French Open 2026: Komplet „biało-czerwonych” w drugiej rundzie. Znakomity początek turnieju dla polskich tenisistów
Polscy tenisiści bardzo udanie rozpoczęli tegoroczny French Open. Do drugiej rundy awansowali Iga Świątek, Maja Chwalińska, Magda Linette, Magdalena Fręch oraz Hubert Hurkacz. Największe wrażenie zrobiła Chwalińska, która po przejściu kwalifikacji pokonała mistrzynię olimpijską z Paryża Qinwen Zheng 6:4, 6:0. Pewnie wygrała także Świątek, a Hurkacz — mimo słabszego trzeciego seta — poradził sobie z Jaume Munarem i w kolejnym meczu zmierzy się z Francesem Tiafoe.
Świątek, rozstawiona z numerem trzecim, nie miała większych problemów w meczu z Emerson Jones. Australijka, występująca w turnieju dzięki dzikiej karcie, tylko momentami była w stanie przeciwstawić się czterokrotnej triumfatorce Roland Garros. Polka od początku narzuciła wysoką intensywność, dobrze kontrolowała wymiany z głębi kortu i szybko odbierała rywalce czas na reakcję. Spotkanie trwało równo godzinę, a Świątek pewnie zamknęła je w dwóch setach. W drugiej rundzie jej przeciwniczką będzie Czeszka Sara Bejlek.
Iga Świątek – Emerson Jones 2:0 (6:1, 6:2)
Znacznie większy ciężar gatunkowy miało zwycięstwo Chwalińskiej nad Qinwen Zheng. Polka, sklasyfikowana na 114. miejscu w rankingu WTA, po raz pierwszy występuje w głównej drabince French Open i od razu odniosła jedno z najcenniejszych zwycięstw w karierze. Chwalińska zagrała bardzo dojrzale taktycznie: była cierpliwa, regularna i znacznie dokładniejsza od agresywnie usposobionej Chinki. W pierwszym secie prowadziła 4:1, później pozwoliła Zheng wrócić do remisu, ale końcówkę rozegrała spokojnie i skutecznie.
W drugiej partii przewaga Polki była już wyraźna. Chwalińska szybko objęła prowadzenie 3:0, a Zheng poprosiła o przerwę medyczną z powodu problemów z nogą. Chinka wróciła na kort, ale nie była w stanie nawiązać walki. Polka nie straciła koncentracji, konsekwentnie utrzymywała piłkę w grze i wykorzystała narastającą liczbę błędów rywalki. Dla Chwalińskiej to drugie zwycięstwo w karierze w głównej drabince turnieju wielkoszlemowego.
W drugiej rundzie Chwalińska zagra z Belgijką Elise Mertens albo Niemką Tatjaną Marią.
Maja Chwalińska – Qinwen Zheng 2:0 (6:4, 6:0)
Hurkacz rozpoczął spotkanie bardzo solidnie. W dwóch pierwszych setach dobrze funkcjonował jego serwis, a Polak potrafił skracać wymiany i nie pozwalał Munarowi w pełni wykorzystać atutów gry na mączce. Hiszpan, notowany znacznie wyżej w rankingu ATP, próbował wciągać Hurkacza w dłuższe wymiany z głębi kortu, ale przez większą część meczu wrocławianin grał odważnie, precyzyjnie i skutecznie przejmował inicjatywę.
Kryzys przyszedł w trzeciej partii. Hurkacz obniżył poziom, popełniał więcej błędów i pozwolił rywalowi wrócić do spotkania. Munar wygrał seta 6:2, co mogło zapowiadać znacznie trudniejszą końcówkę meczu. Polak zareagował jednak bardzo dojrzale. W czwartej odsłonie odbudował rytm, ponownie lepiej pilnował własnego podania i wykorzystał momenty słabości Hiszpana.
Spotkanie trwało 3 godziny i 3 minuty, a zwycięstwo ma dla Hurkacza duże znaczenie także rankingowe. Polak przystępował do French Open jako 99. zawodnik świata, więc szybka porażka mogłaby oznaczać wypadnięcie z czołowej setki po raz pierwszy od 2018 roku. W Paryżu Hurkacz przynajmniej na razie uniknął takiego scenariusza i przedłużył swoją obecność w turnieju.
Hubert Hurkacz – Jaume Munar 3:1 (6:3, 6:3, 2:6, 6:3)