„Będę szczęśliwa" to najnowszy utwór zespołu DAGADANA i pierwsza zapowiedź ich szóstego albumu studyjnego. To kompozycja o szukaniu wewnętrznego światła, akceptacji tego, czego nie możemy kontrolować, i świadomym wyborze radości, nawet po najtrudniejszych doświadczeniach. Tekst utworu opiera się na metaforze rzeki jako symbolu życia.
„...opowiadamy bardzo dużo osobistych rzeczy, ale na pewno też jesteśmy zupełnie w innym miejscu doświadczenia. Teraz, i może to tak zabrzmieć trochę za odważnie, ale mamy w sobie większe życiowe i te trudne rzeczy, które nam wypadły po drodze, były takim momentem, który nas bardzo rozwinął pod wieloma aspektami (...) w tych piosenkach chcemy się po prostu podzielić recepturą, jak wychodzić z tych ciężkich zakamarków, jak na tych trudach się uczyć i rozwijać się i nie tracić nadziei...”
Piątek, 9 października 2026 o godz. 20:05
DagaDana, czyli Dana Vynnytska i Dagmara Gregorowicz. Przychodzicie z nowym singlem zwiastującym coś nowego i dużego?
Dagmara Gregorowicz - No to będzie nowe rozdanie, nowa płyta. Singiel nazywa się „Będę szczęśliwa” i to jest kierunek, który chcemy wyznaczyć. Album zatytułowałyśmy Lumen. Podążamy w tym kierunku, bo to słowo lumen pochodzi od natężenia światła. A od „Będę szczęśliwa” do „Lumen” jest długa, ale i piękna droga, w którą chcemy zaprosić wszystkich słuchaczy również Radia PiK.
W takim razie poproszę o wytłumaczenie tej filozofii szczęścia.
Dana Vynnytska - Wszystko się zaczęło od pandemii, kiedy przeżywaliśmy bardzo różne stany, zaczynając od tego, że wydawało nam się w pewnym momencie, że już jest koniec świata. Potem okazało się, że to był tylko początek i jak później nagle zebrano wszystkich w nawiasie, zamknięto w domach. Zaraz po pandemii pojawił się następny ciężki temat, którym jest pełnoskalowa wojna, która wybuchła w Ukrainie.
Dagmara Gregorowicz - Cały czas graliśmy koncerty i często rozmawialiśmy o polsko - ukraińskich relacjach, o tym, jak Polska wspiera Ukrainę podczas różnych etapów wojny i w pewnym momencie, poruszając też trudne tematy, trudne muzyczne utwory, zagraliśmy koncerty.
Dana Vynnytska - Między innymi rozumieliśmy, że trzeba troszkę zmienić program, to co prezentujemy, bo ludzie wszyscy bardzo ciężko przeżywają ten moment, w którym obecnie jesteśmy, więc zdecydowaliśmy, że nie zapominając o trudach, postaramy się dać naszym fanom, albo po prostu ludziom, którzy przychodzą na koncerty coś więcej, żeby te koncerty i ta muzyka dodawała ludziom otuchy, żeby była takim inspirującym czynnikiem, który pomoże przetrwać trudne rzeczy. I ta piosenka, to jest właśnie o tym, jak po danych trudnych przejściach, szukamy siebie. Widzimy, jak ważne jest dbanie o mentalne zdrowie, jak w tym samolocie, kiedy jest komunikat, to najpierw zakładasz maskę sobie, a potem bliźnim. Więc ta płyta, to jest taka maska, którą zakładamy na siebie i przez kulturę, przez muzykę chcemy, żeby wszystko przechodziło lekko. Rzeczy, które mamy wokół siebie, nadzieja, dobro, które możemy widzieć, bo tylko w takich momentach możemy wygrać. Ale to też jest bardzo ważne, żeby podkreślić, że do tego szczęścia można dojść osobistą pracą, poprzez świadomy wybór, bądź też dążenie do tego, co należy zrobić, żeby to szczęście osiągnąć. Czasami jest potrzebne najzwyczajniej w świecie zrozumienie własnej osoby i niekiedy nam się to udaje przez pracę nad samym sobą i rozmowy po prostu z samym sobą. Czasami potrzebni są przyjaciele, czasami specjaliści, do których warto się udać. Na pewno ta piosenka też pokazuje jak należy odpuścić, czy sobie, czy też komuś obok, żeby móc pójść dalej. Czasami są to jakieś winy, jakieś trudy, które nie pozwalają nam iść dalej.
Dagmara Gregorowicz - Często w jakimś momencie towarzyszy nam złość, którą nosimy w sobie i nie możemy płynąć dalej z prądem rzeki. Zresztą natura jest silną naszą inspiracją. Na całym świecie to coś fantastycznego, to ta rzeka, która ma w sobie różne nurty i ja się cieszę, że jako geograf z wykształcenia mogłam też tutaj wsadzić swoje ileś różnych groszy, nie tylko nawet trzy, żeby pokazać różne odcinki, meandry i ławice, które w niej występują i różne nurty, z których nie zawrócimy. A żeby płynąć dalej, trzeba po prostu odpuścić i wtedy poddać się temu, co nas czeka. Często mamy swoją jakąś wizję przyszłości, która nijak się ma do tego, co nas czeka. Nawet mówi się o tym, że „chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to powiedz mu o swoich planach”. Ja nie mówię, że nie warto marzyć, ale nie warto trzymać się kurczowo jednej jedynej wersji, bo życie ma dla nas jeszcze coś lepszego , tylko trzeba uwierzyć, że to, co nas czeka, jest właśnie tym lepszym.
A tak jeszcze przechodząc do tej metafory rzeki jako filozofii życia pełnego różnych zakrętów, to czy Wy wolicie tak pod prąd płynąć, czy z prądem?
Ten album będzie miał też taką funkcję trochę terapeutyczną?
Dagmara Gregorowicz - Zdecydowanie. Przede wszystkim zaczęło się od terapii takiej osobistej, bo pisząc tekst, to już jest zawsze jakaś autoterapia, tak do tego podchodzimy, tak to rozumiemy No już mamy doświadczenie, bo pogramy jakiś czas parę utworów z nowej płyty, żeby popatrzeć jak reagują nasi słuchacze na nie. Spotykamy się z wieloma historiami ludzi, którzy przychodzą do nas po koncercie i ludzie bardzo przeżywają te utwory, więc zdecydowanie to jest autoterapia, ale także mamy nadzieję, że każdy z państwa, każdy z słuchaczy odnajdzie siebie w tych utworach. One są na tyle osobiste, że także mogą być uniwersalne.
To będzie taki świetlisty, optymistyczny album?
Właśnie, aby tak było, to też trzeba różne sytuacje przejść w swoim życiu, żeby nauczyć się kochać to, co się ma.
Dagmara Gregorowicz – Absolutnie, i kochać to, co się ma i ja tak sobie pomyślałam teraz, kiedy Dana to przywołała, że już praktycznie zapomniałam o tym, że miałam chorobę i jedynie przypominam sobie o tym co pół roku, kiedy muszę zrobić badania, ale wiem jak się zmieniło moje życie. A moje podejście do życia, wiem, że jest różne. Nie przejmuję się małymi drobnostkami, a z drugiej strony doceniam drobnostki i widzę, że wielkie problemy, moje wielkie problemy jakoś łatwiej mi się przeżywa, a tymi takimi drobnostkami staram się nie przejmować. I kiedy wpadam w taki właśnie niebezpieczny stan, kiedy marudzę, to mam przy sobie przyjaciół, między innymi Danę, która mi przypomina o tym, że to jest nieważne. Zobacz ile mamy. Mamy siebie, mamy fantastyczną pracę, mamy fantastycznych ludzi, którzy nas otaczają. Bardzo dużo od wielu lat, ja przynajmniej, czerpię nauki z podejścia do muzykowania w Afryce, gdzie my często nie rozumiemy tych tekstów piosenek, które stamtąd pochodzą i myślimy sobie jaka to jest wesoła muzyka, jak to fajnie tańczyć do tego. A jakby przetłumaczyć teksty, no to one mówią o jakiś tragediach, jakichś chorobach, tutaj wojny, tu wojna domowa, tu nie mamy jedzenia i oni w taki radosny sposób też potrafią mówić o rzeczach trudnych. Można to wytańczyć, można to wyśpiewać, więc w ten sposób można wyrzucić z siebie coś, co jest rzeczywiście jakimś trudem i pokazać, że ma się prawo do szczęścia, także w takich chwilach. No i my się tego trzymamy, stąd też piosenka, która wyszła od ciężkich chwil, ale koncentruje się na tym, że my wybieramy szczęście i śpiewamy „będę szczęśliwa”, ale panowie też możecie śpiewać z powodzeniem „będę szczęśliwy”.