Krzysztof Gawkowski o wycieku danych z MyDr: Firma powinna ponieść karę [„Rozmowa Dnia"]
Na jakim etapie jest ustalanie sprawców wycieku wrażliwych danych (w tym numerów PESEL, historii chorób i wystawionych recept), który może dotyczyć nawet 19 milionów Polaków? Czy mamy do czynienia z handlem czasem prezydenta? Czy po słowach o zdradzie stanu pójdą czyny? Na te pytania odpowiadał w „Rozmowie Dnia" Polskiego Radia PiK wicepremier minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
- Już sama propozycja oferty, że można spotkać się z prezydentem, zapłacić 100 000 zł jest i straszna i śmieszna. Straszna dlatego, bo może się okazać, że za prezydentem stoi grupa ludzi, która chce na prezydenturze zarabiać. To nielegalne i śmieszne, że w ogóle komuś przyszło do głowy, żeby prezydenta w takie coś zamieszać, bądź samemu prezydentowi, żeby zgodzić się, aby takie propozycje padały. Było w Polsce wielu prezydentów, z różnych obozów: lewicowych i prawicowych. Nie było żadnego, który chciałby, żeby płacono 100 000 dolarów za jego spotkanie. To jest tak wstrętne, że mam wrażenie, że ktoś zwariował w Pałacu Prezydenckim - mówi Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji.
- To wszystko wskazuje na to, że nie mamy do czynienia z jakimś atakiem rosyjskim, ale też czasami są stawiane różne zasłony, kurtyny, czasami nie wiadomo do końca. Takie postępowania też są wielowątkowe - zaznacza wicepremier.