Ten obraz przez lata skrywano za panelami w komendzie straży pożarnej w Brodnicy
Dzieło zostało odsłonięto podczas remontu sali szkoleniowej. Obraz przeszedł renowację. Nasz dziennikarz dotarł do córki nieżyjącego już artysty, który go stworzył.
Malowidło Edmunda Czerwińskiego przez lata pozostawało w ukryciu. Było schowane za panelami ściennymi w brodnickiej komendzie straży pożarnej. Powstało w latach 80. minionego wieku.
- Rozmawiałem na ten temat nawet z moim bratem. Tata go ze sobą zabierał, gdy malował ten obraz. On dobrze to pamięta - wspomina pani Krystyna. - Tata miał długie włosy, długą brodę i ciemne okulary. Bardzo dobrze wspominam dzieciństwo. Ojcem był wspaniałym.
- To był dla mnie trudny moment. Oddać to, co artysta miał na myśli - mówi Maria Florkiewicz, która odrestaurowała obraz. - Całość jest utrzymana w takim kolorze brązu i poświaty ognia. Pięknie namalowano konie. To dość dramatyczna scena.
Wzorem do jego powstania była praca „Do pożaru” autorstwa Czesława Wasilewskiego. Obraz przedstawia zaprzęg konny pędzący nocą w stronę pożaru.
- Dla nas jest to pewnie symbol - mówi st. kapt. Krzysztof Natucki, komendant powiatowy PSP w Brodnicy. - Jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało się przywrócić ten obraz do życia.
Do tej historii wrócimy w niedzielnej (8.02.) audycji „Ziarna losu” po godz. 20. Słuchajcie!