Czad ulatniał się w żłobku w Kujawsko-Pomorskiem. Wciąż nie jest jasne, jak mogło do tego dojść
Samorządowy żłobek w Lubieniu Kujawskim pozostaje zamknięty. Burmistrz zapowiada, że tak będzie aż do chwili znalezienia przyczyny ulatniania się tlenku węgla.
Przypomnijmy, w miniony piątek czujniki zaalarmowały o pojawieniu się tlenku węgla. Personel ewakuował wszystkie dzieci. Nic im się nie stało. Natomiast trzy dorosłe osoby z załogi doznały lekkiego zatrucia czadem. Strażacy potwierdzili obecność tlenku węgla i nakazali zamknięcie kotłowni żłobka, zasilanej ekogroszkiem.
Burmistrz Lubienia Kujawskiego Marek Wiliński przyznał, że jeszcze nie wiadomo, co dokładnie tam się stało.
- Prowadzone są czynności, które mają na celu ustalenie przyczyn wystąpienia tego zdarzenia. Nie chcemy w tym momencie sugerować, jakie mogły być powody. Są specjalistyczne firmy i instytucje, które mają za zadanie dokonanie weryfikacji. Po ustaleniu podejmiemy decyzję, czy żłobek będzie mógł z powrotem funkcjonować. Do środy żłobek jest wyłączony z użytkowania, tak będzie do momentu, w którym zostaną ustalone przyczyny zdarzenia - mówi Marek Wiliński.
Odrębne postępowanie prowadzi w tej sprawie policja. Funkcjonariusze sprawdzają, czy nie doszło do narażenia dzieci i personelu na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia. Policjanci sprawdzili już dokumentację. Wynika z niej, że przegląd kominiarski wykonany był w budynku w sierpniu ubiegłego roku. Kolejne elementy policyjnego postępowania uzależnione będą od tego, jakie przyczyny incydentu ustalą specjaliści.