Gość programu

Ola Błachno

2026-03-27
Ola Błachno. Fot. Paweł Trześniowski/nadesłane

Ola Błachno. Fot. Paweł Trześniowski/nadesłane

Polskie Radio PiK – Zwierzenia przy muzyce – Ola Błachno

Polska wokalistka jazzowa, kompozytorka, autorka tekstów i skrzypaczka. Jej muzyczna przygoda zaczęła się od skrzypiec. Niedawno przyszła do studia, aby pochwalić się swoim najnowszym albumem pt. „Warschauer Strasse”

„...pisząc muzykę staram się powiedzieć o ludziach, staram się wynaleźć jakąś historię. A jak historia, to za tym idą emocje, za tym idą przeróżne inne aspekty życia ludzkiego i staram się zarówno w muzyce, jak i później w tekście opowiedzieć coś, stworzyć opowieść (...) mówię o wolności poprzez spojrzenie na ptaki. Zastanawiam się, jak one muszą być wolne i de facto właśnie te wszystkie historie, szereg historii i szereg przeróżnych tematów poruszyłam, ale wszędzie gdzieś przewija się w tych utworach nawiązanie do wolności, do poszukiwania siebie, tego życia w zgodzie ze sobą...

Piątek, 27 marca 2026 o godz. 20:05
W warszawskim studiu Ola Błachno wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów, wcześniej skrzypaczka, czyli człowiek-orkiestra, Zosia-samosia dzień dobry.
- Witam, dzień dobry.

Przed nami fantastyczna płyta, która nie jest Pani debiutancką płytą.
- Bynajmniej, aczkolwiek wcześniejsza to była tylko epka. Tylko albo aż, ale to jest pierwszy longplay.

Można byłoby powiedzieć patrząc na Pani biografię, bogaty biogram, że właściwie nauki w Pani życiu nie ma końca.
- Tak, właśnie muszę powiedzieć, że teraz sobie robię już dłuższą przerwę na kolejne ..., nie wiem, nie chcę powiedzieć dożywotnio, ale wydaje mi się, że już wystarczy.

No rzeczywiście wystarczy, bo ile tych dyplomów leży na półeczce?
- Trzy muzyczne (Akademie Muzyczne i Uniwersytet Muzyczny) plus dwa SGH i jeszcze psychologiczne studia.

To od razu zapytam, po co to wokalistce jazzowej?
- Tak pozamuzycznie, to szczerze mówiąc lubię zbierać te doświadczenia. Lubię też poznawać ludzi i to wszystko razem się łączy. Lubię się uczyć, choć chwilka przerwy by się przydała. Studia menadżerskie chciałam, żeby mnie rozwinęły w okołomuzycznych sferach, w sferach, w których się poruszam. Jestem sama też swoją menadżerką, osobą, która bookuje koncerty, więc powinnam się na tym polu dokształcić.

Sama sobie Pani organizuje koncerty?
- Tak.

To nie jest trochę wyczerpujące i odzierające.
- Owszem i jest to praca na 3 etaty. Jest to odzierające chwilami. Są oczywiście takie okresy, które są spokojniejsze, ale jeżeli coś się dzieje, to się dzieje na 300%.

Czyli nie mówi Pani „nigdy” i być może w jakimś momencie pojawi się agent z prawdziwego zdarzenia, albo jakaś agencja muzyczna?

- Bardzo chciałabym i z tego miejsca bardzo się polecam. Bardzo bym chciała, aczkolwiek to nie jest też łatwa materia, znaleźć kogoś, kto będzie chciał zajmować się de facto, nie chcę powiedzieć „muzykiem początkującym”, bo trochę lat to robię, ale mimo wszystko na rynku są osoby, które mają nazwisko, które mają 20 płyt na swoim koncie i takie osoby są łatwiejsze w promowaniu.

Po drugie zawsze łatwiej się promuje kogoś, a nie siebie, prawda?
- Też, to jest prawda.

Ola Błachno. Fot. Paweł Trześniowski/nadesłaneOla Błachno. Fot. Paweł Trześniowski/nadesłane

„Warschauer Strasse” bardzo interesujący album, ale też z pewnym takim przesłaniem…
- Tak, mam takie wrażenie, ponieważ ja pisząc muzykę staram się powiedzieć o ludziach, staram się wynaleźć jakąś historię. A jak historia, to za tym idą emocje, za tym idą przeróżne inne aspekty życia ludzkiego i staram się zarówno w muzyce, jak i później w tekście opowiedzieć coś, stworzyć opowieść. Tutaj też stworzyłam muzyczną opowieść, a wszystko na kanwie podróży pociągiem z Berlina do Warszawy.

Na kanwie swojego życia?
- Tak i nie, bo ja mówię o tym, że to nie jest opowieść o mnie. To może być podróż, a może to być podróż ze Szczecina do Rzeszowa, albo jak jeszcze sobie wymyślimy. Jest to opowieść o tym, że podczas tej podróży różne rzeczy się wydarzają, a każdy utwór, to jakaś osobna historia. Osobna historia bardzo luźno nawiązująca do wolności, bo dla mnie w tej podróży muzycznej, w tej płycie podróż to synonim wolności.

Jest Pani kompozytorką wszystkich utworów. Napisała Pani sobie, tak jak powiedziałam na początku Zosia–samosia. O czym opowiadają te teksty?
- Oczywiście ten motyw gdzieś tam podróży, wolności cały czas się przewija, ale są przeróżne tematy. Idąc po kolei, może dam kilka przykładów. Utwór „Hauptbahnhof”, gdzie zaczynamy podróż na stacji głównej w Berlinie. To jest taka opowieść o lęku przed nieznanym, a też o nadziei, może na nowe. To, co nas czeka, bo czasami nie wiemy, czy to nieznane, to będzie coś dobrego, a może coś, co nie do końca nam się spodoba. Drugi utwór „Alexanderplatz”, to jest utwór o samotności w wielkim mieście. Tutaj mamy „Alexanderplatz”, bo tam rzeczywiście tłumy ludzi się przewijają w Berlinie, ale to może być każde inne miasto i każdy inny plac w dużym mieście. „Dworzec ZOO” , myślę, że tę nazwę każdy z nas przynajmniej w pewnym wieku kojarzy z książką. Tutaj opowieść, i ten dworzec ZOO w Berlinie, który dla mnie to jest takim symbolem miejskiej dżungli, w której przeróżne rzeczy się odbywają. Ale też jest mnóstwo zniewoleń, uzależnień i tego wszystkiego, co nie do końca jest pozytywne w życiu, ale niestety się dzieje. Ten dworzec ZOO dla mnie jest symbolem takiej „ludzkiej klatki”.

„Nowy świat - Uniwersytet”?
- To jest opowieść o przeszłości i tęsknocie za tym, co minęło, za tym, co odeszło, a za czym tęsknimy. I tutaj to jest bardzo taka obrazowa historia, muszę powiedzieć, że taka lekko musicalowa. Osoba, która idzie przez Nowy Świat, w tekście mówi, że to takie lekko paradoksalne, bo idąc przez Nowy Świat tęskni za starym światem i idzie w stronę starówki. Tak naprawdę, to jest taka historia, znowu podróż przez Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście do Starego Świata, czyli do Starówki Warszawskiej.

„Praga”?
- Utwór „Praga” to znowu taka sentymentalna opowieść o starej Pradze i chciałam stworzyć taką imitację starej praskiej warszawskiej kapeli. To jest jedyny utwór napisany w języku polskim, ponieważ nie wyobrażałam sobie nawet jeżeli poruszamy się w kręgu muzyków międzynarodowych, bo rzeczywiście i tutaj w różnych miejscach, nie tylko w Polsce grałam ten program, to nie wyobrażałam sobie napisać piosenki „Praga” po angielsku, bo jednak kapela praska i ten specyficzny klimat, który kojarzymy. chciałbym, żeby tam wybrzmiał po polsku.

A „Tiergarten”?
- To może najpierw powiem, co to jest za stacja Tiergarten. To jest największy park w środku, w centrum Berlina, takie można powiedzieć płuca Berlina. Ogromny park, jakieś setki hektarów i tutaj taka opowieść dla mnie o latającej wolności, czyli o ptakach. Ja mówię o wolności poprzez spojrzenie na ptaki. Zastanawiam się, jak one muszą być wolne i de facto właśnie te wszystkie historie, szereg historii i szereg przeróżnych tematów poruszyłam, ale wszędzie gdzieś przewija się w tych utworach nawiązanie do wolności, do poszukiwania siebie, tego życia w zgodzie ze sobą. To jest taka historia, gdzie od dworca głównego w Berlinie, podróżujemy w stronę Warszawy Centralnej i ten ostatni utwór „Warszawa Centralna”, to wtedy kiedy lądujemy w domu, a tekstowo i muzycznie jest to powiedzenie: „Odnalazłam siebie. Tu jest mój dom”.

Bardzo bogate brzmienie i takie połączenie różnych światów.
- Tak, zdecydowanie pod każdym względem jest to lekki miszmasz.

Ale tego się dobrze słucha.
- To bardzo się cieszę, aczkolwiek jak napisałam, to miałam takie poczucie: „o jejku co ja napisałam, przecież to się nie trzyma kupy”. I tak sobie myślę, taki eklektyzm, a żeby nie powiedzieć, że coś dziwnego stworzyłam i później myślałam, jak tę płytę ubrać, jaką stworzyć okładkę? Okładką płyty, która jest też 100% eklektyczna i szalona. Więc tak jest to i od strony muzycznej połączenie kilku gatunków muzycznych, bo mamy klasyczny kwartet smyczkowy i tutaj elementy klasycyzujące. W projekcie jest nawiązanie do muzyki industrialnej pierwszej połowy dwudziestego wieku, mamy elektronikę, bo niektóre utwory też śpiewam z „looperem”, mamy sekcję rytmiczną, trio jazzowe, mamy mnóstwo improwizacji jazzowej, więc zdecydowanie tutaj mówię o tym eklektyzmie, który się pojawia na tej płycie. Na początku się tego bałam. Mogę powiedzieć, wyszło jak wyszło, ale wyszło coś na pewno nietuzinkowego. Wyszło coś interesującego.

Ola Błachno. Fot. Paweł Trześniowski/nadesłane
Ola Błachno. Fot. Paweł Trześniowski/nadesłane

A długo Andrzej Jagodziński zastanawiał się nad przyjęciem zaproszenia do jednego z utworów?

- W ogóle się nie zastanawiał, tylko zapytał o datę, kiedy i powiedział, że z największą przyjemnością, jeżeli termin mu podpasuje, to przybędzie, więc to było bardzo miłe.

No ale pana Andrzeja zna Pani od lat.
- On był moim takim mentorem. Muszę powiedzieć, na początku uczył mnie fortepianu na Bednarskiej w Warszawie, ale stał się kimś więcej, niż tylko nauczycielem fortepianu. Ponieważ sporo swojego wolnego czasu poświęcił na mnie, bo w wolnych chwilach dzwonił i pytał, czy mam czas poćwiczyć z nim? To jest absolutnie wzruszające i niesamowite, że są takie osoby, tak oddane. Tutaj ukłon w stronę takich pedagogów, którzy dają tyle serca.

Ma Pani międzynarodowy skład zespołu. Od roku chyba jeździcie z tym projektem.
- To było tak: napisałam ten projekt, to znaczy najpierw go sobie wymyśliłam, później udało się i jako jedyna na cały Berlin dostałam stypendium kompozytorskie. Byłam stypendystką Senatu berlińskiego i to była ogromna pomoc. Warunkiem stypendium było przedstawienie całego programu w Berlinie i równo rok temu zagraliśmy w międzynarodowym składzie koncert w Instytucie Pileckiego w Berlinie. Poświęciłam na to sporo miesięcy mojego życia, więc pomyślałam, że trzeba by było chyba nagrać płytę, o czym marzyłam. Kiedyś na początku myślałam, że to się nie uda, bo jednak zaangażowanie tylu muzyków kosztuje, pod każdym względem. Jednak się udało.
Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę