Ponad 400 tysięcy osób w regionie choruje na serce. Na kardiologa czekają ponad pół roku
Nawet 420 tysięcy osób choruje na serce w naszym województwie - wynika z danych NFZ. Na pierwszą wizytę do kardiologa muszą czekać nawet ponad pół roku. W 2025 wpłynęło 290 skarg dotyczących dostępności świadczeń w regionie.
Wśród najczęstszych przyczyn chorób serca są nadciśnienie tętnicze, przewlekła choroba wieńcowa, zaburzenia rytmu czy zawały mięśnia sercowego. - Hospitalizacje są znacznie krótsze, ale też dużo bardziej intensywne i wymagają ogromnych nakładów na diagnostykę: tomokomputer, rezonans magnetyczny, bardzo wysokiej jakości badanie echo, a potem także leczenie, ablację, implantacje urządzeń elektrycznych do serca czy też leczenie strukturalnych wad serca - mówi kardiolog dr Janusz Mielcarek z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu.
W ekstremalnych przypadkach na badanie u kardiologa poczekać trzeba nawet blisko dwa lata. Wyjątkiem są stany nagłe zagrażające życiu. - Kiedy jest stan zagrożenia życia to liczy się każda minuta i dlatego jest niezwykle ważne, aby w odpowiednim momencie trafił [do kardiologa - przyp. red.] - mówi dr Janusz Mielcarek.
Kardiolog uważa, że telemetria (np. badanie EKG) w województwie kujawsko-pomorskim działa bardzo dobrze. - Dzięki temu, że EKG jest robione przez zespół ratowniczy kardiolog w szpitalu już po paru minutach wie, że taki pacjent wymaga leczenia interwencyjnego, już na niego czeka i w trybie pilnym wykonywane jest udrożnienie tętnic wieńcowych - dodaje lekarz.
W regionie funkcjonuje 68 placówek udzielających świadczeń kardiologicznych w ramach NFZ. Najwięcej, bo ponad 3300 pacjentów rocznie przyjmuje w województwie Szpital Uniwersytecki im. dra Antoniego Jurasza w Bydgoszczy.