Całkowite zaćmienie Słońca w „Radiu Planet i Komet”
Zimowa zorza polarna nad nami!
Wyjątkową zorzę polarną mogliśmy oglądać nocą 19/20 stycznia br. Zjawisko miało ogromny zasięg, a jego intensywność zachwyciła wielu świadków. Świetliste kolumny sięgały zenitu, widać je było także w południowej części nieba, zaś ich kolory można było dostrzec gołym okiem nawet z rozświetlonych miast.
Spektakularny show zawdzięczamy silnej erupcji na powierzchni Słońca, która wzbudziła podmuch tzw. wiatru słonecznego. Jego fala uderzeniowa popędziła w kierunku Ziemi z rekordową prędkością - jedną z największych, jakie zarejestrowano w całej historii obserwacji naszej gwiazdy. Geomagnetyczny sztorm dotarł do nas w zaledwie 25 godzin, podczas gdy większość podmuchów wiatru słonecznego potrzebuje na to 3-4 dni. Uderzając w ziemską magnetosferę z tak wielką energią, strumień naładowanych cząstek wzbudził potężne zorze polarne, widoczne m.in. w Grecji, Hiszpanii i Włoszech, a nawet w Australii i Meksyku!
Słuchacz „Radia Planet i Komet” w Polskim Radiu PiK relacjonuje:


Merkury jak się patrzy!
6 marca wieczorem, wraz ze znajomym, wybraliśmy się pod ciemniejsze niebo, kilkanaście kilometrów od Torunia, aby zaobserwować Merkurego. Żaden z nas nie widział go wcześniej i nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać, więc postanowiliśmy uzbroić się dodatkowo w lornetki 15x70 oraz 20x60. Oczywiście zabraliśmy też statyw.
Zaraz po przybyciu na miejsce, około godziny 18:00, udało nam się dostrzec nasz cel. Początkowo planeta nie była widoczna gołym okiem, ale jej odnalezienie zajęło nam dosłownie minutę. W mojej lornetce 15x70, z kątowym polem widzenia 4,5 stopnia, sprawa była banalnie prosta – wystarczyło przesunąć wzrok o „dwie lornetki” po ukosie w lewo i w dół od Wenus. Po kilkunastu minutach Merkury stał się już dostrzegalny gołym okiem. W lornetce wyglądał jak nieco grubsza, pomarańczowa gwiazda. Tarczy oczywiście nie dało się dostrzec (w przeciwieństwie do malutkiego rogalika Wenus).
Muszę jednak przyznać, że bardziej niż sam Merkury zachwycił mnie wygląd horyzontu tego dnia. Niebo było bezchmurne, a linia styku z nieboskłonem tonęła w pomarańczowym blasku Słońca, które już od godziny znajdowało się pod widnokręgiem. Staliśmy na otwartej przestrzeni, na niewielkim wzniesieniu, i miałem wrażenie, jakbyśmy byli „oko w oko” z Wenus i Merkurym, stojąc na krawędzi Ziemi – jakbyśmy wyszli na luźny spacer z ciałami niebieskimi, do którego Merkury dołączył, bo akurat miał półtoratygodniowy urlop ;)
Nie omieszkaliśmy też przeczesać reszty nieba. Naszym „łupem” padły: Jowisz, Mars, Orion i Plejady. Kolega uparł się, że w swojej lornetce 20x60 metodą star-hoppingu odnajdzie Urana – i rzeczywiście mu się to udało, z czego do dziś jest bardzo dumny. Gdy zrobiło się ciemniej, rzuciliśmy też okiem na Andromedę – widok jak zwykle, czyli tylko delikatne pojaśnienie jądra galaktyki.
Plan na wieczór został więc wykonany z nawiązką. Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to może do faktu, że widok ciemnego nieba nieco psuł Księżyc. Świecił tak mocno, że rzucaliśmy cienie na ziemię.
W załączniku przesyłam zdjęcia ze spotkania „face to face”. To fotografie ze smartfonów, ilustrujące zarówno scenerię naszych obserwacji, jak i Merkurego oraz Wenus widziane przez okular lornetki 15x70 z cyfrowym przybliżeniem 7x. Widać na nim coś, co przypomina fazę Merkurego, ale trudno mi uwierzyć, że to rzeczywiście ona. Myślę, że to raczej efekt rozbłysku w optyce. Choć w lutym udało mi się za dnia uchwycić Wenus smartfonem przez tę samą lornetkę – i tam faza była ewidentnie widoczna. Tarcza Wenus jest jednak wizualnie 6–7 razy większa niż tarcza Merkurego...
Podsumowując - faktycznie Merkury dał nam niezły show na niebie. I bardzo dobrze, że informacja o tym jest w przygotowanym przez Was filmowym kalendarzu astronomicznym.
pozdrawiam serdecznie,
Marcin Pilaczyński z Torunia.
Pięknie dziękujemy za bardzo ciekawą relację! Piotr Majewski, autor RADIA PLANET I KOMET w Polskim Radiu PiK, także łowił Merkurego nad Jeziorem Gopło w Kruszwicy. Oto dwa przykłady… WIĘCEJ »
Raport z obserwacji komety Tsuchinshan-ATLAS prosto od naszych Słuchaczy
Powoli żegnamy kometę C 2023 A3 (Tsuchinshan-ATLAS). W ostatnim tygodniu października br. obiekt wizualnie maleje, gaśnie i jest już osiągalny tylko przez lornetkę. Po Wszystkich Świętych zaś stanie się celem zapewne jedynie dla teleskopów. Słuchacze „Radia Planet i Komet” wciąż jednak są pod wrażeniem spektakularnego show, jakie na wieczornym niebie kometa odegrała w połowie miesiąca. Oto kilka relacji…
Witamy! 13 października w Centrum Wiedzy i Nowych Technologii w Parzynowie [Wielkopolska - przyp. red.] tuż przed 18:45 dojrzeliśmy kometę gołym okiem, miała bardzo jasne jądro i subtelny warkocz - coś wspaniałego!!! Obserwowaliśmy również przez lornetkę 10x50 oraz 15x70 i prezentowała się doskonale. Szkoda, że po 19:15 wiatr przywiał chmury i nie mogliśmy podziwiać jej przy ciemnym niebie. Ale warto było wyjść na zewnątrz, chociaż jeszcze ok. 18:00 padał lekki deszcz. Moim zdaniem, okazała się jaśniejsza niż kometa C/2020 F3 (NEOWISE) z lipca 2020 roku. Zachęcamy do obserwacji - na pewno warto!
pozdrawiam,
Piotr Duczmal
Przesyłam dwa zdjęcia:
1) Czas naświetlania: 35 x 3 s, ISO: 500, miejsce i czas: niedaleko przystanku Szosa Okrężna 04 w Toruniu (16.10)
2024-10-27 Kometa Tsuchinshan-ATLAS. Foto © Dawid Jankowskiserdecznie pozdrawiam,
ja obserwowałem kometę wieczorami pomiędzy 15.10. a 17.10. w Toruniu. W czwartek 17-go udałem się na dach Młyna Wiedzy w Toruniu i próbowałem fotografować. Zaraz po wejściu piorunujące wrażenie zrobiła na mnie Superpełnia. Księżyc akurat wschodził i był ogromny na tle obiektów naziemnych. Zdjęcie tego nie oddaje, ale na żywo widok był ekscytujący.
Kiedy odwróciłem się o 180 stopni na zachód - kolejny szok, no może nie aż tak duży, ale jednak - piękny zachód Słońca! Niesamowite! W ogóle nie byłem na to przygotowany - aparat wstępnie ustawiony miałem na kometę a tu takie niespodzianki... Musiałem się bardzo spieszyć, żeby zmienić ustawienia i obiektyw, rozłożyć statyw, itd. Niestety, Księżyc zdążył w tym czasie już zauważalnie "podjechać" wyżej nad horyzontem. Nie pomagał też silny wiatr na dachu budynku.
pozdrawiam,
Marcin Pilaczyński.
Leci kometa Tsuchinshan-ATLAS!
Po wielu dniach oczekiwania kometa C/2023 A3 (Tsuchinshan-ATLAS) nareszcie ukazała się na wieczornym niebie. Po zapadnięciu zmroku widać ją bez trudu gołym okiem w postaci „gwiazdki” z warkoczem nisko nad zachodnim horyzontem. Mimo blasku Księżyca blisko pełni, dostrzegalny (metodą zerkania) jest też warkocz komety ciągnący się na długość ok. 20 stopni kątowych, czyli rozpostartej dłoni na wyciągniętym ramieniu. Nieziemski widok! Piotr Majewski, autor „Radia Planet i Komet” w Polskim Radiu PiK, uchwycił go 15 i 16 października nad Jeziorem Gopło i w Nadgoplańskim Parku Tysiąclecia.
C/2023 A3 (Tsuchinshan-ATLAS) okazałością przebija słynną kometę C/2020 F3 (NEOWISE) z lipca 2020 roku. Jest najjaśniejszym obiektem tego typu w ostatnim ćwierćwieczu! Numerem jeden od dziesiątków lat pozostaje jednak Wielka Kometa C/1995 O1 (Hale-Bopp) z 1997 roku.
W czwartkowy i piątkowy wieczór (17-18.10.) pogoda ma sprzyjać, więc śpieszmy się z obserwacjami. Kometa wprawdzie sukcesywnie wznosi się nad widnokręgiem, ale zarazem - oddalając się od Słońca i Ziemi - słabnie z dnia na dzień. Najlepsza pora na obserwacje przypada między 19:00 a 20:00. Polecamy miejsce z dala od miejskich świateł, koniecznie z odsłoniętym horyzontem w kierunku zachodnim. Warto robić zdjęcia - już na kilkusekundowych ekspozycjach kometa utrwala się doskonale. Obserwacjom przeszkadza silny blask Księżyca w pełni, ale już za kilka dni Srebrny Glob zniknie z wieczornego nieba, dzięki czemu kometa - nawet słabsza – nadal powinna być dobrze widoczna na tle ciemnego już firmamentu.
Na relacje, wrażenia, fotografie (a może i rysunki) naszych Słuchaczy czekamy pod adresem: planety@radiopik.pl. Powodzenia! : )
„Kometa stulecia” na niebie!
Robi furorę nie tylko wśród miłośników astronomii. Osiągając blask najjaśniejszych gwiazd i rozwijając jasny, długi warkocz stała się widoczna dla każdego. Oto absolutny hit na wieczornym niebie: kometa C/2023 A3 (Tsuchinshan-ATLAS)!
Gwiazdy lecą z nieba!
2016-08-12 Perseids maximum © Piotr Majewski Na Perseidy można polować w zasadzie już od początku sierpnia, ale im bliżej maksimum, tym więcej „spadających gwiazd” sypie się z nieba. W szczytowych godzinach, na czystym bezksiężycowym niebie i patrząc z dala od zanieczyszczonych sztucznym światłem miejsc, mamy szansę ujrzeć nawet kilkadziesiąt meteorów w ciągu godziny.
2021-08-11 Perseid bolid Gopło © Piotr MajewskiTegoroczne Perseidy mają wyjątkową oprawę, bowiem nocą 13/14 sierpnia dojdzie do widowiskowego złączenia Jowisza (-2.2ᵐ) z Marsem (0.8ᵐ) na tle gwiazdozbioru Byka nad wschodnim horyzontem. Jowisz jest najjaśniejszym obiektem porannego nieboskłonu, a Mars (także kolorem) dorównuje sąsiadującemu Aldebaranowi – najjaśniejszej gwieździe konstelacji. To trzeba zobaczyć!
ZOBACZ ZORZĘ POLARNĄ!
Jest to efekt serii wybuchów na Słońcu, których źródłem jest grupa niezwykle aktywnych magnetycznie plam, rozmiarami 15-krotnie przewyższających średnicę Ziemi. Ochrzczono je mianem grupy Carringtona, bowiem wyglądem i wielkością przypominają plamy, które spowodowały największą odnotowaną w kronikach burzę geomagnetyczną z 01 września 1859 roku. Wtedy właśnie brytyjski astronom Richard Carrington zaobserwował rozbłysk będący zarzewiem gigantycznego wyrzutu słonecznej materii w kierunku naszej planety. Podobnie jak 165 lat temu, bieżący sztorm geomagnetyczny objął zasięgiem nie tylko Polskę czy kraje południowej Europy, lecz dotarł nawet w okolice zwrotnikowe; zorza polarna była dostrzegalna np. z Florydy, Meksyku i Portoryko!
Tak intensywne zjawisko było efektem najsilniejszego „trzęsienia Słońca” od ponad 20 lat. Kiedy nasza gwiazda wyrzuca podmuch tzw. wiatru słonecznego w postaci wysokoenergetycznych cząstek, trafiają one na barierę ochronną Ziemi - jej pole magnetyczne. Słoneczne protony i elektrony złapane w pułapkę ziemskiej magnetosfery kierują się ku obszarom podbiegunowym, gdzie na wysokości ok. 100 km zderzają się z cząsteczkami naszego powietrza. Zjonizowane atomy azotu i tlenu zaczynają świecić w postaci barwnych słupów, fal lub kurtyn. Azot świeci w kolorach purpury i bordo, zaś tlen - na zielono lub czerwono.
Przy dużej intensywności, zorza polarna jest widoczna bez trudu na nocnym niebie (patrzymy na północ). Gołym okiem można też dostrzec powolny ruch, zmianę kształtu, a nawet jej barwy. Bez trudu utrwala się na zdjęciach. Wystarczy unieruchomić aparat z szerokokątnym obiektywem na statywie, wycelować go w kierunku północnego horyzontu (pozbawionego wysokich drzew lub budynków), ustawić ostrość na gwiazdach i wyzwolić migawkę na kilka-kilkanaście sekund. W ten sposób uzyskujemy pamiątkowe zdjęcie zorzy polarnej, a złapanie zjawiska tak potężnego, jak to z piątkowo-sobotniej nocy, ma walor wręcz historyczny.
Na zorze można „polować” za pomocą darmowej aplikacji Aurora. Jest ona powszechnie dostępna na smartfony, działa intuicyjnie i niezawodnie sygnalizuje obecność zorzy polarnej nad nami. Zaalarmowany właśnie komunikatem Aurory Piotr Majewski – autor „Radia Planet i Komet” w Polskim Radiu PiK – sfotografował fenomen nad Kruszwicą. Efekty prezentujemy poniżej.
Na raporty i zdjęcia naszych Słuchaczy czekamy pod adresem: planety@radiopik.pl. Owocnych obserwacji! WIĘCEJ »
MERKURY, PLANETA I KOMETA

Pożegnanie z kometą...
Definitywnie pożegnaliśmy kometę C/2022 E3 (ZTF). Choć przeważnie zawodziła pogoda, obiekt nie zawiódł.
Na przełomie stycznia i lutego 2023 r. kometa była osiągalna gołym Mgławica M42 okiem, a jej warkocz rozciągał się na kilka stopni kątowych między Małym a Wielkim Wozem. Do połowy lutego ZTF stopniowo słabła do zasięgu lornetkowego, za to trasa obiektu wiodła przez część nieboskłonu usianą jasnymi obiektami: od Kapelli, przez Marsa po











