Ratowników medycznych przed atakami mają bronić zmiany w prawie. „Stanęliśmy pod ścianą” [Rozmowa Dnia]
O to, z jakimi sytuacjami na co dzień mierzą się ratownicy medyczni w Kujawsko-Pomorskiem w Rozmowie Dnia Adrianna Andrzejewska-Kuras pytała Krzysztofa Wiśniewskiego, rzecznika Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy.
Surowsze kary dla osób, które atakują ratowników, a także dostęp do psychologów dla zespołów ratownictwa medycznego. To zmiany, które weszły w życie z początkiem 2026 roku. O nie Adriana Andrzejewska-Kuras pytała w Rozmowie Dnia Krzysztofa Wiśniewskiego z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy. Do pięciu lat więzienia i do pięciu tysięcy złotych grzywny - między innymi to grozi teraz tym, którzy zaatakują osobę, udzielającą komuś pomocy.
- Agresja w ratownictwie medycznym to ciągle aktualny problem. W minionym roku od noża zginęli i lekarz ratownik medyczny podczas pełnienia swojej służby: ratownik podczas medycznych czynności ratunkowych, lekarz podczas pracy w poradni. Stanęliśmy pod ścianą. Ta agresja jest coraz większa. Medycy są popychani, szarpani, uderzani. Celuje się do nich z broni palnej, gazowej czy ASG - mówił Krzysztof Wiśniewski.
Do takiej sytuacji doszło także w Bydgoszczy.
Ratownik podkreślał, że zmiany przyniesie nie samo podwyższenie kar dla agresorów, a ich nieuchronność.
- Będą odstraszały, jeśli będą nieuchronne, ważne więc, żeby wyroki zapadały. I co najważniejsze - na wniosek pokrzywdzonego, na przykład ratownika medycznego, sąd musi personalia agresora upublicznić choćby w social mediach - dodał Krzysztof Wiśniewski.
Cała rozmowa poniżej.
INNE ROZMOWY DNIA
Zmiany przyniesie nie samo podwyższenie kar dla agresorów, a ich nieuchronność/ wideo Izabela Langer