Administracja oddzielona od lekarzy i pacjentów. Szpital zakaźny ma nowy budynek
Nowy budynek uroczyście otwarty został w Wojewódzkim Szpitalu Obserwacyjno-Zakaźnym w Bydgoszczy. Dzięki niemu nie będą krzyżować się drogi pracowników administracyjnych i personelu, mającego kontakt z wirusami i bakteriami.
Przedwojenny budynek B, ze względu na jego zły stan, trzeba było zbudować od nowa. Lecznicę prowadzi Urząd Marszałkowski. - Jesteśmy na końcu długiej drogi przebudowy szpitala zakaźnego w Bydgoszczy - mówił po przecięciu wstęgi marszałek Piotr Całbecki. - Chyba już naście lat modernizujemy ten szpital. Dzisiejsza inwestycja jest zwieńczeniem poważnych prac budowlanych. Ten budynek, gdzie dziś mieści się apteka, pomieszczenia administracyjne, sala konferencyjna, część dydaktyczna dla studentów medycyny, powstał z ruin, z niczego. Budynek zabytkowy musieliśmy odtworzyć w kształcie takim, jak kiedyś był zbudowany, więc 22 miliony złotych zostały wykorzystane wspaniale. Cieszę się, że uratowaliśmy miejsce przy ul. Floriana. Może i byłoby taniej zbudować od podstaw nowy szpital, w innym miejscu, ale wiem jak wszyscy w Bydgoszczy jesteśmy przyzwyczajeni do tej lokalizacji.
- Inwestycja trwała dwa lata, jest wykonana wzorowo – mówi Tadeusz Chmielewski, zastępca dyrektora szpitala zakaźnego. - Cała administracja jest w jednym miejscu, przedtem była porozrzucana. Jesteśmy też oddzieleni od części białej personelu, więc podniósł się komfort pracy.
Około 10 milionów złotych na dalsze prace w szpitalu przeznaczonych będzie na modernizację stacji podoczyszczania ścieków, które zawierają groźne dla zdrowia odpady.