: Trudno powiedzieć jaka będzie perspektywa, jakie będą zmiany i skutki tych wszystkich działań, chociaż wydaje się, że raczej jest to dość pesymistyczna perspektywa, chociaż chyba nie do końca prawdziwa, ponieważ jak obserwujemy od pewnego czasu, w zasadzie od 2-3 tygodni, mamy do czynienia z podjętym dialogiem pomiędzy Rosją a Zachodem, głównie Stanami Zjednoczonymi i, jak się wydaje, w momencie, kiedy rozpoczynają się rozmowy, to powolutku różnego rodzaju napięcia zaczynają wygasać. Oczywiście dzisiaj jesteśmy jeszcze w stanie bardzo skrajnego nasilenia tego napięcia, przede wszystkim ze względu na to, że - jak się wydaje - strony bardzo skrajnie zdefiniowały swoje stanowiska negocjacyjne (...)

Grzegorz Górski

Prof. Grzegorz Górski/fot. PR PiK
Prof. Grzegorz Górski/fot. PR PiK
Rozmowa Dnia - Grzegorz Górski
Komisja Europejska wysłała Polsce wezwanie do zapłaty blisko 70 mln euro za niezastosowanie się do decyzji TSUE dotyczącej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. To nowy etap sporu na linii Warszawa - Bruksela. O to, jakie są możliwe scenariusze w tej grze i co powinien uczynić polski rząd pytaliśmy prof. Grzegorza Górskiego, rektora Kolegium Jagiellońskiego w Toruniu.

Michał Jędryka: „Jesteśmy od 2016 roku na wojnie z Komisją Europejską" to pana teza, tak pan napisał w artykule w Tygodniku Solidarność. To mocna teza...

Grzegorz Górski: Trudno określić inaczej to, co się dzieje w ostatnich latach, ze szczególną eskalacją w ostatnich miesiącach. Trudno tym bardziej, że biorąc pod uwagę ilość i skalę problemów, z którymi powinna mierzy się Komisja Europejska, a którym po prostu nie jest w stanie stawić czoła, jest zdumiewające, że jest w stanie tyle czasu poświęcić na walkę, w której nawet jak twierdzą zachodnią obserwatorzy, nie można po prostu odnieść zwycięstwa, ale może ponieść bardzo daleko idące straty, jeśli chodzi o pozycję, wizerunek, ale także o szerzej pojęty interes europejski.

Ale panie profesorze o co jest tak naprawdę ta wojna, co jest jej głównym motywem, głównym powodem?

To jest dobre pytanie. Wydaje się, że jest kilka płaszczyzn. Grupa sprawująca w tej chwili władzę w instytucjach europejskich czysto ideologicznie reprezentuje neobolszewicki profil i nie cierpi takich formacji, które nie pasują do jej wyobrażeń świata. Próbuje, stara się walczyć i ingerować wszędzie, gdzie tylko może w różne wewnętrzne sytuacje. Z taką pełną ostrością widzieliśmy to podczas wyborów prezydenckich w Austrii, o czym już mało kto to pamięta, a co było przykładem chyba najbardziej brutalnego ingerowania w wewnętrzne sprawy państwa członkowskiego. Płaszczyzną drugą jest dążenie do federalizacji tej grupy, która rzeczywiście próbuje nieformalnymi, pozatraktatowymi działaniami zmienić charakter Unii Europejskiej.

Jednak w moim przekonaniu, od początku do końca tak naprawdę największym elementem, instrumentem i problemem, o którym chodzi wielu europejskim eurokratom, są pieniądze. Polska jest sporym beneficjentem środków Unii Europejskiej, a tych środków brakuje na wiele różnych przedsięwzięć, zwłaszcza jeśli chodzi o potrzeby krajów południowej Europy. Nie ma ich specjalnie skąd brać w ramach istniejących mechanizmów, bo budżet Unii Europejskiej jest tak skonstruowany, a wydatki w poszczególnych szufladach są tak poukładane, że ciężko je przesuwać w sposób zgodny z obowiązującymi regułami. No więc próbuję się szukać takich rozwiązań, które pozbawią z takich czy innych powodów niektóre państwa środków, i będzie je można wtedy alokować na inne kraje. Polska nadaje się do tego idealnie, bo jak wspomniałem jest stosunkowo sporym biorcą środków (...).

Patryk Tomaszewski

Patryk Tomaszewski/fot. Archiwum
Patryk Tomaszewski/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Patryk Tomaszewski
Gościem „Rozmowy Dnia” był politolog, dr Patryk Tomaszewski, a tematem wpływ epidemii koronawirusa na politykę.



Rząd musi i powinien szukać złotego środka pomiędzy dwoma skrajnymi stanowiskami „sanitarystów” i „wolnościowców” — mówił dr Partyk Tomaszewski. Drugim niezmiernie ważnym, a często niedocenianym czynnikiem w walce z epidemią koronawirusa, jest sytuacja gospodarcza z rosnącymi bardzo szybko cenami energii.

- Trzeba bardzo uważać, by walcząc z epidemią nie wyrządzić gospodarce szkody — mówił gość „Rozmowy Dnia”.

Kosma Złotowski

Kosma Złotowski. Fot. archiwum PR PiK
Kosma Złotowski. Fot. archiwum PR PiK
Rozmowa dnia - Kosma Złotowski
Gościem „Rozmowy Dnia” był europoseł Kosma Złotowski, a dyskutowaliśmy o wycofaniu jego kandydatury na stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego oraz o sytuacji w samym europarlamencie.

Magdalena Ogórek: Proszę podsumować w kilku zdaniach, co się wczoraj działo w Parlamencie Europejskim?

Kosma Złotowski: Wczoraj były wybory przewodniczącego i rzeczywiście w ostatnim momencie wycofałem swoją kandydaturę. To dlatego, że wieczorem spotkali się przewodniczący różnych frakcji. Ta koalicja, która stała za panią Metsolą, stwierdziła, że będzie przestrzegać systemu D'Hondta przy podziale stanowisk w PE, a jak będzie w rzeczywistości to zobaczymy, jesteśmy w trakcie sprawdzania.

Właśnie, czy coś więcej można powiedzieć. Jaki będzie kierunek?

Wiadomo, że pani Metsola jest przedstawicielką największej frakcji w PE i zwykle tak jest w parlamentach, że to członkowie tych największych frakcji pełnią ten najważniejszy urząd. Choć dotąd przewodniczącym był śp. pan Sossoli, ale umowa między największymi frakcjami była właśnie taka, teraz mamy połowę kadencji, jest taki zwyczaj, że władze się odnawiają i jesteśmy w trakcie tego procesu. Zobaczymy jak się on skończy.

Sporo spraw do uporządkowania. System ETS, prawa do emisji CO2 budzą gorącą dyskusję. Czy Bruksela ma świadomość, że dopuściła spekulantów finansowych i to co dzieje się w tej chwili na tym rynku, to szalejące ceny, które uderzają w obywateli?

Tak, oni mają świadomość, ale oni uważają, że to jest OK. Po to wymyślono pozwolenia na emisję CO2, płatne pozwolenia, żeby energia drożała – a ma drożeć dlatego, by konsument odczuł to w swojej kieszeni i zaczął ją oszczędzać. Tyle, że obrót tymi pozwoleniami na rynku wtórnym, czyli na giełdzie, która jest wzorowana na amerykańskiej giełdzie Futures, można tu wygrać i przegrać, na tej zasadzie jest skonstruowana giełda obrotu ETS i stąd ten dziki wzrost cen (...).

Mariusz Kałużny

Mariusz Kałużny/fot. PR PiK/archiwum
Mariusz Kałużny/fot. PR PiK/archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Mariusz Kałużny
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Mariusz Kałużny z Solidarnej Polski. Rozmawialiśmy między innymi o pieniądzach Unii Europejskiej.

Michał Jędryka: Jest Pan ostatnio bardzo zajęty, trudno się z Panem umówić nawet na rozmowę telefoniczną czy audycję. Wczoraj jeździł Pan po regionie – było to związane z przekazywaniem różnych sprzętów?
Mariusz Kałużny: To rzeczywiście napięty dla mnie czas – odwiedzam ochotnicze straże pożarne w Kujawsko-Pomorskiem, które dostały dofinansowanie na sprzęt w ramach Funduszu Sprawiedliwości z Ministerstwa Sprawiedliwości. Sprzęt jest przeróżny – to dopłaty do samochodów, także samochody, czyli wozy strażackie, ale też ubrania dla strażaków, potrzebne pompy, piły i ogólnie sprzęt, który ma służyć poprawie bezpieczeństwa w naszym regionie, a także bardzo często ratowaniu życia (…). Staram się jeździć po regionie i wspierać nasze straże. Strażacy muszą być bardzo dobrze wyposażeni, bo to wszystkim nam służy. Podkreślam, że są to środki z Funduszu Sprawiedliwości, bo pamiętamy debatę dwa miesiące temu i zastrzeżenia czysto polityczne NIK-u co do wydawania tych środków. Dlatego staramy się podkreślać i pokazywać na konkretnym przykładzie, że trafiają one w bardzo dobre miejsce – do naszych strażaków.

Opozycja ma zastrzeżenia, że z Funduszu Sprawiedliwości został zakupiony system Pegasus. Tak podała „Gazeta Wyborcza” i o to się toczy debata, czy powinno się tak stać?
– System – jeśli w ogóle był zakupiony, to w poprzedniej kadencji, więc nie mam na ten temat wiedzy. Natomiast trzeba odróżnić dwie rzeczy – ci, którzy zarządzają Funduszem Sprawiedliwości, czyli Ministerstwo Sprawiedliwości nie zakupiło Pegasusa i nie obsługuje go.

CBA dostała dotację na ten cel.
– Tak samo, jak w wielu innych przypadkach Fundusz Sprawiedliwości rozpatruje wnioski np. samorządu – jak w przypadku PSP, ale też instytucji państwowych w celu udzielenia dotacji na określone potrzeby. CBA dostało tę dotację w ramach walki z przestępczością, z terroryzmem. Pytanie więc – co jest głównym celem Funduszu Sprawiedliwości? Jest nim właśnie walka z przestępczością, zapobieganie przestępczości, resocjalizacja, więc – jak widać – to jak najbardziej się wpisuje w system Funduszu Sprawiedliwości. (...)

Adrian Mól

Adrian Mól/fot. Archiwum
Adrian Mól/fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Adrian Mól
Gościem Rozmowy Dnia był Adrian Mól, nowy wiceprezydent Torunia. Rozmawialiśmy o zadaniach, które podejmie w mieście.

Michał Jędryka: W Toruniu jest specyficzna sytuacja społeczno-polityczna - zgoda ponad podziałami. Wiceprezydent jest z Prawa i Sprawiedliwości, ale jest koalicja, w którą wchodzi Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość. Jak to możliwe, że dogadujecie się mimo wszystkich podziałów, które są ponad wami w całej Polsce?
Adrian Mól: Rzeczywiście to fenomen polityczny, o którym mówi się nie tylko w naszym regionie, ale w całym kraju. To, co mnie pozytywnie zaskoczyło, kiedy zostałem radnym trzy lata temu, to wysoka kultura polityczna z każdej strony dyskursu politycznego - zarówno ze strony Komitetu pana prezydenta Michała Zaleskiego, ale także klubu Prawa i Sprawiedliwości czy Klubu Obywatelskiego, gdzie ważną częścią są politycy Platformy Obywatelskiej, ale też Nowoczesnej. Spieramy się i spieraliśmy na sesjach, ale to było zawsze na pewnym poziomie.
Co do samego porozumienia - my jako Prawo i Sprawiedliwość mamy porozumienie bezpośrednio z panem prezydentem Michałem Zaleskim, takiego porozumienia nie ma z Klubem Obywatelskim, który jest również w Radzie Miasta. Z kolei Klub Obywatelski łączy podobne porozumienie z panem prezydentem - także to też jest fenomen. Jednocześnie ogromny szacunek należy się panu prezydentowi, który od wielu lat rządzi w Toruniu i ciągle cieszy się dużym poparciem społecznym.

Panu również odpowiada ten sposób uprawiania polityki - porozumienie ponad podziałami?
- Oczywiście, bo czym się różni polityka samorządowa? Ona stroni od sporów ogólnopolskich, które często są bardzo brutalne i brutalizują nasze życie społeczne. Na co dzień to bardzo polaryzuje społeczeństwo, abstrahując od sytuacji, które mamy w świecie. Zresztą negatywny wpływ na to mają też media społecznościowe i niestety media ogólnopolskie, ale to już dyskusja dla medioznawców i politologów. Na poziomie samorządu oczywiście pojawiają się co jakiś czas tematy i spory się ogólnopolskie...

Nie da się tego uniknąć…
- Są pewne tematy, które wpływają też na samorządy – na przykład przed nami duże problemy związane z inflacją. Każdy mieszkaniec województwa kujawsko-pomorskiego, mieszkaniec Torunia mierzy się z tym od kilku miesięcy i niestety prawdopodobnie będzie się mierzył jeszcze przez najbliższe miesiące. (...)
1234567