Awans, łzy i spełnione marzenia. Astoria wróciła do elity. „To miasto zasługuje na ekstraklasę”
Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz pokonała ŁKS Łódź 96:87 w piątym meczu finału Bank Pekao S.A. 1 Ligi Mężczyzn, wygrała całą serię 3:2 i po trzech latach przerwy wróciła do Orlen Basket Ligi. Najlepszym zawodnikiem finału został Karol Kamiński.
Największym bohaterem piątego meczu był Karol Kamiński, MVP finałów, który zdobył aż 34 punkty. Po spotkaniu nie ukrywał, że choć indywidualnie rozegrał mecz życia, najważniejsza była drużyna.
– Najważniejsze jest to, że zrobiliśmy to jako cała drużyna. Każdy mecz miał innego lidera. Dziś mogłem dołożyć swoją cegiełkę i jestem z tego dumny – mówił.
Kapitan Astorii, Marcin Nowakowski, awansował z klubem do ekstraklasy już po raz drugi – poprzednio w 2019 roku. Tym razem, jak sam przyznał, było trudniej.
– Poziom ligi był bardzo mocny, przeciwnicy wymagający, a wiek też robi swoje. Ale przez to ten awans smakuje jeszcze lepiej – mówił.
Nowakowski wrócił też pamięcią do poprzedniego sezonu, w którym kontuzja mięśnia piersiowego wykluczyła go z gry w ćwierćfinale.
– Wielu ludzi we mnie zwątpiło, ale moje serce nigdy nie pozwoliło mi zwątpić. Chciałem zrobić wszystko, żeby awansować z Bydgoszczą po raz drugi. To mój klub, moje miasto – podkreślił.
Ogromne emocje towarzyszyły także Patrykowi Kędlowi, który z powodu kontuzji nie mógł zagrać w dwóch ostatnich meczach finału.
– Najbardziej bolało mnie to, że nie mogłem pomóc drużynie. Wiedziałem, że koledzy mnie potrzebują. Z ławki robiłem wszystko, co mogłem – krzyczałem, motywowałem. Jestem z nich bardzo dumny – mówił. Po końcowym gwizdku nie krył wzruszenia. – Poleciała łezka. To coś cudownego, wiedząc, jak ciężką drogę przeszliśmy.
To drugi awans do ekstraklasy w karierze trenerskiej Grzegorza Skiby. Po meczu nie ukrywał ulgi i radości.
– Było trudno, ale cel został zrealizowany. Jestem dumny z graczy, z całej organizacji. Chciałem uniknąć powtórki z zeszłego roku i chłopaki to zrobili – podkreślił. Trener wyróżnił także Martyce Kimbrougha oraz MVP finałów. – Karol zagrał fenomenalnie. Mieliśmy awansować w domu i awansowaliśmy.
Dla Michała Chylińskiego był to ostatni mecz w karierze. Od nowego sezonu zostanie dyrektorem sportowym Astorii.
– Jestem przeszczęśliwy i wykończony. To mój macierzysty klub, tu zaczynałem. Po 15 latach wróciłem i kończę w taki sposób… To coś pięknego.
Rok temu Astoria przegrała finał w piątym meczu. Tym razem historia potoczyła się inaczej.
– Cieszę się, że ten piąty mecz był w Bydgoszczy. Ci kibice ponieśli nas do zwycięstwa. Ten awans po prostu się nam należał – podkreślił Kuba Andrzejewski.