Sobota, 06 marca 2021 r.   Imieniny: Róży, Jordana, Agnieszki
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia
Plichta

Rozmowa dnia

Włodzimierz Czarzasty

Włodzimierz Czarzasty/fot. Adrian Grycuk/Wikipedia
Włodzimierz Czarzasty/fot. Adrian Grycuk/Wikipedia
Rozmowa Dnia - Włodzimierz Czarzasty
Gościem Rozmowy dnia był Włodzimierz Czarzasty - lider Lewicy i wicemarszałek Sejmu. Rozmawialiśmy między innymi o Krajowym Planie Odbudowy, a także o strategii opozycji.

Michał Jędryka: Dlaczego odwiedza pan Bydgoszcz, spotkanie z prezydentem Bydgoszczy także się odbędzie. W jakiej sprawie?

Włodzimierz Czarzasty: Od kilku dni jeżdżę po Polsce, spotykam się z ludźmi, głównie z Lewicą. Przedwczoraj byłem w Szczecinie, wczoraj w Zielonej Górze, jeżdżę po powiatach. Doszedłem do wniosku, że pomimo pandemii trzeba jeździć i trzeba się spotykać z ludźmi - oczywiście w ramach prawa, i w ramach możliwości, zachowując wszystkie środki bezpieczeństwa. Pandemia straszliwie zmasakrowała kontakty międzyludzkie i trzeba je po prostu odbudowywać, trzeba je podtrzymywać. Dzisiaj jestem w województwie kujawsko-pomorskim i tak, spotykam się z panem prezydentem. To nic dziwnego, że jak przyjeżdża wicemarszałek sejmu, to władze miasta chcą się spotkać. Ja zresztą też chcę się spotkać, chcę się dowiedzieć, co w Bydgoszczy słychać, także tu nie ma żadnej tajemnicy wielkiej.

Natomiast zapowiedział pan konferencję prasową na Starym Rynku o planie odbudowy, oczywiście będziemy uważnie słuchać tamtej wypowiedzi. Zapytam w kontekście tego planu odbudowy o sprawę Parlamentu Europejskiego, który chcę podjąć taką rezolucję, która się wydaje swoistym szantażem, wzywając Komisję Europejską do uzależnienia środków na odbudowę od spełnienia postulatów ruchu LGBT. Czy rzeczywiście może tak być, że to stanie się przyczyną zablokowania środków?

Nic nie stanie się przyczyną zablokowania środków. Parlament Europejski zwykle zajmuje stanowiska w stosunku do krajów, w których łamane jest prawo, bądź jest podejrzenie łamania tego prawa. Zawsze jest jedno wyjście, wydaje się być bardzo rozsądne: wystarczy nie łamać prawa w danym kraju, co rekomenduję zresztą władzom PiS od wielu lat. Wystarczy nie naruszać interesów żadnej grupy społecznej albo grupy, która się nazywa LGBT (...)

Mieczysław Ryba

Prof. Mieczysław Ryba/fot. Wikipedia
Prof. Mieczysław Ryba/fot. Wikipedia
PR PiK - Rozmowa Dnia - Mieczysław Ryba
Gościem Rozmowy Dnia był profesor Mieczysław Ryba, politolog, a rozmawialiśmy o znaczeniu wtorkowego wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dla polskiej racji stanu.

Michał Jędryka: We wtorek Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że kolejne nowelizacje ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa mogą naruszać unijne prawo. Ten wyrok doczekał się skrajnych komentarzy - od entuzjastycznych, mówiących o ocaleniu demokracji po takie o groźnym ataku na wolność i niepodległość Polski. Z czym naprawdę mamy do czynienia?

Mieczysław Ryba: To najdziwniejszy wyrok, jaki może być – tzn. idziemy do sądu, chcemy, żeby rozstrzygnięto jakąś sprawę, a sąd mówi, że „mogło być tak”, no to pewnie mogło być też inaczej. Jeszcze wskazuje, że jest możliwość rozstrzygania przez Naczelny Sąd Administracyjny, czyli przez jeden z polskich sądów tego, czy ktoś jest legalnie wybranym przez KRS sędzią czy nie.
Realnie wprowadza to chaos, bo jeśli sędziowie zaczną się w Polsce nie uznawać to będzie bałagan. Oznacza to też jeszcze, że TSUE uzurpuje sobie kompetencje tam, gdzie ich nie ma, bo jest wprost napisane w traktatach, że nie może wyrokować w sprawach ustroju sądowego w jakimkolwiek kraju.

Pojawiło się mnóstwo komentarzy, że to wprowadza pewną zasadę nadrzędności prawa Unii Europejskiej nad polskim prawem. Ta zasada jest wprowadzona metodą faktów dokonanych, bo w traktatach się nie znajduje.
- To po pierwsze, a po drugie - jakiego prawa? Przecież tam jest bardzo ogólny zapis, że sądownictwo powinno być niezależne, jeżeli bierzemy pod uwagę kwestię członkostwa krajów UE. TSUE sobie wymedytował z tego, że ten sposób wyboru sędziów najwyższych w Polsce może być niezgodny z prawem unijnym.

Tak jest w sentencji wyroku.
- Podkreślam słowo „może”, więc wchodzimy już w niewyobrażalny absurd. Cel wydaje się taki, żeby już dosłownie z niczego uzurpować sobie kompetencje. Nie da się z tego wywnioskować czegokolwiek w sensie jakiejś konkretnej tezy, więc się mówi „niech Naczelny Sąd Administracyjny o tym zdecyduje”. Za chwilę powiedzą: „niech okręgowy sąd w Krośnie czy w Gdańsku rozstrzyga takie kwestie”, czyli poza tym, co zwiemy prawodawstwem polskim, TSUE ustala nam coś, bo „tak chce”. Mówi: „kłóćcie się, bijcie się” itd. Przypomina to XVIII-wieczną złotą wolność szlachecką, którą w prawach gwarantowała nam Rosja. Nic z tych praw, które wprowadzała w Polsce – m.in. liberum veto – nie miała u siebie. (...)

Jan Krzysztof Ardanowski

Jan Krzysztof Ardanowski/fot. Archiwum
Jan Krzysztof Ardanowski/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa dnia - Jan Krzysztof Ardanowski
Gościem Rozmowy Dnia był poseł i były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Rozmowa o kryzysie pocovidowym i planach odbudowy, głównie w kontekście rolnictwa i jego otoczenia.



Michał Jędryka: Rolnictwo otrzyma z Krajowego Planu Odbudowy 1 proc., czyli 2,5 mld zł. Czy to dużo czy mało?

Jan Krzysztof Ardanowski: Mało. Znam komentarze PSL. Trzeba przypomnieć, że rolnictwo ma swój budżet. To jest pewna szczególna część gospodarki Unii Europejskiej, inne działy nie mają tych pieniędzy. Rolnictwo dysponuje sporym w dalszym ciągu budżetem. Z Krajowego Planu Odbudowy mają być dołożone dodatkowe środki, ale jest to za mało i wielokrotnie apelowałem do ministra rolnictwa o to, że jeżeli rolnictwo ma po pandemii przejść suchą nogą i spełnić również te wszystkie nowe wymagania, które konsumenci europejscy rolnictwu stawiają - szeroko rozumiany Zielony Ład - to rolnictwo musi dostać dodatkowe środki na inwestycje. A oprócz tego środki rolnicze z drugiego filaru Wspólnej Polityki Rolnej mają być przeznaczone na rolnictwo, na gospodarstwa, na inwestycje, a rozwój obszarów wiejskich, czyli poprawienie jakości życia na obszarach wiejskich, infrastruktura techniczna, społeczna muszą być finansowane z innych źródeł. Niewątpliwie ta kwota, która w tej chwili jest na stole, jest absolutnie niewystarczająca i liczę, że w konsultacjach, bo przecież to jest pewna propozycja Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, propozycja rządu, teraz przez miesiąc będą trwały jeszcze konsultacje, zresztą również z samorządami. Wiem, że aktywny jest również samorząd województwa kujawsko-pomorskiego. Patrzę na to spokojnie. Myślę, że ta kwota zostanie poprawiona i zmieniona (...)

Dariusz Kurzawa [wideo]

Dariusz Kurzawa/fot. Archiwum
Dariusz Kurzawa/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa dnia - Dariusz Kurzawa
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Dariusz Kurzawa z Polskiego Stronnictwa Ludowego, z którym porozmawiamy między innymi o przedstawionym w ubiegłym tygodniu Krajowym Planie Odbudowy.

Michał Jędryka: Premier Mateusz Morawiecki przedstawił Krajowy Plan Odbudowy i mówi w nim o odbudowie i przebudowie polskiej gospodarki. Strona rządowa prosi o wsparcie opozycji. Jest pan gotów wesprzeć taki plan?

Dariusz Kurzawa: Oczywiście, my jako Koalicja Polska, jako PSL i części składowe tej naszej Koalicji Polskiej jesteśmy w stanie wesprzeć ten plan, ale też pod pewnymi warunkami, które postawiliśmy w dyskusji nad tym planem. Przede wszystkim chodzi o kwestie wykorzystania i współpracy strony rządowej z samorządami, bo to one w dużej mierze będą ten plan realizować. Jest też kwestia kwoty zwolnionej z podatku, aby ona była na poziomie uposażenia poselskiego, tej diety z której my jesteśmy zwolnieni z opodatkowania. Te dwa warunki są dla nas podstawowe. Uważamy, że jeśli będzie opór ze strony Solidarnej Polski, to premier może liczyć na Koalicję Polską, ale z tego co usłyszeliśmy w Parlamencie, również na Lewicę i Koalicję Obywatelską. Jeśli chodzi o kwestię odbudowy, wspomagania rządu, a przede wszystkim wsparcia obywateli polskich to nie ma miejsca na wielką politykę.


Zapytam jeszcze o postulat dotyczący kwoty wolnej od podatku. Zdaje pan sobie sprawę, że to wymagałoby mocnej przebudowy całego systemu płatności publicznych, bo teraz jest tak, że w tej kwocie od podatku dochodowego odlicza się składkę zdrowotną i w momencie gdybyśmy zrobili kwotę wolną to ona nie do końca byłaby wolna, bo trzeba by tę składkę zdrowotną płacić.

Tak, ale byłaby to mimo wszystko ulga dla wielu milionów Polaków i w ten sposób udzielilibyśmy takiej realnej pomocy. Patrzymy na to co dzieje się w naszej gospodarce, co dzieje się w naszym województwie i nie tylko i widzimy, że dzieje się coraz gorzej jeśli chodzi o prowadzenie działalności gospodarczej, wiele osób traci teraz pracę, choćby takie drobne ruchy mogą im pomóc. Nie uważamy, żeby to była aż taka kwota, że ona w sposób radykalny wpłynie na stan budżetu, a zwykłym rodzinom mogłaby bardzo mocno pomóc, stąd nasz postulat. Posłowie, którzy mają uposażenia wysokie, są zwolnieni z tego świadczenia, a dlaczego Polacy, którzy mają problemy finansowe nie mają być również z tego zwolnieni? Dlatego postulujemy, jako Koalicja Polska, takie zmiany. (...).



Zbigniew Girzyński

Zbigniew Girzyński/fot. Archiwum
Zbigniew Girzyński/fot. Archiwum
Rozmowa Dnia - Zbigniew Girzyński
Gościem Rozmowy Dnia był historyk i poseł, prof. Zbigniew Girzyński, a rozmawialiśmy o Narodowym Dniu Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” oraz o recepcji tej pamięci w polskim społeczeństwie.

Michał Jędryka: Dziś obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ustanowiony uchwałą sejmu z 2011 roku, a ustanowiony w tym właśnie dniu, bo jest to rocznica rozstrzelania jednego z żołnierzy drugiego podziemia, jak je nazywamy, Łukasza Cieplińskiego, który zresztą służył przed wojną w 62. Pułku Piechoty w Bydgoszczy. Mówi się, że historia jest nauczycielką życia. To czego powinniśmy się nauczyć, panie profesorze, od tych żołnierzy podziemia walczącego przeciw władzy narzuconej przez armię radziecką?

Zbigniew Girzyński: Myślę, że przede wszystkim ona nas uczy, że po latach każdego sprawiedliwie oceni. To, co jest kluczem całego pojęcia „Żołnierze Wyklęci" jest to, że ludzie, którzy w czasie II Wojny Światowej, bo wszyscy nieomal żołnierze, tak zwani Wyklęci byli członkami Armii Krajowej, czy innych organizacji walczących w czasie II Wojny Światowej przeciwko okupacji, głównie niemieckiej, ale na wschodnich terenach, także sowieckiej, wszyscy oni potem, w pewien sposób zostali przymuszeni do tego, aby przez jakiś czas, nieraz do końca swojego tragicznego życia, pozostać w podziemiu, także, gdy przyszły władze komunistyczne.

Ich wyklęto nie tylko spośród żołnierzy, ale wyklęto ich w ogóle spośród uczciwych, patriotycznie nastawionych Polaków. To zrobiła komunistyczna propaganda, i mimo prowadzeniu przez lata właśnie tej propagandy, to teraz, w dzisiejszych czasach, dzięki temu świętu, ale także, przede wszystkim, dzięki ogromnej pamięci milionów Polaków, przywrócono im należytą pamięć, a polskie państwo, po latach także potrafi się upominać o ich mogiły, groby, starając się często zbezczeszczone przed laty ciała odnaleźć, i z należytym wojskowym honorem pochować (...).

Łukasz Schreiber

Minister Łukasz Schreiber/fot. Facebook - Łukasz Schreiber Poseł na Sejm RP
Minister Łukasz Schreiber/fot. Facebook - Łukasz Schreiber Poseł na Sejm RP
Polskie Radio PiK - Rozmowa dnia - Łukasz Schreiber
Gościem Rozmowy Dnia był minister Łukasz Schreiber, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów. Tematem sytuacja wewnątrz Zjednoczonej Prawicy.

Michał Jędryka: Co się stało w Sejmie? Solidarna Polska nie głosowała tak jak PiS? Przegłosowano wniosek opozycji dot. informacji ministra kultury. Opozycja się cieszy, czy ma z czego?

Łukasz Schreiber: I tak, i nie. Sama informacja, to ani straszna, ani fundamentalna sprawa. Nie ma tu nic do ukrycia. Raczej martwi styl w jakim to zrobiono, bowiem wystarczyłoby, żeby na posiedzeniu rządu, czy na spotkaniu władz, zasygnalizować taką chęć ze strony naszych koalicjantów i na pewno informacja mogłaby zostać w taki czy inny sposób przedstawiona. Nie rozumiem tego, to jak sądzę, to próba jakiegoś udowodnienia swojej siły, czy wartości, tylko, generalnie, jak pan zauważa, najbardziej z takiego zachowania cieszy się później opozycja. To przyćmiewa sprawy znacznie ważniejsze, tak jak to co dziś przedstawi premier odnośnie krajowego planu odbudowy, czy kwestia bezpiecznej infrastruktury, setek bezpiecznych przejść dla pieszych, które powstaną. (...).

W Sejmie rozgorzał też spór o VAT. Opozycja podnosi, media podnoszą, że 85 mld zł jest zaległości, o co chodzi?

Jak nie wiadomo o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o pieniądze. Tak naprawdę PO próbuje przykryć swój własny wstyd, niechlubne osiągnięcie z czasów swoich rządów. Trzykrotne zwiększenie luki w VACIE, bo ona wtedy wzrosła z 8-9% do przeszło 25%, były pozorowane działania w ostatnim roku drugiej kadencji, oni mówią, że te działania polepszyły sytuację dzisiaj. Fakty są brutalne, przyznaje to nawet KE, którą trudno posądzić o nadmierną sympatię do naszego obozu. Z jej raportów jasno wynika, że dwukrotnie jest mniejsza ta luka, poziom ok. 12%, czyli znacznie poniżej średniej unijnej. To są fakty, a cała reszta to jest próba przykrywania tej rzeczywistości. To, że luka dalej istnieje to jest odkrycie na miarę Magellana. Trzeba pamiętać, że w każdym kraju w którym jest wolny rynek ta luka na jakimś poziomie będzie występowała. (...).

Krzysztof Gawkowski

Krzysztof Gawkowski./fot. archiwum PR PiK
Krzysztof Gawkowski./fot. archiwum PR PiK
Rozmowa Dnia: Krzysztof Gawkowski
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Krzysztof Gawkowski, szef Klubu Parlamentarnego Lewicy, a rozmawialiśmy między innymi o skutkach społecznych pandemii.

Michał Jędryka: Gorąco było wczoraj w sejmie, tuż przed pana wnioskiem formalnym. Co powoduje takie emocje?

Krzysztof Gawkowski: Brak procedur, które pozwalałyby opozycji normalnie rozmawiać z rządzącymi. Mam wrażenie, że sejm, który obecnie pełni swoją rolę ustawodawczą, stał się jednak sejmem niemym, w którym opozycja ma słuchać, a nie może mówić. Do sejmu wczoraj niespodziewanie przybył premier Morawiecki, który opowiadał o tym, jak wygląda stan finansów publicznych w Polsce. Kiedy chcieliśmy się do tego odnieść, ten głos nie został nam udzielony. I stąd te emocje. Nie chodzi o to, że my jesteśmy opozycją, która nie chcę rozmawiać. My jesteśmy opozycją, której się nie pozwala mówić. Nie można robić z sejmu miejsca kultu jednostki, pana premiera Mateusza Morawieckiego, a wszystkich pozostałych spychać do kąta, i pokazywać im, że wasz czas na wypowiedź się skończył po minucie.

Natomiast zawsze można pytać o merytoryczność tych wypowiedzi. Nie mówię tylko o opozycji, czy o stronie rządowej, ale te wypowiedzi stają się coraz częściej emocjonalne, a nie merytoryczne.

Emocjonalnie stają się wtedy, kiedy okazuje się, że premier ma na swoją wypowiedź godzinę, a posłowie opozycji minutę. I to posłowie z trzech klubów mają po minucie, z czego każdą trzeba na mównicy wykorzystywać fortelem, bo to muszą być wnioski formalne. To nie jest normalne procedowanie w państwie, w którym chce się z opozycją prowadzić dialog. Jeżeli chce się rozmawiać, prowadzić dialog, przedstawia się argumenty i liczy się z krytyką. Będzie ona merytoryczna, mniej merytoryczna. Ale tutaj nie chodzi o szaleństwo wypowiedzi, chodzi o to, żeby to było pięć minut. Szanowni państwo, jeżeli czasami oglądacie sejm, nie dziwię się waszej irytacji, bo możecie wysłuchać jednej strony, a druga jest zepchnięta do narożnika (...).

Tomasz Latos

Tomasz Latos/fot. Archiwum
Tomasz Latos/fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Tomasz Latos
Gościem Rozmowy Dnia był Tomasz Latos, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, a tematem rozmowy było zagrożenie trzecią falą epidemii i działania władz mające zminimalizować jego skutki.

Magdalena Ogórek: Dokładnie rok i miesiąc temu - 24 stycznia 2020 roku - Francja jako pierwsza w Europie zgłosiła przypadki zakażenia koronawirusem. To byli pacjenci, którzy wrócili z Wuhan, czyli epicentrum COVID-19. Dziś mówi się, że już w grudniu byli pierwsi zakażeni w Europie. Wtedy myśleliśmy, że za kilka miesięcy będzie po wirusie, dzisiaj mamy rok i miesiąc, i cały świat boi się koronawirusa jeszcze bardziej. `W Polsce piąty dzień z rzędu rośnie liczba zakażonych. Czy kiedyś w ogóle wygramy z tą epidemią?
Tomasz Latos: Tak naprawdę nikt niczego do końca nie wie, bo pierwszy raz spotkaliśmy się z taką sytuacją - mówię nie tylko o Polsce, ale o naukowcach i lekarzach z całego świata. Na tę chwilę w grę wchodzą dwa rozwiązania, jeśli mamy skutecznie walczyć z epidemią. Z jednej strony to są szczepienia i oby jak najszybciej było więcej szczepionek, by jak najwięcej ludzi zaszczepić. Druga sprawa - gdyby wszyscy stuprocentowo przestrzegali zaleceń – noszenia maseczek, utrzymania odległości, dezynfekcji rąk - to nie byłoby problemu. Rozumiem zmęczenie ludzi, którzy już mają wszystkiego dość, jednak jest też bardzo duża niefrasobliwość, jeśli chodzi podejście do tej sprawy. Nawet nie jest tak, że ktoś nie nosi maseczki, ale przestrzega odległości - niestety wielu nie przestrzega ani jednego, ani drugiego, więc mamy dalsze zarażanie się jednych od drugich. To się dzieje nie tylko na ulicy, ale też na spotkaniach czy nawet w sklepach i to tych, w których sprzedaje się żywność. Musimy w końcu uświadomić sobie, że wszystko jest w naszych rękach i musimy pilnować dyscypliny.
Oczywiście mamy szczepienia, które są niezbędne i do których trzeba namawiać, ale w tym przypadku od razu pojawia się pytanie - co będzie z mutacjami, na ile szczepienie będzie skuteczne? Jak na razie uważa się, że jest skuteczne albo przynajmniej powoduje złagodzenie przebiegu choroby, natomiast cały czas jeszcze brakuje większej liczby danych, więc wszystko jeszcze przed nami.

Doceniam Pana empatię wobec ludzi, ja będę bardziej surowa. Wszyscy się męczymy, bo są maseczki, dodatkowe obostrzenia, ale to jest jedyna droga, żeby z wirusem wygrać. Nie rozumiem więc dlaczego - mimo strasznych obrazów z Włoch i z Hiszpanii z ubiegłego roku i choć wciąż żegnamy nawet osoby publiczne i widzimy w mediach, ilu ludzi umiera na COVID-19 – wciąż jest mnóstwo osób, które maseczki noszą pod nosem i tylu koronasceptyków?
- Psychologowie musieliby to ocenić. Potwierdzam to, co pani powiedziała - nie tak dawno wracając z Warszawy i tankując paliwo niedaleko Bydgoszczy, usłyszałem pytanie od osoby obsługującej stację: „czy naprawdę wierzę w COVID-19?”. Choć każdy z nas już ma kogoś z rodziny albo dobrego znajomego, kto nie tylko ciężko chorował, ale wręcz umarł na COVID-19, to ciągle pojawiają się postawy pełne zwątpienia i niedowiarstwa, co być może jest jedną z przyczyn lekceważenia zaleceń.
Szanowni państwo - nie ma wyjścia: szczepienie – tak, szczepmy się wszyscy, ale bezwzględnie koniecznie nośmy maseczki, przestrzegajmy odległości! To jest naprawdę problem, który niestety znowu narasta i wszystko wskazuje na to, że rozpoczyna się trzecia fala pandemii.

Medycyna jest w XXI wieku tak bardzo rozwinięta, a wirus ponad rok jest z nami i my ciągle więcej nie wiemy niż wiemy. Dlaczego?
- Wirusy to drobnoustroje, które mają zdolność mutowania, są groźne i trudne do szczegółowego rozpoznania. Więcej wiadomo po dłuższym czasie, oceniając pewne rzeczy retrospektywnie. W tym przypadku są doniesienia - co jeszcze nie jest w 100 proc. zweryfikowane - że jest to wirus, który wymknął się z laboratorium. Jeżeli tak, to też do końca nie wiemy, jakie ewentualne prace nad nim miały wpływ na jego zjadliwość i niebezpieczeństwo, które ze sobą niesie. (...)

Piotr Król

Piotr Król/fot. Archiwum
Piotr Król/fot. Archiwum
Polskie Radio PiK - Rozmowa dnia - Piotr Król
Gościem Rozmowy Dnia był poseł Piotr Król, wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury. Rozmowa o bydgoskich mostach, w szczególności o Moście Fordońskim, a także o korytarzu Bałtyk – Morze Czarne.



Michał Jędryka: Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ogłosiła przetarg na opracowanie analizy porównawczej, efektywności ekonomicznej dla rozbudowy mostu w Fordonie. Ten most był ostatnio remontowany w 2001 roku i od tego czasu jego stan techniczny na tyle się pogorszył, że wymaga kolejnego i to generalnego remontu. W tym przetargu rozważane są trzy warianty. Czy wiadomo już coś więcej?

Piotr Król: Może powiem skąd pomysł na rozbudowę. Z punktu widzenia infrastruktury i potoków pojazdów, które się poruszają, ale też jeżeli chodzi o przeprawę przez Wisłę, to z całą pewnością Most Fordoński jest jednym z najbardziej istotnych elementów. Te warianty, które rozpatruje GDDKiA wynikają z tego, że z jednej strony ten most już ma już swoje lata, po drugie spełnia funkcję przeprawy drogowej, pieszej i kolejowej, a obecna szerokość pasa drogowego jest zbyt mała. Wydaje mi się, że ewentualna budowa drugiego mostu jest istotnym elementem do analizowania, bo wszystkie te funkcje, które pełni ta przeprawa muszą być utrzymane....

Józef Łyczak

Józef Łyczak
Józef Łyczak
Rozmowa Dnia Józef Łuczak
Gościem Rozmowy dnia był senator Józef Łyczak z PiS. Rozmawialiśmy o projekcie ustawy odszkodowawczej dla przedsiębiorców oraz sprzeciwie części senatorów wobec prac nad nową opłatą medialną.

Agnieszka Marszał: w piątek zakończyło się trzydniowe posiedzenie senatu, a na tym posiedzeniu senat debatował między innymi nad projektem ustawy odszkodowawczej dla przedsiębiorców w związku z pandemią koronawirusa. Chodzi o to, że przedsiębiorcy mogliby się ubiegać o 70% odszkodowania za szkody majątkowe spowodowane pandemią. Projekt tej ustawy trafi do sejmu - tak zdecydował senat. Pana zdaniem to jest dobry projekt czy nie?

Józef Łyczak: Polska jest jednym z pierwszych krajów na świecie, który zaproponował tak kompleksową pomoc dla gospodarki w związku z pandemią. Do tej pory do polskich firm trafiło ponad 185 mld zł, dzięki temu uratowaliśmy 6,5 mln miejsc pracy - i tak można długo wymieniać. Podczas długiego i burzliwego posiedzenia senatu omawiany był projekt ustawy odszkodowawczej. Na ten projekt przywidziano około 40 miliardów złotych. Projektodawcy nie wskazują jednak źródła finansowania tego wsparcia. Wskazują, tak jak pani redaktor zaznaczyła, że poszkodowani, jeżeli udowodnią swoją stratę - bo to trzeba udowodnić - powinni otrzymać otrzymać 70% rekompensaty. Ten projekt budził wiele kontrowersji, również jedną z nich było to że, z tej kwoty 40 miliardów, ponad połowa, czyli 22 miliardy mają trafić do właścicieli galerii - tak to mniej więcej było określone. Zdania były więc na ten temat różne. Jesteśmy oczywiście za tym, żeby pomagać, jeżeli tylko będzie na to stać budżet, bo taka pomoc wiąże się z nowelizacją budżetu.

No właśnie, czy państwo polskie stać na taką kolejną pomoc - takie pytania również z mównicy w senacie padały, senatorowie zgłaszali takie wątpliwości...

Ci, którzy pisali tę ustawę, nie wskazują źródła finansowania. Ja nie jestem ministrem finansów, mam nadzieję, że w sejmie minister finansów wypowie się na tent temat, i wtedy się dowiemy, czy znajdą się na ten cel pieniądze (..)
1234567