Bydgoscy radni przyjęli plan ogólny miasta. Spór dotyczył między innymi Remondisu
Czy mieszczący się przy ulicy Inwalidów w Bydgoszczy Remondis - zakład przetwarzania odpadów - będzie musiał się przenieść w inne miejsce? Taki może być skutek planu ogólnego miasta, przegłosowanego na środowej sesji Rady Miasta.
Od lat mieszkańcy narzekają na smród wydobywający się z zakładu. Na sesji przedstawiciele firmy mówili w bydgoskim ratuszu, że plan ogólny uniemożliwi im (i kilku innym firmom w pobliżu) działalność. Chodzi o to, że teren ma mieć funkcje mieszkaniowe i usługowe, a nie produkcyjne.
- Głosując za planem staniecie Państwo przeciw przedsiębiorcom - mówiła radnym członkini zarządu Remondisu Małgorzata Gotowska. Wskazała też, że nie uwzględniono wniosków o wprowadzenie strefy infrastrukturalnej przy ulicy Inwalidów. - Czy jest to działanie związane przede wszystkim z deweloperami, którzy mają wybudować mieszkania? - pyta.
Plan ogólny nie oznacza natychmiastowej likwidacji Remondisu
- Ten plan nie skutkuje tym, że Remondis od jutra przestanie funkcjonować - informuje Grzegorz Rosa, prezes Miejskiej Pracowni Urbanistycznej. - Na to jest czas, który biegnie od co najmniej końca 2022 roku, kiedy to radni wprowadzili do studium wciąż obowiązujący zapis mówiący o tym, że zakład powinien zostać dyslokowany - dodaje.
- Deweloperzy budują, bo potrzeba tych mieszkań - komentuje z kolei prezydent Rafał Bruski. Pracownicy Remondisu pojawili się na sesji z plakatami „Plan ogólny likwiduje miejsca pracy”.
Plan ogólny Bydgoszczy przyjęty. Zgłoszono 20 tysięcy uwag
Plan z mapami musi być teraz uchwalony, bo na jego podstawie zatwierdzany jest miejscowy plan i warunki zabudowy dla osób planujących coś zbudować. Do planu zgłoszono 20 tysięcy uwag. Część uwzględniono, np. w Fordonie teren przy Orląt Lwowskich ma pozostać miejscem zielonym, ewentualnie targowiskiem, a nie obszarem pod market. Na wniosek mieszkańców zrezygnowano też z możliwości budowania wysokich bloków na Górki Fordońskich.
Radni nie wygasili mandatu Katarzyny Zaczek
Radni nie wygasili też mandatu swojej koleżanki z Bydgoskiej Prawicy Katarzyny Zaczek. Taki wniosek pojawił się z powodu częstych nieobecności na sesji i rzekomego mieszkania w Warszawie. Nieobecności miały być spowodowane chorobą, a radna ma pracować w stolicy, co nie pozbawia jej prawa zasiadania w bydgoskiej radzie.