„To się nie odstanie, chcę sprawiedliwego wyroku”. Proces w sprawie śmierci 55-latka nie ruszył
Bliscy zamordowanego w Grębocinie zjawili się w toruńskim sądzie. Zabrakło oskarżonego, który nie udzielił pomocy pokrzywdzonemu i pomógł przewieźć zwłoki do pobliskiej miejscowości. Proces się nie rozpoczął. Kolejny termin rozprawy sąd wyznaczył na 22 stycznia.
Proces w sprawie zbrodni w Grębocinie nie mógł rozpocząć się planowo z powodu błędów w zawiadomieniu o rozprawie.
Do zbrodni doszło na przełomie lutego i marca 2025 roku. Jak ustalono, Dariusz M. wielokrotnie uderzał 55-latka kijem bejsbolowym i bez odzieży zostawił na zimnie, po czym wspólnie z Krzysztofem W. wywiózł ciało do sąsiedniej miejscowości i porzucił przy drodze. Chciał upozorować wypadek drogowy. Krzysztof W. został oskarżony o nieudzielenie pomocy i utrudnianie postępowania.
- To się już nie odstanie, chcę tylko sprawiedliwego wyroku - mówi siostra 55-latka. Wychodzi na to, że te dwie osoby brały w tym udział. No i zamordowały mi brata. Nie wiem czemu był bity. Brat był opiekunem mamy. To najlepszy brat, pracowity i dobry człowiek. Dopóki mógł pracować, pracował. Później zdrowie mu nie pozwalało - dodaje.
Dariuszowi M. grozi dożywotnie więzienie. Obrona nie zgadza się z zarzutem zabójstwa.
Więcej w relacji Michała Zaręby.