Kasia Moś i Karolina Lyndo
2026-04-30
Kasia Moś i Karolina Lyndo nagrały duet. To intymna, emocjonalna ballada, która idzie bardziej w ciszę niż w krzyk. „Półprawda" opowiada o miłości w momencie pęknięcia – kiedy coś jeszcze trwa, ale już zaczyna się rozmywać. O relacji, w której ludzie przestają się widzieć naprawdę, a między słowami rośnie niedopowiedzenie. To piosenka o tym, co zostaje, gdy opadają złudzenia. O samotności we dwoje. O drodze do siebie, która czasem zaczyna się dopiero wtedy, gdy coś się kończy. Jest w niej delikatność, ale i siła – taka, która nie potrzebuje podniesionego głosu, żeby zaboleć.
„..każdy z nas muzyków w większości potrafi jakoś te emocje odebrać, a też byłam w stanie gdzieś ten tekst odebrać tak, żeby go zrozumieć. Oczywiście na swój sposób, na swoje doświadczenia, na swoje życiowe przejścia. Wydaje mi się, że w ogóle tak jest, że jeżeli słuchamy piosenki i ona do nas przemawia od razu, jeżeli czujemy, że to jest coś takiego wartościowego w sensie, jeżeli od razu odbieramy, że ten utwór nam się po prostu podoba i jest świetny, to mamy to. Całe ciało, cały organizm nam podpowiada, że to jest też coś dla nas, to będziemy w stanie zaśpiewać. Do tego będziemy w stanie się jakby wokalnie ustosunkować, tak, żeby to było kompatybilne z tym, co jest w całym utworze...”
Piątek, 1 maja 2026 o godz. 20:05
Kasia Moś - On jest w reżyserce z ciocią Kasią (managerką).
Jak w ogóle doszło do Waszego duetu?
Kasia Moś - Parokrotnie widziałam Karolinę na social mediach. Później się okazało, że Karolina lubi moją muzykę i lubi mnie. Na jakimś koncercie widziałam, jak Karolina śpiewała utwór „Zapomnij” z Adamem Sztabą i wtedy pomyślałam sobie: „ale śpiewa ta dziewczyna”. Na co dzień współpracuję z Mateuszem Krautwurstem. Zadzwoniłam jednego dnia do Mateusza i akurat tak się złożyło, że była u niego w studiu Karolina, która też zaczęła z nim pracować i mnie pozdrawiała. Potem przyjechałam do Mateusza do studia. Okazało się, że nagrali wspólnie piosenkę. Mati mi ją włączył, ja mówię: „ale super, ale piękna piosenka. Może Karolina chciałaby ten utwór odsprzedać?” Zadzwoniliśmy, a Karolina powiedziała: „Nigdy w życiu”, bo to jest dla niej tak ważna piosenka. Więc wyrwało mi się: „to Karola, może zrobiłyśmy duet” I tak to wyszło.
Muzykę napisał Mateusz?
Kasia Moś - Tak i Karolina. Tak rozpoczęła się współpraca Karoliny z Mateuszem.
Karolina Lyndo - Po występie z Adamem Sztabą fragment, część utworu „Zapomnij”, który wtedy, podczas Orchestry4Young zaśpiewałam. Wrzuciłam ten filmik na swoje social media, ale to było jeszcze podczas O4Y i wtedy Mateusz też zauważył tę rolkę, udostępnił na swoich socialach i w ten sam dzień się odezwał do mnie mówiąc: „Dziewczyno, masz piękny kawał głosu. Jak coś piszesz sama, to wpadaj do mnie do studia, mam pyszną kawę, porozmawiamy sobie i coś razem napiszemy. A jak nic nie piszesz, to jestem w stanie napisać dla ciebie utwór od zera”. Później zaczęliśmy do siebie pisać, ustalać termin, ale później Mateuszowi urodziła się córka, u mnie doszły problemy zdrowotne i nasza rozłąka trwała z rok. Po roku ja się odważyłam napisać, do końca wahałam się, czy się odezwać. Ale się odezwałam do niego i on krótko napisał: „tak oczywiście czekam, wpadaj”. No i ustaliliśmy już dogodny termin, przyjechałam i tak to się wszystko potoczyło. Dla mnie do tej pory to jakiś sen.
A jak się w ogóle współpracowało przy tworzeniu czegoś nowego z Mateuszem?
Karolina Lyndo - To trudno ocenić, bo jakby oboje jesteśmy współautorami tego arcydzieła, ale dla mnie, to było też trudne, bo do tej pory pisałam też swoje rzeczy autorskie, ale to było kompletnie w innym języku, a tutaj totalna nowa odsłona mnie. Nowy etap w mojej karierze zawodowej i też do końca nie widziałam czego tak naprawdę oczekiwać, bo do tej pory w ogóle nigdy w życiu nie pisałam niczego po polsku, a tutaj takie początki. Ale współpraca z Mateuszem, to naprawdę coś pięknego. Między nami była taka chemia muzyczna, bardzo dobrze się rozumieliśmy i nawzajem wymienialiśmy się różnymi twórczymi pomysłami, więc naprawdę do tej pory wspominam to bardzo dobrze i mam nadzieję, że dalej będziemy aktywnie pisać, bo jeszcze nie wszystko zostało wypowiedziane.
Kasia Moś - Na pewno to dopiero początek Karoliny.
Jest szansa na więcej, niż jedna piosenka w waszym duecie?Kasia Moś - A to zobaczymy. Karolina zapytała mnie czy usłyszałam kolejną piosenkę, którą z Mateuszem piszę, ale jakoś Mateusz nic mi nie pokazał, więc pewnie się boi, że znowu będę chciała zaśpiewać duet. Może teraz on będzie chciał zaśpiewać spryciarz z Karoliną i nie chce mi pokazać. Taki duet właśnie kobiecy jest fajny i ważny, bo uważam że to trochę tak, jak w rodzinie. Ja na przykład z moim bratem też bardzo dobrze brzmimy jak śpiewamy na dwa głosy i tutaj tak samo. Zresztą dzisiaj też rozmawiałyśmy o tym, że ja będę miała swoje koncerty na jesieni tego roku jeszcze i na pewno będziemy „Półprawdę” wykonywać.
Kasiu a ty jesteś takim niespokojnym duchem, lubisz takie różne duety, różnych artystów.
Kasia Moś - Ja lubię bardzo zdolnych, młodych ludzi, bo uważam że w ciąż za mało jest tych właśnie świeżych głosów, zdolnych głosów, świeżych twarzy na naszym rynku. Jakoś tak jest, że większość artystów, którzy mają już jakieś tam powiedzmy utwory na swoim koncie, jakiś dorobek artystyczny, woli jednak poruszać się w tym świecie znajomych, którzy są już na jakimś etapie tej kariery. Rzadko kiedy, oczywiście zdarza się to, zaglądają do i poszukują wśród tych młodych i chcą może trochę tym młodym ludziom, przynajmniej miałam też takie taką chęć, pomóc. Tutaj tak sobie pomyślałam, że to będzie fajne, żeby pomóc takiemu zdolnemu człowiekowi jak Karolina. Mam nadzieję, że tak będzie, a nie że zaszkodzę.
Po kolei nagrywałyście wokale, czy na setkę? Spotkałyście się w studiu?
Kasia Moś - Nie, nie spotkałyśmy się w studiu. Karolina nagrywała najpierw, a potem nagrałam ja, chociaż ja nagrywałam początek, Jestem na początku, a Karolina później, ale Karolina nagrała pierwsza, ale będziemy miały szansę zaśpiewać ten utwór już niedługo razem na żywo w telewizji.
To wielkie brawa, bo słychać, jakby ta energia płynęła z tego nagrania, jakbyście się spotkały.
Kasia Moś - Myślę, że to jest jednak też coś takiego, że każdy z nas muzyków w większości potrafi jakoś te emocje odebrać, a też byłam w stanie gdzieś ten tekst odebrać tak, żeby go zrozumieć. Oczywiście na swój sposób, na swoje doświadczenia, na swoje życiowe przejścia. Wydaje mi się, że w ogóle tak jest, że jeżeli słuchamy piosenki i ona do nas przemawia od razu, jeżeli czujemy, że to jest coś takiego wartościowego w sensie, jeżeli od razu odbieramy, że ten utwór nam się po prostu podoba i jest świetny, to mamy to. Całe ciało, cały organizm nam podpowiada, że to jest też coś dla nas, to będziemy w stanie zaśpiewać. Do tego będziemy w stanie się jakby wokalnie ustosunkować, tak, żeby to było kompatybilne z tym, co jest w całym utworze.
Nasi słuchacze Karolinę dobrze znają, ponieważ Karolina, ... zakończyłaś już studia?
Karolina Lyndo - Jeszcze mnie zostało kilka miesięcy i będę już miała stopień magistra, a później już skupię się na swoim repertuarze, będę się starała więcej pisać, też planować i robić swoje własne koncerty. Teraz byłam przez dwa tygodnie na Litwie, bo robiłam swój własny, pierwszy w końcu biletowany koncert „Tribute to Adele”. Bardzo dużo w ostatnim czasie się dzieje.
Kiedy przyjechałaś z Litwy do Polski, do Bydgoszczy?
Karolina Lyndo - W 2021 roku. Ale nie chce mi się stąd wyjeżdżać. Taka jest prawda. Bardzo się zakochałam w Bydgoszczy, ogólnie w kulturze polskiej. Nawet nie wiem jak to nawet wyrazić, ale jak jestem na Litwie, w domu rodzinnym, to tęsknię za Bydgoszczą, a jak jestem w Bydgoszczy, to tęsknię za swoimi rodzicami, za bratem, ale za każdym razem coś mnie ciągnie, żeby wrócić tu.
Czy Ślązaczka z Warszawy to słyszy?
Kasia Moś - ... i Ślązaczka z Warszawy dokładnie zna te emocje i te uczucia. Tak jest Karolina i to tak będzie niestety.
Karolina Lyndo i Kasia Moś. Fot. Julita Górska/nadesłane
Karolina Lyndo - No moja ta podróż artystyczna nie była taka łatwa, bo wszystko do tej pory robię sama, w sensie i piszę tekst i muzykę. Staram się sama wszystko promować, tak jak to rozumiem i tak, jak tego się nauczyłam. Wiadomo, może też popełniam błędy, tak jak każdy artysta na początku swojej drogi zawodowej, ale ja się nie poddaję, bo po prostu kocham ten zawód, kocham muzykę i nawet też sobie czasami zadaję pytanie, a co jeszcze mogę robić oprócz muzyki? Chyba nic? Jedyne co mogę to być sobą i pozostawać tym dobrym człowiekiem, niezależnie jaką będę napotykała sytuację życiową, więc może i też w swojej twórczości zawieram te takie głębokie tematy bycia sobą, tę prawdę. Szanuję swojego słuchacza, bo wiadomo jeszcze to grono z każdym czasem się powiększa. Jeszcze nie mam takich stałych fanów, ale mam nadzieję, że w przyszłości oni będą.
„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska