Czwartek, 21 października 2021 r.   Imieniny: Urszuli, Hilarego, Jakuba
Polskie Radio PiK » Rozmowa dnia
NCK

Rozmowa dnia

Zbigniew Girzyński

Zbigniew Girzyński
Zbigniew Girzyński
Rozmowa Dnia - Zbigniew Girzyński
Gościem Rozmowy Dnia był poseł prof. Zbigniew Girzyński, a rozmawialiśmy o trwających debatach w Parlamencie Europejskim i możliwości kompromisu co do programu odbudowy.

Michał Jędryka: Nie milkną echa wtorkowej debaty w Parlamencie Europejskim, która była konsekwencją chyba nie tylko wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego, ale trwającego od wielu miesięcy przesilenia pomiędzy polskim rządem i Komisją Europejską. Jak pan postrzega tę debatę i cały ten konflikt?
Zbigniew Girzyński: Jak słusznie pan redaktor zauważył, wyrok Trybunału Konstytucyjnego był jedynie pretekstem do zorganizowania tej debaty, bo od dłuższego czasu rząd polski jest w sporze z częścią elit europejskich, które w sposób jednoznaczny opowiedziały się za pewną częścią polskiej sceny politycznej, częścią, która jest dominująca na opozycji, ale nie wypełnia całej przestrzeni opozycyjnej - mam na myśli głównie Platformę Obywatelską i Lewicę.
Część polityków europejskich najwyraźniej uznała, że można wykorzystać obecną sytuację do tego, aby pomóc opozycji odzyskać władzę, którą straciła sześć lat temu. Zdaje się, że politycy ci wykorzystują obecną sytuację związaną z planem odbudowy, który powinien zostać wdrożony we wszystkich krajach Unii Europejskiej, do takiej dosyć zasadniczej rozgrywki z obecnymi władzami, co jest, niestety, ze szkodą dla Polski. Jeśliby się okazało, że Polska zostałaby rzeczywiście pozbawiona środków z Europejskiego Programu Odbudowy, w którym na równych zasadach, tak jak było umówione, powinny partycypować wszystkie kraje UE, to straci nie rząd Prawa i Sprawiedliwości, nie opozycja, która tę sprawę tak bardzo mocno podnosi - opozycja związana z Platformą Obywatelską i z Lewicą - tylko stracą wszyscy Polacy, bo każdy z nas byłby beneficjentem tych środków pomocowych, które Polska, tak jak każdy inny kraj Unii Europejskiej, dostać powinna.

Może opozycja liczy na to, że stracą wszyscy Polacy, ale rząd Prawa i Sprawiedliwości straci władzę, i o to może właśnie chodzi?

Obawiam się, że takie myślenie dominuje dzisiaj wśród części polityków opozycyjnych, podkreślam - części - bo sam się zaliczam do opozycji, ale bynajmniej nie mam zamiaru w tego typu działaniach brać udziału, bo one są szkodliwe, i to szkodliwe strategicznie. To jest takie myślenie kategoriami dziecinnymi, że na złość mamie odmrożę sobie uszy. Tylko że prędzej czy później, każdy z nas zapłaci za tego typu politykę (...).

Beata Kempa

Beata Kempa./fot. beatakempa.pl
Beata Kempa./fot. beatakempa.pl
PR PiK - Rozmowa Dnia - Beata Kempa
Gościem „Rozmowy Dnia” była europoseł Beata Kempa, a rozmawialiśmy o debacie na temat Polski w Parlamencie Europejskim.

Magdalena Ogórek: Wczoraj było świetne wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego w Strasburgu, jednak dwie kwestie są bardzo niepokojące. Po pierwsze - co było można zauważyć – brak jakiejkolwiek chęci dialogu ze strony części lewicowej Parlamentu Europejskiego i występy polskiej opozycji, z których wynikało, że Polsce nie życzy najlepiej.
Beata Kempa: Wczoraj odbywała się bardzo ważna debata dotycząca prymatu konstytucji 27 państw narodowych – bo debata miała charakter nieco szerszy, niż tylko polski – my byliśmy tylko przykładem, bardzo fundamentalnym. Co do kwestii sporu, który jest w UE – dodam, że to kolejny spór, bo jest kilka, w tym jeden cywilizacyjny – pojawiła się tu kwestia dotycząca zakresu funkcjonowania traktatów, a także to, co z czym mamy do czynienia w ostatnim czasie, czyli próby nadinterpretacji traktatów, albo obejścia ich czy też działań, które są zupełnie poza traktatowe.
I tu pojawia się rola konstytucji państwa narodowego, która pełni rolę nadrzędną w przypadku również dużych trudności interpretacyjnych, a może przede wszystkim jest niezwykle ważna dla Komisji Europejskiej, a także Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego rozpoczął wielką dyskusję, która już moim zdaniem w żaden sposób nie zostanie wytonowana w wielu krajach Unii Europejskiej. (…) Pojawia się wiele głosów w różnych państwach, bo również inni dostrzegają już zapędy federalistyczne, albo nawet do tworzenia super państwa w Europie.
Jest w Parlamencie Europejskim duży spór, a zwolenników super państwa po stronie lewicowo-liberalnej jest cała masa, co wczoraj wybrzmiało. To był wściekły atak, a nie merytoryczna dyskusja, do czego jesteśmy już trochę przyzwyczajeni, bo takie dyskusje mamy niemal na każdej sesji Parlamentu Europejskiego, natomiast na pewno wczoraj polska opinia publiczna miała okazję przyjrzeć się, jak to wygląda. Tak będzie dopóki w innych krajach członkowskich będą wygrywać te frakcje. Jednocześnie widzimy, też kryzys migracyjny, ale też potężny kryzys pocovidowy powoduje, że sympatie poszczególnych obywateli państw narodowych przesuwają się ku prawicy, ku konserwatystom, ku centrum. To jest w tej chwili sytuacja groźna, ale to nie znaczy, że nie mamy stawiać stanowiska fundamentalnego w sprawie zastopowania zapędów do budowania super państwa z rządem Brukseli.

Ale do czego to zaprowadzi, bo nawet samo wystąpienie Ursuli von der Leyen było bardzo presyjne? Nie było słychać zrozumienia.
- (…) Przede wszystkim wczoraj absolutnie nie było widać szacunku, który zawsze był podstawą Unii Europejskiej. To był dyktat, do tego podsycany niestety przez europosłów polskiej opozycji, którzy dawali przyzwolenie do tych ataków, w dodatku podbijali tę piłeczkę jeszcze bardziej, co było absolutnie nieprzyzwoite, antypolskie i nie do przyjęcia, i miało się to nijak do merytorycznej dyskusji. (…)

Marcin Sypniewski

Marcin Sypniewski/fot. archiwum
Marcin Sypniewski/fot. archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Marcin Sypniewski
Ceny energii to temat coraz bardziej gorący i tym gorętszy, im bliżej jesteśmy zimy. Prawo i Sprawiedliwość złożyło w sejmie projekt ustawy o zakazie wyłączeń prądu zimą, a Konfederacja projekt ustawy o zwolnieniu energii elektrycznej z VAT-u. Gościem rozmowy dnia był bydgoski polityk Konfederacji Marcin Sypniewski.

Michał Jędryka: Ceny energii rosną - począwszy od cen paliw samochodowych, poprzez ceny gazu, skończywszy na cenach prądu. „Rzeczpospolita” dzisiaj opublikowała wyniki dosyć interesującego sondażu. Zadano w nim pytanie, kto ponosi największą odpowiedzialność za rosnące rachunki za energię. 63 proc. wskazało na rząd, a tylko 30 proc. na Unię Europejską. Uważa Pan, że większość odpowiadająca, że to rząd ma rację?
Marcin Sypniewski: Z pewnością rząd ma takie instrumenty, żeby zatrzymać wzrost cen, to właśnie proponuje Konfederacja. Wczoraj prezentowaliśmy ustawę, którą można nazwać „ustawą o obniżenie rachunków za prąd”. Przewiduje ona zwolnienie z VAT-u energii elektrycznej, dzięki czemu rachunki przestaną rosnąć, a niestety zapowiada się kolejny skok. Tak samo rząd ma instrumenty, żeby powstrzymać drożyznę na stacjach benzynowych, rosnące ceny paliw. Wystarczy zastosować to, co mówił prezes Kaczyński kilka lat temu - że można po prostu obniżyć akcyzę i wówczas ceny paliwa przestaną tak gwałtownie rosnąć. Natomiast Unia Europejska oczywiście też ponosi częściowo winę za rosnące ceny, gdyż skok na przykład cen prądu to jest między innymi wynik polityki klimatycznej Unii Europejskiej, na którą się niestety pochopnie zgodziliśmy i musimy walczyć o zmianę, rozciągnięcie w czasie przynajmniej, bo widzimy, że wychodzimy na tym bardzo źle…

… bo okazuje się że około 60 proc. ceny na przykład energii elektrycznej to są certyfikaty CO2.
- Tak, i my proponujemy to, co jest realne, co można zrobić w Polsce. Można jedną ustawą, tak naprawdę króciutkim przepisem spowodować, że obniżymy rachunki za prąd i zatrzymamy wzrost cen energii elektrycznej. Natomiast, żeby obniżka była jeszcze większa i ceny znowu gwałtownie nie rosły, potrzebna jest już interwencja rządu na szczeblu unijnym i walka, żeby koszty związane z polityką klimatyczną Unii Europejskiej były mniejsze i rozciągnięte w czasie. Tak naprawdę, żeby Polacy płacili mniej za prąd konieczna jest kombinacja dobrej woli rządu i silnych, twardych negocjacji z Unią Europejską.

Wróćmy do tego, co Pan powiedział o zmniejszaniu VAT-u. Łatwo się mówi, natomiast trudniej wykonać z punktu widzenia budżetowego, bo budżet trzeba czymś innym zbilansować.
- Trzeba sobie postawić pytanie, czy rząd jest od tego, żeby bronić budżetu, czy żeby bronić jednak interesów ludzi. Niestety prąd jest takim dobrem, za które płacą wszyscy. Każdy widzi na rachunkach, ile płacił w zeszłym roku, ile dwa lata temu, a ile płaci w tym roku. To jest rzeczywiście wzrost rzędu między 100 a 200 zł. Dla polskiej rodziny to jest bardzo dużo (...).

Mieczysław Ryba

Prof. Mieczysław Ryba/fot. Wikipedia
Prof. Mieczysław Ryba/fot. Wikipedia
Rozmowa dnia - Mieczysław Ryba
Gościem Rozmowy Dnia był prof. Mieczysław Ryba, politolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Akademii Kultury Społecznej i Medialnej. Rozmawialiśmy o szansach na przezwyciężenie kryzysu w stosunkach Polski z Komisją Europejską oraz o sytuacji na wschodniej granicy.

Michał Jędryka: Są pewne sygnały, że UE nie będzie już wstrzymywać pieniędzy dla Polski, czy rzeczywiście może tak być?

Mieczysław Ryba: Tego nie wiemy, sygnały takie się pojawiają, one chyba są pochodną coraz większych niepokojów i nie tylko w Polsce, ale w ogóle w Europie, co by nie powiedzieć takie wstrzymywanie środków z praworządnością nie ma nic wspólnego. To jakiś rodzaj bezprawia, które niepokoi wiele środowisk, wiele osób związanych z różnymi państwami, które też są czasem pod pręgieżem. Ważny jest też czynnik ekonomiczny. Pamiętajmy o tym, że Polska jest bardzo istotnym elementem w obiegu gospodarczym. Pojawiają się głosy, również w kręgach niemieckich, że uszczuplanie funduszy polskich w ogromnej mierze będzie będzie uderzać w gospodarkę niemiecką, która korzysta z wymiany handlowej z Polską, więc jest to system naczyń połączonych, ale jak jest naprawdę, i czy zwycięży zdrowy rozsądek, czy nie zwycięży, tego nie wiemy.

Jarosław Kaczyński mówi, że będziemy twardo walczyć w sprawach podstawowych, ale mówi też o kompromisie, że to być kompromis satysfakcjonujący obie strony. Jaka powinna być polityka Polski wobec UE, wobec KE?

Nie bardzo jest się gdzie cofnąć, bo pamiętajmy, że spór dotyczy w tej chwili orzeczenia TK w sprawie wyższości polskiej konstytucji nad prawem unijnym, gdybyśmy się cofnęli w tym miejscu, to znaczy, że trybunały orzekły w analogiczny sposób, a więc superpaństwo europejskie, które chce się tworzyć polegałoby na tym, że inne prawa mają w tym superpaństwie, w tej federacji Francuzi, inne Niemcy, a w ogóle praw nie posiadają Polacy. (...).

Jan Mencwel

Jan Mencwel Fot. Marcin Kupczyk
Jan Mencwel Fot. Marcin Kupczyk
Polskie Radio PiK - Rozmowa Dnia - Jan Mencwel
Gościem „Rozmowy Dnia” był Jan Mencwel - działacz warszawskiego Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i autor książki „Betonoza. Jak się niszczy polskie miasta”. Rozmawiamy o problemie usuwania zieleni z polskich ulic.



Marcin Kupczyk: Twierdzi Pan, że zwiększenie roli zieleni w przestrzeni miejskiej powinno odbywać się zarówno poprzez decyzje polityczne, nacisk społeczny oraz zmiany kulturowe. Jak Pan sobie to wyobraża?

Jan Mencwel: Myślę, że przede wszystkim powinniśmy zmienić swoje wyobrażenie ideału miasta, do którego dążymy. Zadać sobie pytanie: Co to znaczy miasto przyszłości? Wiele rzeczy tkwi w naszych głowach i jeżeli myślimy sobie o tym, jak może się zmienić nasze miasto, to rzadko kiedy mamy w głowie właśnie taką wizję, że może się ono jeszcze bardziej zazielenić niż dzisiaj. Tymczasem to jest dokładnie to, co teraz dzieje się na przykład w miastach Zachodu, takich jak Londyn, Paryż, Wiedeń. To są miasta, które zazieleniają się na potęgę i to jest realizowane jako świadomą politykę władz. To czego nam brakuje, to po prostu wiary w to, że to jest możliwe, i wywarcia presji na władze, że jako mieszkańcy oczekujemy właśnie takich zmian, że nie oczekujemy wycinania drzew, nie tego, że będziemy mieli więcej metrów kwadratowych betonu, tylko tego, żeby miasta się zazieleniały i żeby przede wszystkim chroniły ten zasób, który już mają, czyli stare drzewa, parki i skwery...

Paweł Lisicki

Paweł Lisicki/fot. Jarosław Kruk, Wikipedia
Paweł Lisicki/fot. Jarosław Kruk, Wikipedia
Rozmowa dnia — Paweł Lisicki
Gościem Rozmowy Dnia był Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika Do Rzeczy, a rozmawialiśmy między innymi o konflikcie polskiego rządu z Komisją Europejską.

Michał Jędryka: Jest Pan w Bydgoszczy z okazji projekcji filmu „Luter”. To pewnego rodzaju recenzja rewolucji luterańskiej. Czy takie spojrzenie na Lutra Pana zdaniem jest adekwatne w dzisiejszym świecie?
Paweł Lisicki: Spojrzenie obecne w filmie jest całkowicie inne, niż to, z którym się zazwyczaj spotykamy. Jestem zresztą również autorem książki „Luter – ciemna strona rewolucji”, która była napisana całkowicie niezależnie od filmu, ale dochodzę do podobnych konkluzji, co jego autor. Najkrócej mówiąc – sądzę, że bardzo mylą się ci, którzy uważają, że rewolucja Lutra miała wyłącznie charakter przypadkowy, polityczny, niezrozumiały i że dziś należy traktować to, co się działo w XVI wieku jako coś bardzo już przebrzmiałego i jako element braku zrozumienia dla głębi i wielkości myśli Marcina Lutra. Mamy do czynienia w oczywisty sposób z zerwaniem ciągłości przez Lutra i tym sposobem myślenia, który – gdyby go przyjąć tak, jak Luter chciał – to doprowadziłoby do rozpadu i upadku zachodniego chrześcijaństwa.

Czy to znaczy, że wszystkie spory polsko-niemieckie, które miały miejsce w ostatnich wiekach, w ostatnim nawet stuleciu, można uważać z przedłużenie tamtej rewolucji i jakiś jej skutek?
- Na pewno nie wprost – bo trzeba odróżnić dwie rzeczy: samego Lutra i jego bunt od luteranizmu. To nie jest to samo. Tak często bywa, że później uczniowie jakiegoś nauczyciela nie przyjmują wprost wszystkiego, co mówił. Natomiast uważam, że ważnym komponentem utrudniającym Polakom zrozumienie Niemiec jest komponent luterański, protestancki. Oczywiście trzeba pamiętać, że Niemcy to nie sam Luter – prawie połowa ich w pewnym okresie to przecież byli katolicy. Ale przyjęcie luteranizmu jako oficjalnej religii w większej części Niemiec w ogromny sposób wpłynęło na całą późniejszą historię – a na polską historię w oczywisty sposób. Przecież pierwszym państwem, które oficjalnie przyjęło doktrynę luterańską był Zakon Krzyżacki, który się jednocześnie sekularyzował i powstały w ten sposób Prusy. Jak wielką rolę miały one dla polskiej historii? Na ogół niestety bardzo negatywną, nie trzeba tłumaczyć.

Czy to, co dzieje się teraz między Polską a Komisją Europejską ma też jakieś odniesienie do sporów katolicko-luterańskich?
- Bardzo musielibyśmy długo na ten temat dyskutować. Jeśli mielibyśmy w skrócie powiedzieć, co wyróżniało myśl Lutra to było to przekonanie o skrajnym subiektywizmie, czyli że nie istnieje wiążące wszystkich ludzi niepodważalne prawo naturalne, czy moralne, ale że każdy może je sam sobie wykreować i stworzyć na nowo. (...)

Zbigniew Kuźmiuk

Zbigniew Kuźmiuk Fot. www.facebook.com/zbigniew.kuzmiuk
Zbigniew Kuźmiuk Fot. www.facebook.com/zbigniew.kuzmiuk
Rozmowa dnia - Zbigniew Kuźmiuk
Gościem „Rozmowy Dnia” był europoseł Zbigniew Kuźmiuk, a rozmawialiśmy o niedawnym wyroku Trybunału Konstytucyjnego i jego konsekwencjach.

Magdalena Ogórek: Czy wewnątrz UE wciąż jest możliwa dyskusja? Gdy PiS próbuje zadawać pytania Donald Tusk wywołuje ludzi na ulicę. Tymczasem poza ekspertem francuskim, który stanął po stronie Polski, mamy jeszcze wykładowcę ekonomii politycznej na Uniwersytecie w Mannheim, który też przyznał, że słynne TSUE nie może orzekać o granicach kompetencji unijnych, że to rola sądownictwa państw członkowskich, czyli podnoszą się głosy, które chcą dyskusji? W Polsce wydaje się, że opozycja takiej dyskusji nie che. Chce jej UE?

Zbigniew Kuźmiuk: Instytucje unijne niespecjalnie uznają, że rzeczywiście ten sposób poszerzania kompetencji, który odbywa się od kilku lat, małymi kroczkami jest niewłaściwy. Komisja te kompetencje poszerza, przejmuje, czy próbuje przejmować i uzyskuje w tej sprawie także wsparcie TSUE, ale rzeczywiście co jakiś czas mamy do czynienia z rozstrzygnięciem któregoś z sądów konstytucyjnych, który się temu zdecydowanie sprzeciwia. W odniesieniu do innych krajów Komisja niespecjalnie reagowała na tego rodzaju rozstrzygnięcia, natomiast na celowniku, z wiadomych względów, są dwa kraje: Polska i Węgry, więc każda reakcja TK, czy rządu, która nie jest po myśli Komisji uzyskuje niesamowity rozgłos, Komisja to natychmiast piętnuje. Jakiejś szczególnej woli do dyskusji nt. granic kompetencji unijnych tutaj nie widzą, a poprzez nieformalne działania, zarówno Komisji, jak i TSUE, coraz więcej krajów zdecydowanie się temu sprzeciwia. Tak naprawdę krajów, których sądy konstytucyjne albo instytucje o podobnym charakterze podjęły decyzje mówiące, że ich konstytucje są nadrzędne w stosunku do prawa unijnego jest już 10. To jest zjawisko coraz powszechniejsze. Mamy do czynienia, jeśli chodzi o te decyzje TSUE, no takie zupełnie absurdalne, które pokazują, że to jest droga donikąd. Polska sprawa Turowa doskonale to obrazuje. Jedna osoba poza Trybunałem podjęła dwie decyzje, które tak naprawdę oznaczałby potężne straty materialne, bezrobocie kilkudziesięciu tysięcy ludzi i bardzo poważne problemy w produkcji energii elektrycznej. To zrobiła jedna osoba, nie było widać sprzeciwu, zastanowienia. To pokazuje całej Europie, że jeżeli na to pozwoli, to zabrniemy w jakieś nieprawdopodobne absurdy, dlatego coraz więcej krajów mówi stop. (...).

Ireneusz Stachowiak

Ireneusz Stachowiak. Fot. Archiwum
Ireneusz Stachowiak. Fot. Archiwum
PR PiK - Rozmowa Dnia - Ireneusz Stachowiak
Blisko 20 tysięcy mniej „kopciuchów” w regionie - to efekt trzech lat funkcjonowania programu „Czyste powietrze”. O tym, co udało się zrobić i co jeszcze jest do zrobienia było w Rozmowie Dnia z prezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Toruniu.

Agnieszka Marszał: Jesień to taki czas, że oprócz śledzenia prognoz pogody zaczynamy też śledzić alert smogowy. Od kilku lat walczymy, żeby jakość powietrza w całym kraju, także w naszym regionie była zdecydowanie lepsza. Wciąż jest dużo do zrobienia, ale już coś udało się zrobić, choćby za pośrednictwem programu „Czyste powietrze”, który funkcjonuje już od trzech lat. Jakie są efekty tego programu w regionie?
Ireneusz Stachowiak: To jest tak naprawdę pierwszy program w Polsce, który na taką skalę pozwala nam walczyć ze skutkami smogu, a szczególnie - z niską emisją, czyli z emisją z kominów poniżej 40 metrów. W województwie kujawsko-pomorskim beneficjenci złożyli już ponad 20 tys. wniosków na łączną kwotę 304 mln zł. Fizycznie podpisaliśmy już ponad 16,6 tys. umów na ponad 250 mln zł, a wypłaciliśmy naszym beneficjentom, którzy zrealizowali inwestycje ponad 135 mln zł.
To pokazuje, że skala programu „Czyste powietrze” w pewnym sensie przerosła nawet nasze oczekiwania. W pierwszych miesiącach programu wpływało do nas 300 wniosków miesięcznie, w ubiegłym roku – średnio ponad 500, a w tym roku mamy rekord – od czerwca regularnie mamy ponad tysiąc wniosków na miesiąc. Widać więc, że mieszkańcy województwa kujawsko-pomorskiego bardzo mocno włączyli się w realizację programu. Pokazują to też statystyki, które odnosimy do tych ogólnopolskich - województwo kujawsko-pomorskie jest zaraz za tymi największymi – mazowieckim, śląskim czy małopolskim – w liczbie złożonych wniosków w przeliczeniu na jednego mieszkańca. Mieszkańcy regionu są więc bardzo zainteresowani realizacją programu „Czyste powietrze”, czyli możliwością kompleksowej termomodernizacji i wymiany źródeł ciepła w domach jednorodzinnych.

Czy to zainteresowanie przekłada się na wzrastającą świadomość ekologiczną?
- Z roku na rok jest ona coraz większa, ale oczywiście świadomość ekologiczna to jedno, a przepisy skutecznie mobilizujące nas do myślenia poważnie o ekologii - to drugie. Przypomnę, że na terenie województwa funkcjonuje uchwała antysmogowa, która tak naprawdę wymusza wymianę źródeł na paliwo stałe, szczególnie tych węglowych. Przechodzimy proces wymiany źródeł i myślę, że naturalna jest nasza świadomość ekologiczna, czyli na przykład sąsiedzi, którzy zauważają, że gdzieś w otoczeniu palony jest złej jakości węgiel, bądź - nie daj Boże - śmieci, bo niestety takie przypadki też się zdarzają. Coraz więcej takich regionów czy miejsc w naszym województwie zmienia swój obraz. To oczywiście w dużej mierze zasługa programu „Czyste powietrze”, który jest na pewno impulsem, który pozwala zrealizować te inwestycje. W ramach tych 20 tys. wniosków wymienionych zostanie ponad 19 tys. pieców. (…)

Program „Czyste powietrze” na razie dotyczy domów jednorodzinnych, ale są plany, żeby objąć nim także budynki wielolokalowe. Kiedy to może stać się faktem?
- Takie rozmowy już trwają, pan minister Michał Kurtyka widzi konieczność uruchomienia drugiej nogi programu „Czyste powietrze”, czyli przechodzimy do kolejnego etapu. (...)

Krzysztof Gawkowski

Krzysztof Gawkowski
Krzysztof Gawkowski
PR PiK - Rozmowa Dnia - Krzysztof Gawkowski
Gościem Rozmowy dnia był poseł Krzysztof Gawkowski, szef Klubu Parlamentarnego Lewicy, a rozmawialiśmy między innymi o kongresie zjednoczeniowym tej formacji.

Michał Jędryka: Kongres Lewicy bez niespodzianek. Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń wybrani współprzewodniczącymi. Przeciwnicy Włodzimierza Czarzastego są rozczarowani?
Krzysztof Gawkowski: Myślę, że cała Lewica jest zadowolona, bo po dwóch latach skończyliśmy - doprowadziliśmy do finału proces zjednoczeniowy. To zawsze jest trudne, jak łączą się dwie partie – tak różne partie. Ale udało się doprowadzić do zjednoczenia i to jest jedna z najważniejszych decyzji dla Lewicy w ostatnich kilku latach, bo daje też perspektywę na wybory w 2023 roku.
Przyjęliśmy nowy program wyborczy, który stawia nowe akcenty – pokazuje, że stawiamy na pracę, edukację, klimat, że ważną sprawą będzie europejskość, podkreślanie, że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej. To są kwestie, które w tym programie będą brzmiały, również takie dotyczące podatków czy finansów, jak podwyżki w administracji publicznej czy w ogóle w budżetówce - to wszystko na kongresie zostało przyjęte.

„Lewica teraz przestanie zajmować się sobą” – tak powiedział Włodzimierz Czarzasty. Czyli zacznie się zajmować robieniem polityki, realizacją tego programu, o którym przed chwilą Pan mówił?
- Tak, bo ostatnie kilka miesięcy niestety mieliśmy spory – one są już za nami, zamknęliśmy to w sobotę. Przed nami realizacja dobrych ustaw, bo klub parlamentarny Lewicy to najbardziej aktywny klub w polskim Sejmie - złożył najwięcej projektów ustaw na opozycji, ponad 150. Dotyczą wszystkich aspektów życia - od tych prawno-ustrojowych, aż po światopoglądowe i prawno-człowiecze. To pokazuje, że jest się czym zajmować, ale jest też dużo kwestii niezagospodarowanych. Trzeba zastanowić się nad polityką klimatyczną, jak ją wdrożyć – tak, żeby nikt na niej nie stracił, a jednocześnie żebyśmy myśleli o przyszłych pokoleniach.

To jest w ogóle możliwe, żeby nikt na tym nie stracił?
- Można dawać środki finansowe dla grup, które będą traciły. Wiadomo, że górnictwo będzie traciło – przynajmniej ludzie, którzy tam pracują. Ale z drugiej strony – należy wyjść naprzeciw oczekiwaniom chociażby młodego pokolenia. W Bydgoszczy byłem kilka razy na strajkach klimatycznych i widziałem, że ci ludzie naprawdę wierzą, że politycy coś z tym zrobią, że nie będą stali z boku. (...)

Patryk Tomaszewski

Patryk Tomaszewski/fot.archiwum
Patryk Tomaszewski/fot.archiwum
Rozmowa Dnia - Patryk Tomaszewski
Gościem Rozmowy Dnia był politolog dr Patryk Tomaszewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, a rozmawialiśmy o czwartkowym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wyższości polskiej Konstytucji nad prawem unijnym.

Michał Jędryka: Trybunał Konstytucyjny orzekł wczoraj o wyższości polskiej konstytucji nad prawem unijnym, a mówiąc dokładniej, uznał, że przepisy europejskie w zakresie, w jakim organy Unii Europejskiej działają poza granicami kompetencji przekazanych przez Polskę, są niezgodne z konstytucją. Panie doktorze, ten wyrok wydaje się z jednej strony dosyć oczywisty, nie wiem czy panu też, a z drugiej strony, jakie jest jego znaczenie?

Patryk Tomaszewski: Według mnie wyrok jest oczywisty, ponieważ prawem stanowionym w Polsce, i najwyższym prawem jest Konstytucja RP z 1997 roku, natomiast implikacje związane z tym orzeczeniem nastąpią, ponieważ mamy dyskusję nie tylko na temat wyższości polskiego prawa nad unijnym. Oczywiście jest część naszego prawodawstwa przekazana, o tym mówi konstytucja, artykuł 90, który na takie rzeczy zezwala, ale akurat te sprawy, które ostatnio dotyczą Polski są wyłączone z tego zapisu, z tego co Polska przekazała w ramach traktatów. Będą to konsekwencje jednak polityczne, ponieważ Unia Europejska coraz bardziej wchodzi w sferę już nie tylko spraw związanych z gospodarką, a takie były założenia, ale również coraz bardziej wchodzi w sprawy związane chociażby z obyczajowością.

To oznacza, że ten akt, który się dokonał wczoraj, jest nie tylko aktem prawnym, ale i politycznym, i to chyba nie z takiego powodu, o którym się mówi, czyli składu Trybunału Konstytucyjnego, czy sposobu, w jaki został wybrany, tylko ze względu na konsekwencje.

Oczywiście, przeciwnicy orzeczenia będą mówili o składzie TK - ja nie chciałbym wchodzić w prawne rozwiązania - natomiast obojętne jaki to byłby skład, orzekłby w taki sam sposób. Pamiętajmy, że były już orzeczenia TK mówiące o wyższości konstytucji nad innymi aktami Unii Europejskiej w 2005 roku, w 2010 roku. Takie orzecznictwo w różnych innych krajach Unii Europejskiej także było - ostatnio, z tego co pamiętam, w czerwcu tego roku w Rumunii, w Niemczech. Oczywiście czasami dotyczy to spraw szczegółowych, jednak litera prawa jest jednoznaczna, że to prawo krajowe, czyli konstytucyjne jest wyższe - poza tymi elementami, które przekazujemy na rzecz Unii Europejskiej. To dotyczy również innych krajów, natomiast na pewno politycznie nastąpiła pewna zmiana, którą teraz bardziej dostrzegamy, a ona już następowała od kilkunastu lat. Chodzi o przesunięcie władzy na korzyść Komisji Europejskiej i budowa - o tym nie było mowy w traktatach, nawet w Traktacie Lizbońskim ani wcześniej, w Traktacie z Maastricht - państwo federacyjnego. W takim państwie zakładamy, że jest właśnie tak, jak np. w Stanach Zjednoczonych, konstytucja która obejmuje całość kraju, no i są akty federacyjne poszczególnych stanów, które trochę się różnią, ale nie mogą być sprzeczne z tym aktem nadrzędnym. I w stronę Stanów Zjednoczonych Europy w mojej ocenie zmierza Unia Europejska (...).
1234567