Zawisza Bydgoszcz z awansem do piłkarskiej 2. Ligi! Zwycięstwo nad wiceliderem 2:0
To już pewne, Zawisza Bydgoszcz awansował do piłkarskiej 2. Ligi! Bydgoszczanie mogą się cieszyć nie tylko z promocji na wyższy szczebel rozgrywkowy, ale i z mistrzostwa w swoich rozgrywkach. Mniej powodów do radości mają kibice w Toruniu. Elana Toruń w przedostatniej kolejce przegrała u siebie z Notecią Czarnków 0:3.
Goście nie byli rywalem, który pozwolił niebiesko-czarnym narzucić pełną kontrolę od pierwszych minut. Wikęd dobrze wykorzystywał warunki fizyczne, szukał prostszych środków w grze ofensywnej i często przenosił ciężar akcji długimi podaniami. Zawisza miał przez to problemy z płynnym budowaniem ataku, a w pierwszej połowie najbliżej gola byli Michał Cywiński, który główkował nad poprzeczką po rzucie rożnym, oraz Marcel Strzyżewski, który nie zdołał zamknąć dobrze zagranej piłki w polu karnym.
Po przerwie spotkanie nabrało większej intensywności, a obie drużyny miały swoje momenty. Zawisza stworzył bardzo dobrą okazję po akcji Strzyżewskiego i Kozłowskiego, ale napastnik gospodarzy uderzył nad bramką. Chwilę później odpowiedział Wikęd — Karlikowski mocno uderzył z dystansu, jednak Oczkowski popisał się skuteczną interwencją. Przełom nastąpił dopiero w 80. minucie, gdy Antoni Prałat dynamicznie wszedł w pole karne i został sfaulowany. Rzut karny pewnym, mocnym strzałem pod poprzeczkę wykorzystał Michał Cywiński, dając Zawiszy bramkę na wagę awansu. W doliczonym czasie gry wynik ustalił Jakub Bojas, który po kontrataku przypieczętował zwycięstwo 2:0.
Zawisza Bydgoszcz – Wikęd Luzino 2:0 (0:0)O losach sobotniego spotkania przesądził krótki fragment pierwszej połowy, w którym gospodarze całkowicie stracili kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Między 21. a 29. minutą Hubert Szulc trzykrotnie pokonał bramkarza Elany, praktycznie zamykając mecz jeszcze przed przerwą. Toruński zespół popełniał proste błędy w defensywie, miał problemy z reakcją po stracie piłki i nie potrafił zatrzymać rozpędzonej Noteci. Po zmianie stron gra Elany wyglądała już stabilniej, ale strata była zbyt duża, by realnie wrócić do rywalizacji. Gospodarze próbowali szukać gola kontaktowego, mieli swoje sytuacje, jednak brakowało skuteczności i chłodnej głowy w decydujących momentach.
Elana Toruń – Noteć Czarnków 0:3 (0:3)