Koniec procesu w sprawie wypadku na Rondzie Inowrocławskim w Bydgoszczy. Zginęła dziewczynka
- Wydanie wyroku w tamtej sprawie było przedwczesne - mówił w mowie końcowej w procesie apelacyjnym Tymoteusz Paprocki, obrońca jednego z oskarżonych. - Opinia biegłego była sporządzona w sposób nieprawidłowy. Zawierała błędy logiczne i merytoryczne - dodał.
W bydgoskim sądzie wybrzmiały mowy końcowe w procesie apelacyjnym w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło w 2021 roku.
Pierwszy wyrok w sprawie tragicznego zdarzenia zapadł w lutym 2023 roku. Wówczas sąd uznał, że obaj kierowcy przyczynili się do wypadku i skazał ich na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu. Apelację od wyroku wniosła zarówno prokuratura jak i obrońcy oskarżonych. Ci ostatni oczekują uniewinnienia swoich klientów. Tymoteusz Paprocki, adwokat Romana S., mówił w mowie końcowej, że sąd pierwszej instancji nie zdał egzaminu, bo jego zdaniem nie dopuścił jako dowodu opinii innego biegłego.
- Wydanie wyroku w tamtej sprawie było przedwczesne - mówił Tymoteusz Paprocki. - Opinia biegłego była sporządzona w sposób nieprawidłowy. Zawierała błędy logiczne i merytoryczne, już wtedy należało powołać inny dowód z opinii biegłego. Jeżeli mamy obecnie opinię sporządzoną przez trzech profesorów z Instytut Ekspertyz Sądowych im. Prof. dra Jana Sehna w Krakowie, którzy wprost wskazują na inne liczenie właśnie czasu reakcji, to błędy postępowania sądu pierwszej instancji na pewno były. Mam nadzieję, że sąd okręgowy ten wyrok zmieni - dodaje.
W wypadku uczestniczyli dwaj kierowcy: Ryszard M. i Roman S. Pierwszy, jadący Seatem Leonem, wykonał niezgodny z przepisami manewr skrętu i doprowadził do zderzenia z Volkswagenem Passatem, za kierownicą którego siedział Roman S. Kierowca Volkswagena zboczył z drogi i uderzył w słup sygnalizacji. Ta przewracając się uderzyła w nastolatkę. Dziewczynka zginęła, a 83-latek został ranny.
Sąd drugiej instancji wyda wyrok 20 stycznia.