Krzysztof Wiśniewski: Zagrożenia chemiczne, biologiczne, wojna - na to muszą dziś być gotowi ratownicy
2026-06-16
Ogólnopolskie Forum Ratownictwa odbędzie się dziś w Inowrocławiu. To 28. odsłona wydarzenia, tym razem pod hasłem „Ochrona ludności w świetle współczesnych zagrożeń”. M.in. o nowych wyzwaniach dla ratowników medycznych rozmawialiśmy z Krzysztofem Wiśniewskim, rzecznikiem Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy.Pandemia COVID-19 pokazała, że trzeba być przygotowanym na nowe wyzwania biologiczne. Ratownicy medyczni szkolą się też z zakresu zagrożeń chemicznych, nuklearnych czy związanych z terroryzmem i wojną.
- My już nie tylko uczymy się resuscytacji, postępowania w stanach zagrożenia życia, chociażby ataku astmy czy zawału mięśnia sercowego, udaru, ale właśnie szkolimy się z medycyny taktycznej, z medycyny pola walki- mówi Krzysztof Wiśniewski. - Już wiele lat temu zaczęliśmy szkolenia, chociażby z CBRNE, czyli to są takie zagrożenia chemiczne, biologiczne, radiacyjne, nuklearne - to są skróty właśnie od słów angielskich. Te szkolenia są w tej chwili nawet wskazywane jako obowiązkowe dla jednostek ochrony zdrowia, szczególnie dla zespołów ratownictwa medycznego i szpitalnych oddziałów ratunkowych, gdzie my będziemy mieć styczność w pierwszej fazie właśnie z pacjentami o obrażeniach ciała spowodowanych skutkami wojennymi.
Krzysztof Wiśniewski, podobnie jak wielu polskich ratowników, jest członkiem Zespołu Pomocy Humanitarno-Medycznej, który jeździ od kilku lat na Ukrainę i tam pomaga, ale i zdobywa doświadczenie.
- Pracowaliśmy w izbach przyjęć, na blokach operacyjnych, na intensywnej terapii. Zaopatrywaliśmy rany, przeprowadzaliśmy amputacje z powodu właśnie obrażeń wybuchami. Mieliśmy też misję szkoleniową, czyli szkoliliśmy tamtejszą ochronę zdrowia właśnie z medycyny pola walki i taktycznej, ale także jeździliśmy do tych wiosek czy miasteczek przyfrontowych, gdzie ta lokalna ochrona zdrowia nie była w stanie dotrzeć z powodu dużej liczby poszkodowanych. My tam docieraliśmy do pacjentów obłożnie chorych, którzy nie mogli dotrzeć do większych miast na Ukrainie - mówił gość „Rozmowy Dnia" Polskiego Radia PiK.
Sebastian Borowiak
2026-06-15
Kiedy najwcześniej pojedziemy nowymi odcinkami drogi S10 łączącej Bydgoszcz z Toruniem? Co z kolejnym fragmentami tej drogi? Na jakim etapie jest budowa kilku ważnych obwodnic w naszym regionie? O tym po godz. 8.30 w „Rozmowie Dnia" Polskiego Radia PiK, Maciej Wilkowski rozmawiał z Sebastianem Borowiakiem, dyrektorem bydgoskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Jednym z głównych tematów były postępy prac na budowie drogi ekspresowej S10 łączącej Bydgoszcz z Toruniem. Na dwóch fragmentach - od węzła Stryszek do Solca Kujawskiego – zaawansowanie prac jest na poziomie 25–28%. Najbardziej zaawansowana jest budowa odcinka Solec Kujawski - Toruń Zachód.
- To jest blisko 20-kilometrowy odcinek, a realizuje go firma Kobylarnia, nasza firma lokalna, z grupą Mirbud. W tej chwili zaawansowanie prac sięga blisko 60% całego odcinka, więc można powiedzieć, że już jest z górki. Większość z tych dużych, ciężkich prac jest wykonana, teraz nakładane są kolejne warstwy bitumiczne - mówił Sebastian Borowiak, szef bydgoskiego oddziału GDDKiA.
Prof. Roman Leppert
2026-06-12
Nowe podstawy programowe, obowiązkowa edukacja zdrowotna, zakaz dotyczący smartfonów - to tylko część zmian, jakie zaczną od września obowiązywać w polskich szkołach. O nich Maciej Wilkowski rozmawiał z gościem „Rozmowy Dnia" PR PiK profesorem Romanem Leppertem z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, ekspertem w dziedzinie pedagogiki.Jedną z nowości będzie zastąpienie HiT-u, czyli przedmiotu Historia i Teraźniejszość, Edukacją Obywatelską. Pojawiły się w związku z tym zarzuty o „wynarodowianie”. Jak komentuje to bydgoski naukowiec?
- Zdecydowanie się z tym argumentem nie zgadzam. Myślę, że takie przekonanie, które pojawia się w dyskursie publicznym, jest formułowane z jednej strony sceny politycznej – tej, która no właśnie identyfikuje się z poprzednim ministrem edukacji i z zaproponowanym, wprowadzonym za czasów jego rządów przedmiotem Historia i Teraźniejszość. Jeżeli czegoś nam brakuje w polskiej edukacji, to na pewno dobrze pomyślanej edukacji obywatelskiej. Wysiłki podejmowane w tym zakresie są naprawdę bardzo istotne - mówił prof. Roman Leppert, gość „Rozmowy Dnia”.
Jednym z wątków rozmowy była także kolejna edycja stypendium im. Aleksandry Lewińskiej, wieloletniej dziennikarki bydgoskiej Gazety Wyborczej. Ola zmarła w 2024 roku. Przyjaciele dziennikarze uczcili jej pamięć, serce i wrażliwość organizując konkurs i przyznając doroczne stypendium dla młodej, zdolnej młodzieży pasjonującej się dziennikarstwem.
Marta Myśliwiec
2026-06-11
Wakacyjne bezpieczeństwo jest „Tematem Tygodnia" w Polskim Radiu PiK. O zorganizowanych formach wypoczynku dla dzieci rozmawialiśmy z Martą Myśliwiec z bydgoskiego sanepidu.Wakacje za pasem, przed sanepidem czas wzmożonych kontroli. Inspektorzy zbadają stan kąpielisk, a także przyjrzą się punktom gastronomicznym. Będą sprawdzać też miejsca wypoczynku dzieci i młodzieży.
Marta Myśliwiec z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy mówiła w „Rozmowie Dnia” w Polskim Radiu PiK, że w ubiegłym roku przeprowadzono 556 takich kontroli. Jakie były najczęstsze nieprawidłowości?
- Najczęściej brakowało ciepłej wody, dostępnej na bieżąco dla uczestników wypoczynku. Aspekty higieniczne w pokojach nie spełniały wymogów - pojawiał się grzyb w pomieszczeniach, gdzie nocowały dzieci - opowiadała. - Zdarzały się sytuacje, że personel nie miał odpowiednich badań i orzeczeń do celów sanitarno-epidemiologicznych, żywność też zdarzała się przeterminowana. (...).
Bartosz Bieliński
2026-06-10
Jak zmiany w przepisach związanych z ruchem drogowym wpływają na poprawę bezpieczeństwa? Czy kaski powinny być obowiązkowe dla wszystkich jeżdżących rowerami i hulajnogami? M.in. o tym Maciej Wilkowski podczas „Rozmowy Dnia” rozmawiał z Bartoszem Bielińskim, wiceprezesem Polskiego Związku Motorowego.Jedna z poruszonych kwestii dotyczyła kasków na głowach rowerzystów i osób korzystających z hulajnóg. Obecnie kask muszą mieć osoby do 16. roku życia, co zdaniem Bielińskiego nie jest odpowiednie. – Kaski powinny być obowiązkowe dla wszystkich. Czym różni się głowa 16-latka od dorosłej osoby? Mam nadzieję, że dorosłym będzie głupio, że dzieci jeżdżą w kaskach i stwierdzą, że także należy założyć ochronę na głowę. Oby to weszło ludziom w nawyk i zrobiła się na to moda – przyznał.
Nasz rozmówca odniósł się także do zagadnienia dotyczącego zmian w egzaminie na prawo jazdy. Kursanci będą zmagać się z mniejszą liczbą pytań, ominie ich także plac manewrowy. To lepiej czy gorzej? – Czas pokaże, zobaczymy, jakie efekty przyniesie zmiana. Zmiany są po to, by kierowcy przestawali uczyć się zdać egzamin, a zaczęli uczyć się jeździć – zaznaczył wiceprezes PZMot-u. – Są jednak rzeczy, które powinny być dodane, jak choćby manewrowanie samochodem w trakcie poślizgu itd. – dodał.
Nie zabrakło także tematu ogólnego bezpieczeństwa na polskich drogach. Czy fotoradarów powinno być więcej? – Wystarczy podać przykład Szwecji, gdzie jest prawie 3000 fotoradarów. U nas jest niespełna 500. Bezpieczeństwo na drogach w obu krajach jest nieporównywalne. Trzeba jednak ustawiać fotoradary w rozsądnych miejscach – stwierdził Bartosz Bieliński.
Rozmowa odbyła się w trakcie finału Ogólnopolskiego Finału Turnieju Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego rozgrywanego w Koronowie. – Stan wiedzy dzieci na temat bezpieczeństwa jest naprawdę wysoki. Dzieciaki potrafią rozgryźć pytania, z którymi mieliby problem niektórzy na egzaminie na prawo jazdy. Warto zaznaczyć, że uczestnicy nie korzystają z żadnej pomocy w postaci telefonów. Sprawdzane są zresztą nie tylko umiejętności teoretyczne, ale też praktyczne, a także wiedza z zakresu pierwszej pomocy – powiedział nasz rozmówca.
WOAK Toruń skrócił czas pracy. Dyrektor: Chcemy utrzymać ten tryb po zakończeniu pilotażu
2026-06-09
Mija pół roku od wprowadzenia w Polsce pilotażu skróconego czasu pracy z zachowaniem wynagrodzenia. Z naszego regionu bierze w nim udział m.in. Wojewódzki Ośrodek Animacji Kultury w Toruniu. Jego dyrektor Łukasz Wudarski podsumował na antenie Polskiego Radia PiK ten czas.- Skróciliśmy dzień pracy - informuje Łukasz Wudarski. - Z powodu tego, że pracujemy w tak zwanym systemie równoważnym - mamy do wypracowania w ciągu tak zwanego okresu rozliczeniowego jakąś pulę godzin - my tą pulę skróciliśmy. Jeżeli wieczorem nie ma żadnych wydarzeń i pracujemy w trybie, nazwijmy to, administracyjnym to pracujemy po 7 godzin - dodaje.
Dyrektor WOAK Toruń zapowiada, że niedługo będą pracować jeszcze krócej. - Program zakładał, że do końca czerwca pracujemy w trybie 35 godzin w tygodniu, a od 1 lipca w trybie 32 godzin w tygodniu - zaznacza gość „Rozmowy Dnia”.
Łukasz Wudarski przyznaje, że skrócenie dnia pracy wymagało jej przeorganizowania oraz przeprowadzenia szkoleń. Uważa jednak, że udział w ministerialnym pilotażu sprawdza się. - Pracownicy są bardzo zadowoleni, zresztą my również - przyznaje. - Chcielibyśmy utrzymać ten tryb skróconego czasu pracy po zakończeniu programu - dodaje dyrektor WOAK Toruń.
Były też pewne trudności. - Największy problem mieliśmy z wprowadzeniem i wdrożeniem systemu do monitorowania czasu pracy - podkreśla Łukasz Wudarski. - Okazało się, że system, który wybraliśmy to bardzo dobry system, ale to jest prawdziwy kombajn, a my raczej takiego kombajnu nie potrzebowaliśmy. Potrzebny nam był zdecydowanie prostszy program - dodaje.
Piotr Całbecki: Mimo różnic łączy nas wspólne pragnienie bycia razem
2026-06-08
Z czego Piotr Całbecki jest najbardziej dumny myśląc o Kujawsko-Pomorskiem?– Jest wiele powodów do dumy. Mamy wspaniałych i solidarnych mieszkańców, którzy są gotowi nieść pomoc w każdej sytuacji i na każdym szczeblu – od wsparcia sąsiedzkiego po działania na poziomie województwa – mówi marszałek Piotr Całbecki.
– Nasz region tworzą dwa subregiony – Kujawy i Pomorze. Mimo różnic łączy nas wspólne pragnienie bycia razem i poczucie odpowiedzialności za drugiego człowieka. Powstają nowe szpitale, rozwija się kolej, a współpraca między samorządowcami przynosi wymierne efekty. Może nie jesteśmy najbogatszym regionem w kraju, ale radzimy sobie bardzo dobrze – podkreśla marszałek.
Problemy?
– To niekończący się katalog. Wciąż mierzymy się m.in. z opóźnieniami w niektórych inwestycjach. Przykładem jest szpital we Włocławku, który mógłby być już ukończony, gdyby nie problemy z poprzednich lat. Sytuacja zmieniła się dopiero wtedy, gdy realizację projektu przejęły Kujawsko-Pomorskie Inwestycje Medyczne - twierdzi Piotr Całbecki. - Wkrótce ogłoszony zostanie kolejny przetarg związany z tąinwestycją, który umożliwi wyburzenie starej części szpitala i budowę nowego obiektu w tym miejscu.
Podczas rozmowy pytaliśmy również o statystyczny rozdział Bydgoszczy i Torunia.
37 lat od pierwszych, częściowo wolnych wyborów. Dr Arkadiusz Kierys: Prędzej czy później rządzący oddaliby władzę
2026-06-05
To już 37 lat od pierwszych, częściowo wolnych wyborów, które odbyły się w czerwcu 1989 roku. Zdaniem gościa „Rozmowy Dnia” dra Arkadiusza Kierysa, historyka z Uniwersyteckiego Liceum Ogólnokształcącego w Toruniu, ówczesna opozycja nie odniosłaby zwycięstwa, gdyby nie zła sytuacja gospodarcza Polski.- To byłoby niemożliwe, gdyby sytuacja gospodarcza była taka, jaka obecnie jest np. w Chinach komunistycznych - uważa gość „Rozmowy Dnia”. - Po pierwsze ludzie nie wyszliby na ulicę. Proszę pamiętać, że niemalże każde polskie wystąpienie odbywało się po jakichś podwyżkach cen artykułów, najczęściej spożywczych, mięsnych - dodaje.
- Wyniki wyborów z czerwca 1989 roku dla wszystkich były zaskoczeniem - uważa historyk. Sądzi również, że nawet, jeśli rozstrzygnięcia przy urnach były inne, prawdopodobnie prędzej czy później rządzący oddaliby władzę. - Mimo że komuniści się spodziewali to może rzeczywiście mieli nadzieję, że porażka nie będzie aż tak duża, że zachowają władzę. Myślę, że jeśli komuniści wygraliby tamte wybory, to załamanie się bloku sowieckiego byłoby odłożone w czasie - mówi dr Arkadiusz Kierys.
Gość „Rozmowy Dnia” zaznacza, że wynik wyborów pozwolił na bezkrwawe przejęcie władzy i wprowadzenie demokracji. - Do wspólnego stołu zasiedli strażnicy i ci, którzy niedawno w tych więzieniach byli - uważa. - Chociaż są różne oceny, np. Andrzej Zybertowicz mówił m.in., że ówczesna władza podzieliła się władzą z własnymi agentami, co bardzo poruszyło niektóre środowiska, szczególnie solidarnościowe, ludzi, którzy z pełną determinacją przystąpili do rozmów z władzą komunistyczną właśnie po to, żeby nie było rozlewu krwi, ale żeby nastąpiły zmiany - dodaje dr Arkadiusz Kierys.
Alan Grinde: 128,5 tys. mieszkańców Bydgoszczy jest narażonych na hałas drogowy w ciągu dnia
2026-06-03
Hałas to Temat Tygodnia w Polskim Radiu PiK. Według Światowej Organizacji Zdrowia to drugi, po zanieczyszczeniu powietrza, czynnik środowiskowy zagrażający zdrowiu Europejczyków. Jak Bydgoszcz radzi sobie z tym problem? Sprawdzali to autorzy raportu „Hałas pod czy poza kontrolą?”, którzy przeanalizowali działania 16 miast wojewódzkich w Polsce. O jego szczegółach Adriana Andrzejewska-Kuras rozmawiała z Alanem Grinde z Instytutu Ekologii Akustycznej.- Bydgoszcz zajęła 7. miejsce w rankingu 16 miast. Z danych wynika, że 128,5 tys. jej mieszkańców jest narażonych na hałas drogowy w ciągu dnia - mówił gość porannej „Rozmowy Dnia" w Polskim Radiu PiK. - Miasto jest bardzo dobrze przygotowane do walki z hałasem. Posiada 7 czujników na żywo monitorujących jego poziom. To więcej niż w Warszawie. Bardzo szczegółowo potrafi też zdiagnozować, gdzie występują największe przekroczenia norm.
Minusy?
- Bydgoszcz nie ma drastycznych zaniedbań w skali kraju. Tak jak w każdym mieście brakuje miejsc ciszy i nie ma przygotowanych działań prewencyjnych w parkach, aby odizolować je np. ekranami od szkodliwego hałasu - twierdzi Alan Grinde. - Brakuje też nieco współpracy z NGO-sami, aby lepiej diagnozować potrzeby konkretnych grup społecznych.
Najważniejsze rekomendacje? M.in. skupienie się na miejscach ciszy oraz konsultacjach społecznych.
Warto wspomnieć, że pod względem hałasu - województwo kujawsko-pomorskie w raporcie zajęło ostatnie miejsce na mapie kraju. Dlaczego? Posłuchajcie.
Jadwiga Wojciechowska
2026-06-02
Ukryty głód dotyka polskie dzieci - wynika z raportu Federacji Banków Żywności. Żołądki maluchów wypełniane są jedzeniem bez wartości, które nie odżywia właściwie organizmu. Mamy do czynienia z tzw. niedożywieniem jakościowym, które jest trudne do wykrycia. M.in. o tym problemie rozmawialiśmy z Jadwigą Wojciechowską, prezesem Banku Żywności w Toruniu.Jak się okazuje, wśród najmłodszych mamy do czynienia z tzw. niedożywieniem jakościowym, które jest trudne do wykrycia. O co jeszcze pytała swojego gościa Adriana Andrzejewska-Kuras? Chociażby o zmieniający się profil głodu.
Bo głód wśród dzieci się zmienia. Coraz mniej maluchów ma puste brzuchy, ale coraz więcej ma je wypełnione złej jakości jedzeniem. Produkty przetworzone, słodkie napoje, słone przekąski czy słodycze zastępują na przykład drugie śniadanie.
Rodzice wybierają te produkty, bo są tańsze niż zdrowa żywność, jednak najczęściej przyczyną złej diety jest nie bieda, a brak świadomości, o czym mówiła rozmówczyni Adriany Andrzejewskiej-Kuras.
- Rodzice nie mają świadomości, jak to jest szkodliwe dla organizmu - mówi Jadwiga Wojciechowska. - Nie jest to widoczne na zewnątrz, przynajmniej nie od razu. Dopiero po czasie widzimy, że dzieci zaczynają chorować, mniej się angażują w nauczanie. Jest bardzo dużo dzieci otyłych, naprawdę przeraźliwie otyłych. Nie wiem dlaczego rodzice nie zwracają na to uwagi.
Ci rodzice, których nie stać na to, by kupić dobrej jakości jedzenie dla dziecka mogą skorzystać z pomocy banku żywności.
- Odbieramy żywność ze sklepów, żywność krótkoterminową, produkty drogie i dobre jakościowo. Na przykład jogurty, te droższe. One nie są sprzedawane, bo są drogie i wtedy trafiają do nas - mówi Jadwiga Wojciechowska.
Dodaje, że w Toruniu z pomocy banku korzystają 74 rodziny, a dodatkowo żywność wydaje 16 organizacji. - Te rodziny codziennie odbierają żywność krótkoterminową.
Problem ukrytego głodu i niedożywienia jakościowego dotyczy nie tylko dzieci, ale też seniorów, którzy często muszą wybierać między zakupem jedzenia a leków.
- Oni mają naprawdę niskie emerytury, a do tego wszystkiego wstydzą się i tłumaczą, że są ludzie w jeszcze gorszej sytuacji. I dlatego nie przychodzą do nas, niestety. Powinno się kierować tych ludzi do nas. My z nimi porozmawiamy, pracownicy zatwierdzą i będą dostawać te nasze paczki żywnościowe, które są naprawdę bardzo fajne, atrakcyjne - mówiła Jadwiga Wojciechowska.
O ważnych sprawach z ważnymi gośćmi...
po wiadomościach o godzinie 8:30.
Prowadzą: Adriana Andrzejewska-Kuras
Agnieszka Marszał,
Iwona Muszytowska-Rzeszotek
i Maciej Wilkowski.
Na Wasze pytania i uwagi czekamy
pod adresem mailowym:
rozmowadnia@radiopik.pl