Politycy Nowej Nadziei krytycznie o dotacjach z KPO. „Wystarczyło złożyć wniosek i kupić jacht"
- Politycy nie powinni mieć wpływu na przyznawanie dotacji - mówili w Toruniu - przed biurem poselskim Arkadiusza Myrchy - przedstawiciele partii Nowa Nadzieja.
Chodzi o wsparcie z Krajowego Planu Odbudowy, które firmy miały przeznaczać m.in na zakup jachtów, saun czy na solaria.
- KPO miał odbudować szczególnie branże, które ucierpiały podczas lockdownu - hotelową, restauracyjną i cateringową. Jednak sednem tego problemu jest fakt, że te branże ucierpiały w dużej mierze przez szkodliwą działalność rządu, który zamykał gospodarkę - mówił Marcin Łasiński z toruńskiego okręgu Partii Nowa Nadzieja Konfederacja. - Gdyby rząd nie wprowadzał tego typu rozwiązań, te branże nie miałyby problemu. My jako Konfederacja, jako Nowa Nadzieja od lat postulujemy, żeby politycy nie mieli wpływu na przyznawanie dotacji konkretnym firmom, ponieważ prowadzi to do nadużyć i marnowania środków publicznych.
- Wystarczyło złożyć wniosek, kupić sobie jacht, przez rok potrzymać go w porcie i można już po roku bezpiecznie z niego korzystać i zakończyć działalność - dodał Tomasz Rumiński. - Po przyznaniu dotacji pojawiły się w Internecie też sytuacje, w których kupowano spółki ze spadkiem dochodów, typowo pod wzięcie tej dotacji. Podejrzewamy, że pani minister może stracić stanowisko z racji tego, że są poważne napięcia w rządzie Tuska.
Podobne konferencje przed biurami poselskimi KO obywają się też w Grudziądzu i Włocławku. Premier Donald Tusk powiedział w poniedziałek w Bydgoszczy, że każdy przypadek zostanie zbadany. We wtorek na posiedzeniu rządu, do sprawy ma odnieść się minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Premier nie wyklucza decyzji personalnych.