Bydgoszczanie stoją w kolejce pod urzędem miasta, żeby zastrzec swoje numery PESEL [sonda]
To reakcja na wyciek danych niemal 19 milionów osób po cyberataku na firmę MyDr oraz apel wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego. W bydgoskim ratuszu była reporterka Polskiego Radia PiK Natasza Trzebuchowska.
- Te kilkadziesiąt osób, które do nas przyszły w czwartek, zrobiły to niejako w ramach reakcji na słowa wicepremiera - potwierdza Marta Stachowiak, rzeczniczka prasowa bydgoskiego ratusza.
- Ze swojej strony apelujemy do mieszkanek i mieszkańców, żeby jednak decydowali się na załatwienie tej sprawy przez Internet, zdalnie. Oczywiście jeśli ktoś ma poczucie, że nie poradzi sobie z tym sam, no to wtedy zapraszamy tutaj do nas. Trzeba mieć ze sobą dowód osobisty albo paszport i wniosek o zastrzeżenie numeru PESEL.
Tymczasem w piątek kolejka wcale się nie zmniejszyła. Z oczekującymi rozmawiała reporterka Polskiego Radia PiK Natasza Trzebuchowska:
- Każdy się obawia wzięcia kredytu na daną osobę...
- Nie mam komputera przy sobie, jestem na wakacjach w Bydgoszczy, dlatego stoję w kolejce...
- Chodzi o nasze bezpieczeństwo. Nie chcę za kogoś spłacać kredytu...
- Do tej pory nie czuliśmy potrzeby zastrzegania PESELU. Myślałam, że jest to wszystko tak zabezpieczone, że ja nie muszę jeszcze dodatkowo nic robić...
- Załatwiłem sprawę dzięki aplikacji mObywatel, ale teraz jestem tu w imieniu mojej rodziny. Mam ich pełnomocnictwo...
Numer PESEL można zastrzec na trzy sposoby: na stronie i w aplikacji mOBYWATEL lub w dowolnym urzędzie gminy. To bezpłatna usługa, realizowana „od ręki".
- Ministerstwo cyfryzacji podało, że w środę (12.08) do 18:00 zastrzeżono prawie 97 tysięcy numerów PESEL. Dla porównania - przez cały lipiec zastrzeżono ich ponad 102 tysiące.