„Serce Torunia" rusza nocą z pomocą, żeby bezdomni nie zamarzli [zdjęcia, wideo]
Siarczysty mróz przez ostatnie dni nie odpuszczał. Od kilku lat wolontariusze toruńskiej Sercowni docierają do osób w kryzysie bezdomności. To miejsca z dala od centrum miasta – zarośla, pustostany, prowizoryczne schronienia. Na taki patrol wybrał się nasz reporter Michał Zaręba
- Przez te dwa dni odwiedzamy właściwie wszystkie miejsca, które znamy. Wiemy też, że Straż Miejska dzisiaj miała patrol i Beata z MOPR-u.
- Jedziemy do osób, które mieszkają w niewyobrżalnych warunkach. Kiedy było tak bardzo zimno, to żegnałam się z niektórymi osobami ze strachem...
- Dzień dobry Serce Torunia. Przywieźliśmy trochę rzeczy dla pana. Dobrze że pan odkryliśmy. Mamy kurtkośpiwór, czapkę, rękawiczki. Jaki ma pan rozmiar buta?
- Nie chce korzystać z pomocy instytucji. Długotrwała bezdomność. Tak naprawdę ciężko cokolwiek zrobić w tym momencie oprócz tego, żeby tu przyjeżdżać i sprawdzać, co u niego. Te osoby są niewidzialne. Nikt nie chce rozmawiać albo ta rozmowa wygląda tak, że osoby te są przepędzane. Ten pan chciał pogadać. Już spał przykryty kołdrą w taki sposób, że nie było go widać. Miejmy nadzieję, że jutro się obudzi. Na pewno będziemy tu przyjeżdżać...
Mówili Michał Piszczek z „Serca Torunia" i wolontariuszka Dorota. Do tego tematu wrócimy w poniedziałek w audycji „Południe z reportażem", o godz. 16.30.