„Do Jana Pawła II oddano dwa strzały. Papież został ranny” - relacjonowała PAP 13 maja 1981 roku
13 maja minęło 45 lat od zamachu na życie papieża Jana Pawła II. Pierwsza wiadomość na ten temat w serwisie PAP składała się z zaledwie dwóch zdań: „Jak podaje Agencja France Presse oraz reporter włoskiej agencji ANSA – do Jana Pawła II oddano dwa strzały. Papież został ranny”.
W drugiej depeszy w tej samej sprawie pojawiły się już pewne szczegóły. Korespondent PAP informował, że do zdarzenia doszło na Placu Świętego Piotra podczas audiencji ogólnej, a zamachowiec, stojący w czekającym na papieża tłumie, oddał dwa strzały. – Jak podaje Radio Watykan, papież został odwieziony natychmiast ambulansem do szpitala. Widziano krew na szyi rannego. Watykańska służba bezpieczeństwa zatrzymała osobnika, który posiadał pistolet - przekazano. Z kolejnych depesz można było się dowiedzieć, że kule ugodziły papieża w brzuch, a ranne zostały również dwie kobiety. W momencie zamachu papamobile, którym przemieszczał się Jan Paweł II znajdował się między bazyliką Świętego Piotra a kolumnadą Berniniego.
Z następnych informacji wynikało, że zamachowiec nie był Włochem. – Jest nim cudzoziemiec, nie znający języka włoskiego, o ciemnym, śniadym kolorze skóry. Tłum rzucił go na ziemię i rozbroił, policja z trudem go wydobyła z tłumu i zabrała do więzienia – pisała PAP. W końcu wyszło na jaw, że za zamachem stał turecki terrorysta Mehmet Ali Agca. To on, podczas wizyty papieża w Turcji pół roku wcześniej groził, że go zabije.
Zamachowiec po tym, jak oddał strzały w kierunku Jana Pawła II rzucił się do ucieczki, ale za rękę złapała go włoska zakonnica. Uzbrojony Agca wyrwał się i znów zaczął biec w tłumie. Po kilku minutach został zatrzymany przez policjantów. Krzyczał wówczas po angielsku „I only, I only” (tylko ja, tylko ja), co miało być zapewnieniem, że działał sam. Później jednak pojawiły się hipotezy, że mógł mieć wspólników i że niektórzy mogli być na Placu Świętego Piotra w chwili zamachu.
Walka o życie Jana Pawła II
Na pięć dni przed 61. urodzinami Jan Paweł II został ciężko ranny w brzuch, a także w łokieć i palec. Papieża zawieziono najpierw na teren Watykanu, przed tamtejszą przychodnię. Tam położono go na noszach przed budynkiem. Osobisty papieski lekarz doktor Renato Buzzonetti stwierdził, że stan z powodu dużej utraty krwi jest bardzo poważny. Zapadła decyzja o natychmiastowym przewiezieniu papieża do Polikliniki Gemelli, położonej daleko od Watykanu.
O tym, co się działo w ambulansie, opowiedział potem mediom brat Kamil, ówczesny pielęgniarz, zakonnik z Watykanu, który w chwili zamachu stał w pobliżu punktu medycznego. – Karetka jechała z ogromną prędkością bez eskorty policji – wspominał. – W pośpiechu zapomniano przymocować łóżko, na którym leżał papież. W czasie jazdy co chwila uderzał on głową o kolana siedzącego obok asystenta. Do tego w karetce przestała działać syrena i konieczne było używanie klaksonu.
Zakonnik relacjonował, co działo się po dotarciu do polikliniki. – Udaliśmy się windą na 9. piętro, na blok operacyjny. Zdecydowano, że Ojciec Święty będzie operowany natychmiast.
Jednak nie można było znaleźć klucza do sali operacyjnej. Jeden z lekarzy otworzył je z całych sił. Ksiądz Stanisław Dziwisz udzielił papieżowi ostatniego namaszczenia. W swej książce „Pamięć i tożsamość”, wydanej na początku 2005 roku, Jan Paweł II napisał: – Pamiętam tę drogę do szpitala. Zachowałem jeszcze przez pewien czas świadomość. Miałem poczucie, że przeżyję. Cierpiałem, był powód do strachu, ale miałem taką dziwną ufność. Mówiłem do księdza Stanisława, że wybaczam zamachowcowi. Co działo się w szpitalu, już nie pamiętam.
Operacja ratująca życie Jana Pawła II
W szpitalu rozpoczęła się operacja ratująca życie papieża. Trwała ponad pięć godzin. Przyjęła się druga transfuzja krwi. Gdy pierwszą organizm odrzucił, lekarze ze szpitala oddawali krew. Kula przeszła zaledwie o kilka milimetrów od tętnicy głównej. Operacja zakończyła się po godz. 23.
Cztery dni po zamachu, w niedzielę 17 maja, papież osłabionym głosem zwrócił się ze szpitalnego łóżka do wiernych za pośrednictwem Radia Watykańskiego. Powiedział wówczas: - Modlę się za brata, który mnie zranił, a któremu szczerze przebaczyłem. Zjednoczony z Chrystusem, Kapłanem i Ofiarą, składam moje cierpienie w ofierze za Kościół i świat.
W kolejnych tygodniach papież wracał do zdrowia w szpitalu, gdzie przebywał do 3 czerwca. Od 20 czerwca ponownie był w Gemelli, ponieważ jego stan pogorszył się. W połowie sierpnia Jan Paweł II wrócił do Watykanu.
Mehmet Ali Agca wielokrotnie zmieniał zeznania
W toku śledztwa natychmiast ustalono, że zatrzymany Mehmet Ali Agca należy do skrajnie prawicowej tureckiej organizacji Szare Wilki i że był poszukiwany przez włoską policję na wniosek wymiaru sprawiedliwości Turcji podejrzewającego, że przebywa we Włoszech. Agca uciekł z więzienia, gdzie odbywał karę za zamordowanie tureckiego dziennikarza i obrońcy praw człowieka Abdiego Ipekciego w lutym 1979 r.
Podczas dochodzenia Agca wiele razy zmieniał zeznania i odmawiał odpowiedzi. Przedstawił się jako Jezus Chrystus. W czasie śledztwa, a potem procesu przedstawił ponad 50 wersji zamachu i jego motywów.
Proces Agcy rozpoczął się w Rzymie 20 lipca 1981 roku. Po dwóch dniach został skazany na dożywocie. 27 grudnia 1983 roku Jan Paweł II odwiedził Agcę w więzieniu w Rzymie i rozmawiał z nim.
W czerwcu 2000 roku Agca został ułaskawiony przez ówczesnego prezydenta Włoch Carlo Azeglio Ciampiego i przekazany Turcji, gdzie odbywał potem resztę kary za zabójstwo dziennikarza.
Na wolność wyszedł w Turcji w 2010 roku, po blisko 30 latach spędzonych w więzieniu. Potem wiele razy jeszcze przedstawiał różne wersje zamachu, co uznawano za przejaw szaleństwa albo za wypracowaną strategię.