Miał zgwałcić kobietę i przetrzymywać ją w mieszkaniu bez jej zgody. „Pan Frytka" przed sądem
W Toruniu rozpoczął się proces Piotra S., znanego lokalnie jako „Pan Frytka”. Mężczyzna odpowiada przed sądem pod zarzutami gwałtu, naruszenia nietykalności cielesnej pokrzywdzonej oraz bezprawnego pozbawienia jej wolności.
Według ustaleń śledczych, w przestępstwach miał uczestniczyć również Piotr G. Prokuratura twierdzi, że tej samej nocy mężczyźni mieli przetrzymywać w mieszkaniu młodego mężczyznę.
Za te przestępstwa oskarżonym może grozić do 20 lat pozbawienia wolności, przy czym Piotr S. działał w warunkach powrotu do przestępstwa, w związku z tym może spędzić więzieniu do 30 lat. - Oskarżeni stoją pod zarzutem zgwałcenia zbiorowego - mówi prok. Ewa Dobrowolska z Prokuratury Rejonowej Toruń Centrum-Zachód. - Jest to zbrodnia zagrożona karą od trzech lat pozbawienia wolności. Na temat szczegółowych okoliczności sprawy nie mogę się wypowiadać. Ze względu na tajemnicę postępowania, charakter sprawy oraz dobro pokrzywdzonej jest to wykluczone - dodaje.
Obaj na etapie prokuratorskiego śledztwa nie przyznali się do winy. Proces toczy się z wyłączeniem jawności, chociaż nie byli temu przeciwni pokrzywdzeni i prokuratura.
Dodajmy, że wobec Piotra S. toczyły się już inne postępowania w prokuraturze, związane z działalnością Fundacji „Pod wielkim dachem nieba”. Mężczyzna został oskarżony o przestępstwa skarbowe, dotyczące rozliczenia działalności fundacji. Oficjalnie Piotr S. prowadził działalność charytatywną. Zdaniem urzędników i strażników miejskich, oprócz zbiórki zajmował się też nielegalnym handlem. Sprawy były kierowane do sądów w Toruniu, ale też w Bydgoszczy.