Szukamy zaginionych toruńskich witraży. Dziennikarze PR PiK mają kolejny trop
Nasi reporterzy, Michał Zaręba i Robert Duliński kontynuują śledztwo w sprawie zaginionych toruńskich witraży. Dotarli do prywatnych notatek pana Edwarda Kwiatkowskiego, który współtworzył pracownię witraży przy Toruńskim UMK.
Jak się okazuje, Edward Kwiatkowski część swojej pracy zawodowej poświęcił na próbę odszukania zaginionych gotyckich szkieł. Dotarł do informacji, które wskazują, że witraże z toruńskiego kościoła p.w. Najświętszej Marii Panny mogły zostać ukryte na dnie jeziora lub zakopane w ziemi.
Archeolog Olaf Popkiewicz twierdzi jednak, że bardziej prawdopodobne jest, że ukryto je gdzieś w suchym, zapomnianym miejscu i mogą tam spoczywać do dziś.
- 1945 rok w okolicach Malborka to przede wszystkim oblężenie zamku. Samo miasto zostało zdobyte przez Rosjan w ciągu jednego szturmu. W 1942 roku niemieccy konserwatorzy zabytków podjęli decyzję, żeby uratować cenne przedmioty, poprzez wywiezienie ich z tych miejsc, które były szczególnie narażone na bombardowanie. Witraże są wrażliwe na jakiekolwiek uszkodzenia mechaniczne, a już przechowywanie ich w środowisku ziemnym byłoby dziwne. Wyobraźmy sobie, że ktoś zakopał taką skrzynię w ziemi. Jeżeli była drewniana, to już dawno temu wieko przegniło, a skrzynia się zapadła, ziemia dostała się do środka. Nie przewiduję, żeby tak przechowywane witraże były w specjalnie pięknym stanie. Wybranie takiego miejsca byłoby niepoważne. Podejrzewam, że raczej witraże znalazły przytulisko albo w jakimś budynku, albo w jakimś kościele, a może właśnie w jakimś dworze. Szczątki tych witraży spoczywają sobie gdzieś tam, w zawalonej piwnicy na przykład - podejrzewa Olaf Popkiewicz.
Gdzie powinny być witraże - w Malborku czy Toruniu?
Nasi reporterzy porozmawiali również z Marcinem Wojtanowskim, który na co dzień jest przewodnikiem w Muzeum Zamkowym w Malborku. To właśnie z relacji naszych reporterów dowiedział się o odnalezieniu zabytkowych witraży. - Liczę, że ta historia się rozwinie, poznamy nowe okoliczności tej opowieści, co się stało z nimi po II Wojnie Światowej - mówi. - Pytanie brzmi teraz, gdzie witraże powinny się znajdować - czy w Toruniu, skąd pierwotnie pochodziły, czy w Malborku, gdzie później zostały nabyte - rozmyśla Marcin Wojtanowski.
Przypomnijmy, zabytkowe witraże odnaleziono w gdańskiej składnicy konserwatorskiej. O tym, że mogą pochodzić z jednego z toruńskich kościołów, jako pierwsi poinformowali nasi reporterzy. Do tematu będziemy wracać.