Sąsiadów badano wykrywaczem kłamstw. Trwa śledztwo w sprawie odnalezionego ciała Jowity Zielińskiej
31-letnia Jowita Zielińska zaginęła dwa lata temu. Przed miesiącem odnaleziono szczątki. Badania DNA potwierdziły, że znalezione w lesie opodal domu ciało, to zaginiona Jowita. Pojawiły się informacje, jakoby na sąsiadach kobiety policjanci mieli przeprowadzać testy wykrywaczem kłamstw.
Śledztwa w tej sprawie nie prowadzą policjanci z Rypina, lecz specjaliści z Komendy Wojewódzkiej w Bydgoszczy.
Po odnalezieniu ciała kilkaset metrów od domu Jowity policjanci zaproponowali sąsiadom kobiety, by poddali się badaniu na wykrywaczu kłamstw. Ci zgodzili się na taką formę. W tej chwili biegli opracowują wyniki testów.
Zapytaliśmy oficer prasową Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy, Monikę Chlebicz, o to, co skłoniło prowadzących śledztwo do sięgnięcia po niestandardowe narzędzie, jakim jest wariograf.
- Mogę jedynie potwierdzić, że prowadzimy wszystkie czynności, które są przewidziane prawem, do których jesteśmy uprawnieni. Na pewno dokonujemy przesłuchań świadków, natomiast co do szczegółów, na tym etapie przykro mi, ale nie chciałabym ujawniać informacji, które w jakikolwiek sposób mogą wpłynąć na efekt końcowy tych czynności - informuje mł. insp. Monika Chlebicz.
Badanie wykrywaczem kłamstw może się odbyć wyłącznie wtedy, jeśli osoba, którą śledczy chcą poddać takiemu testowi, na tę formę przesłuchania wyrazi zgodę. Każdy może odmówić, zaś sam wynik testu nie należy do tak zwanych twardych dowodów.