Środa, 17 sierpnia 2022 r.   Imieniny: Żanny, Mirona, Jacka
Polskie Radio PiK » Zwierzenia przy muzyce

Gość programu

Kasia Moś

Kasia Moś Fot. Julita Górska
Kasia Moś Fot. Julita Górska
Piosenkarka, kompozytorka, autorka tekstów piosenek i aktywistka społeczna. Niedawno ukazała się jej płyta z piosenkami Karin Stanek.

„Dla mnie wyjątkową wartość ma to, że można młodemu pokoleniu przypomnieć ten repertuar, a czasem w ogóle zaprezentować kogoś, kogo młode pokolenie w ogóle nie zna. Jakby odświeżyć pamięć o kimś, złożyć komuś hołd i może przez to, że młodym ludziom ten utwór się spodoba, to oni zaglądną do oryginału, wejdą w świat Karin i ten artysta zostanie po prostu odświeżony. To jest dla nas też bardzo ważne....”



Sobota, 6 sierpnia godz.17:05
Chyba na dobre się zaprzyjaźniłaś się z twórczością Karin Stanek?

- Zaprzyjaźniliśmy się, to prawda. Nawet bardzo, tak jak z tym naszym Moniuszką.

A bliższy sercu Moniuszko czy Karin Stanek?

- Jeszcze chyba Moniuszko, z racji tego, że zagraliśmy zdecydowanie więcej koncertów z tym materiałem, ale mam nadzieję, że ta stawka się wyrówna.

Kiedy się spotkałyśmy jakiś czas temu, to opowiadałaś, że się obawiasz tego projektu, że on może być taki trochę „powywracany”. Obawiałaś się, że Karin Stanek może być niepodobna do Karin Stanek, ale chyba koniec końców materiał powinien odnieść sukces. Po przesłuchaniu płyty stwierdzam, że wcale nie jest on wywrócony do góry nogami.

- Tak myślisz? To dobrze. Mnie się wydaje się, że dużo utworów jest powywracanych, ale myślę też, że w paru utworach warstwa muzyczna pierwowzoru jest zachowana, z delikatnymi naszymi smaczkami. Może ryzykowne było prezentowanie „Autostopu” jako pierwszego singla, bo tutaj rzeczywiście jest on trochę niepodobny. Aczkolwiek śpiewając ten utwór w tej wersji i słuchając go potem po nagraniu, on bardzo mi przypadł do gustu. Ja jednak ewidentnie jestem fanką i zwolenniczką poprzekręcania wszystkiego na drugą stronę, żeby nadać temu zdecydowanie inny charakter, żeby to było nasze.


Ale na tej płycie są też inne utwory, które gdzieś należą do moich takich faworytów, bo śpiewanie znanych przebojów jest wręcz groźne - powiedziałabym - i trzeba mieć pomysł na nie.

- Tak, zdecydowanie to prawda. Dobrze, że panowie Mateuszowie (Moś i Kołakowski) są dosyć pomysłowi, że mają szeroki wachlarz możliwości i są osłuchani z różnymi produkcjami. Oni mają - moim zdaniem - wyjątkową wrażliwość i też talent do tego, aby tym starym utworom nadawać nowy charakter. To jest jakaś taka głęboka wrażliwość, którą brat, a znam go myślę bardzo dobrze, że on ją ma od dziecka. Jest niezwykle wrażliwym człowiekiem, takim empatycznym i myślę, że tacy ludzie też odbierają świat i muzykę przede wszystkim w sposób niezwykły i wyjątkowy.

Jak rozumiem Karin Stanek to taki wybór serca. Ty, podobnie jak i Karin, jesteś mocno związana z Bytomiem.

- Tak, choć urodziłam się w Rudzie Śląskiej, ale to tylko w zasadzie, bo tam był szpital i znajomy lekarz moich rodziców. Zresztą do dziś jest to jeden z lepszych szpitali położniczych na Śląsku, i zarówno mój brat, jak i ja tam się urodziliśmy. Ale od razu zamieszkaliśmy w Bytomiu. Mateusz dalej tam żyje, a ja jestem bardzo częstym gościem, ponieważ mamy tam swoją salę prób i tam przygotowujemy wszystkie swoje projekty. Tam po prostu jest duża część naszego życia. Myślę, że jest tam też moje serce, właśnie w Bytomiu, dlatego tak bardzo cieszę się, że miasto nam zaufało. Wierzę, że często jest tak, że jakaś myśl wrzucona w eter, a przez jakiś czas na przykład niewykorzystana, gdzieś też może się odbić i powrócić. Cieszę się, że zaproponowano właśnie nam, aby utwory Karin przygotować na koncert z okazji 10-lecia jej śmierci, żebyśmy ten koncert przygotowali w nowych interpretacjach. To dla nas było też wielkie wyróżnienie i też duże zaufanie ze strony miasta. Oprócz tego też to był taki dla mnie znak, bo ja o tym myślałam już długo wcześniej i też gdzieś to było w moich planach, w głowie, aby do utworów Karin zaglądnąć. A tutaj miasto nam bardzo w tym pomogło.

To są fantastyczne piosenki, chociaż próbę czasu przetrwały ze trzy.

- Tak i dlatego też zdecydowaliśmy, że jednak parę takich bardzo znanych utworów na płycie się znajdzie, ale oprócz tego chciałam poszukać tych takich dla mnie. Nie zawsze dla mnie najbardziej wartościowe są te, które są najbardziej popularne. Dobrze jest zajrzeć gdzieś głębiej i znaleźć perełki, które często są nieznane, a są wyjątkowo piękne i czasem bardziej wartościowe, niż te, które są przebojami. Myślę, że u Karin też tak było, przynajmniej moim subiektywnym zdaniem, ale i tak bardzo się cieszę, że w ogóle te utwory odkryłam. Tak naprawdę ja też odkryłam Karin Stanek i to tak, jak było z projektem Moniuszki, że dla mnie wyjątkową wartość ma to, że można młodemu pokoleniu przypomnieć ten repertuar, a czasem w ogóle zaprezentować kogoś, kogo młode pokolenie w ogóle nie zna. Jakby odświeżyć pamięć o kimś, złożyć komuś hołd i może przez to, że młodym ludziom ten utwór się spodoba, to oni zaglądną do oryginału, wejdą w świat Karin i ten artysta zostanie po prostu odświeżony. To jest dla nas też bardzo ważne.

A jak przygotowujesz taki program monograficzny to wchodzisz głębiej w postać, której utwory śpiewasz?

- Czytałam biografię Karin Stanek. Wiem, że ona miała zdecydowanie inne życie niż ja czy mój brat. My mieliśmy start zdecydowanie prostszy. Ona pochodziła z wielodzietnej rodziny, nie miała taty, bodajże wychowywała ich sama mama i Karin 3 lat pracowała jako goniec pocztowy. I co też bardzo cenię w Karin i myślę, że w dzisiejszych czasach to już trochę jest inaczej, bo teraz jest cały sztab ludzi, który na te wielkie kariery pracuje, a ona przez całe życie pozostała taką prawdziwą artystką, prawdziwym człowiekiem, takim naturszczykiem. Przecież ten jej śląski akcent, w dzisiejszych czasach byłby raczej niemożliwy, żeby ktoś z tak silnym akcentem zrobił tak oszałamiającą karierę. Pewnie w dzisiejszych czasach byliby jacyś ludzie, którzy chcieliby ten akcent z niej wyplenić, żeby ona śpiewała stricte po polsku, a w tym jest właśnie cała prawda, w tym jest szczerość i w tym jest taka niezwykłość tej postaci i tej kariery. Wiem też, że Karin była bardzo nieszczęśliwie zakochana całe życie i to wywarło na niej wielkie piętno.


To niesamowita biografia, ale czy mieszkańcy Bytomia, Śląska w ogóle kojarzą Karin Stanek? Czy jest jakiś kult Karin Stanek?

- Szczerze powiedziawszy nie wiem, czy na pewno kojarzą. U nas w Bytomiu mamy plac Karin Stanek, mamy jej pomnik na tym placu. W Bytomiu mieszka wielki przyjaciel Karin Stanek, który na początku był jej najwierniejszym fanem. On ma wszelkie artykuły, zdjęcia. To człowiek, który totalnie jeżeli można kolokwialnie powiedzieć, oszalał na jej punkcie. Później się z nią zaprzyjaźnił i pan Stefan był u nas na koncercie, więc to dla nas też był trochę stresujący moment. Baliśmy się najbardziej pana Stefana, że nam palcem pogrozi …

A co pan Stefan powiedział?

- A pan Stefan był bardzo zadowolony. On taki strasznie sympatyczny i fajny człowiek. Mam nadzieję, że nie mówił tego tylko dlatego, że chciał być po prostu miły.

Które utwory tak do Ciebie najbardziej przemawiają?

- „Proszę nie płacz już”, „Moja modlitwa” „Która to Gwiazda”. My w nich pokazujemy swoją drugą naturę, bo jesteśmy nie tylko Ślązakami, ja z Mateuszem, ale jesteśmy również półkrwi góralami, więc tutaj prezentujemy swoją trochę bardziej góralską naturę i góralską krew.