Wicepremier Gawkowski w PR PiK: Wyciek danych dotyczy też mieszkańców Kujawsko-Pomorskiego
- Trwa zabezpieczanie danych, które wyciekły z firmy MyDr. Sprawa dotyczy co drugiego obywatela Polski, więc także mieszkańców Kujawsko-Pomorskiego - mówił w czwartek w Polskim Radiu PiK wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
W środę została ujawniona informacja o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane m.in. o lekach i receptach 19 mln Polaków.
Ilu mieszkańców Kujawsko-Pomorskiego mógł dotyczyć ten wyciek? - pytał wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego dziennikarz PR PiK Maciej Wilkowski.
- Nie mamy podziału regionalnego, bo cały czas pracujemy nad tym, żeby pozyskać wiedzę o wszystkich pokrzywdzonych osobach - odpowiadał minister cyfryzacji. - To duży wyciek, bo może dotyczyć nawet 19 milionów obywateli i 12 tysięcy placówek medycznych. To oznacza, że trzeba zebrać dane od wszystkich lekarzy, którzy nimi administrują. Jesteśmy w koordynacji z firmą, która je przetwarzała. Im jej przedstawiciele będą sprawniejsi, tym szybciej uda nam się dane przedstawić społeczeństwu, żeby każdy mógł sprawdzić indywidualnie, czy sprawa go dotyczy.
CAŁA ROZMOWA MACIEJA WILKOWSKIEGO Z WICEPREMIEREM KRZYSZTOFEM GAWKOWSKIM DLA POLSKIEGO RADIA PIK - PONIŻEJ.
Sprawdź, czy twoje dane wyciekły
Minister Gawkowski podkreślił też, że każda osoba powinna w Polsce mieć zastrzeżony numer PESEL. Przypomniał, że najszybciej można to zrobić za pomocą aplikacji mObywatel. Zapewnił, że jeśli ktokolwiek w tej sytuacji padnie ofiarą szantażu, może liczyć na wsparcie polskich służb. Zaznaczył jednocześnie, że nie sądzi, by miliony Polaków miało z tym problem. - Myślę, że możemy mieć problem jakiejś grupy Polaków, których dane by były najcenniejsze i te osoby będą zarządzane też przez służby - dodał.
Powiedział, że obecnie „trwa zabezpieczanie danych, żeby w ciemnej części darknetu nie były dostępne i żeby nikt nie mógł ich kupić. (...) albo nie chciał ich sprzedać na przykład w dużej paczce”.
Nowy system cyberbezpieczeństwa
Wicepremier zastrzegł, że „nikt nie ma gwarancji, że ktoś gdzieś danych nie przekaże”, dlatego jak zaznaczył, „chcemy udostępnić informację obywatelom, czy byli na tej liście, a jednocześnie informować, jeżeli taka sytuacja będzie miała miejsce”. Przypomniał, że w Polsce w br. wdrożono nowy krajowy system cyberbezpieczeństwa.
- Przechodzimy z tysiąca instytucji odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo w podmiotach krajowych do czterdziestu tysięcy (...), żeby wszyscy odpowiadali w taki sam sposób, żeby każdy zrobił audyt, zatrudnił ludzi, zainwestował w swoje polityki cyberbezpieczeństwa i ochronę informacji - powiedział.