Handel narkotykami przez Internet. Naukowiec z UKW Bydgoszcz o forach, chatach i darknecie
- Profilaktyka uzależnień nie może być oddzielona od edukacji cyfrowej
Handel narkotykami coraz częściej odbywa się przez komunikatory i platformy internetowe – mówi dr hab. Piotr Siuda, prof. Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Badacz kieruje projektem „Sieci kłącza, obieg znaczeń i treści oraz konteksty offline internetowego handlu narkotykami”, finansowanym przez Narodowe Centrum Nauki.
Celem badań jest opisanie cyfrowego handlu narkotykami w Polsce – na komunikatorach i rynkach darknetowych – oraz osadzenie tych zjawisk w kontekście międzynarodowym. W badaniu brali udział naukowcy z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego (UKW) w Bydgoszczy, a także z innych ośrodków w Polsce, m.in. Uniwersytetu Opolskiego i Uniwersytetu Civitas, oraz z ośrodków zagranicznych, takich jak Uniwersytet w Edynburgu (W. Brytania) oraz Uniwersytet w Tampere (Finlandia).
„Aplikacje są częścią infrastruktury ryzyka"
- Internet jest dziś częścią codziennej infrastruktury życia, dlatego sprawdzamy, jak w tej przestrzeni funkcjonuje dostęp do substancji psychoaktywnych – powiedział dr hab. Piotr Siuda, prof. UKW.
Jego zdaniem badanie pokazuje istnienie luki edukacyjnej – brak wiedzy o działaniu aplikacji, infrastrukturze danych i realnych granicach prywatności. Dlatego, jak wskazał, profilaktyka uzależnień powinna być rozszerzona o kompetencje cyfrowe i medialne: krytyczne myślenie o technologii, danych, szyfrowaniu i mechanizmach budowania zaufania w sieci.
– Młodzi ludzie powinni rozumieć, że aplikacje nie są neutralnym narzędziem, lecz elementem infrastruktury ryzyka, a zarządzanie danymi jest dziś częścią zarządzania bezpieczeństwem - podkreślił. - Jeśli profilaktyka będzie się opierać na modelu zagrożeń sprzed dekady, nie będzie adekwatna do realiów, w których funkcjonują dziś młodzi użytkownicy – podsumował prof. Siuda.
Porównano fiński czat, polskie forum i krytomarket Nemesis
W ramach badania naukowcy zajęli się tzw. ekologiami handlu. Pojęcie to oznacza różne środowiska cyfrowe, które narzucają odmienne sposoby organizacji transakcji, budowania zaufania i poziomu anonimowości – od lokalnych, półformalnych kontaktów po sformalizowane struktury przypominające e-commerce.
Porównano trzy odmienne środowiska darknetowe: fiński czat Tsatti, polskie forum Cebulka oraz międzynarodowy kryptomarket Nemesis.
Dotychczasowe analizy z USA czy krajów skandynawskich koncentrowały się głównie na kryptorynkach w darknecie – platformach dostępnych przez przeglądarkę Tor, działających jak sklepy internetowe z systemem ocen i płatnościami kryptowalutą. Nowa analiza pokazała jednak, że nie ma jednego rynku, lecz cały ekosystem powiązanych środowisk.
Telegram jest postrzegany jako prostszy niż darknet i mniej restrykcyjny niż duże media społecznościowe. Handel może się zaczynać od zwykłej wiadomości, wysłanej w aplikacji, której dana osoba używa na co dzień. Badacze określają to jako „hiperdostępność”, czyli sytuację, w której rynek jest stale obecny w cyfrowym tle życia.
Z badań wynika, że komunikatory ułatwiają pierwszy etap transakcji – kontakt i ustalenie szczegółów – natomiast sama wymiana często odbywa się offline.
– Rozmówcy opisywali zwykłe, uliczne praktyki: szybkie spotkanie, przekazanie z ręki do ręki i koniec – wymieniał naukowiec. - Badacze nazywają je „hybrydowymi rynkami online/offline”, co oznacza, że Internet nie zastępuje ulicy, lecz ją reorganizuje.
Darknet działa inaczej...
– Tam cały proces, od zamówienia po dostawę, może odbywać się bez kontaktu twarzą w twarz. Te rynki są silnie sformalizowane i oparte na reputacji. – Potencjalnego klienta od dealera dzieli jedna wiadomość. Oferty krążą po kanałach, można porównać ceny i napisać o dowolnej porze – tłumaczył naukowiec. - Poza tym aplikacje ułatwiają potencjalnym klientom wejście na rynek używek. Interfejs daje poczucie komfortu i kontroli, czasem większe niż realne bezpieczeństwo – zauważył badacz. Komunikatory są jednak bardziej podatne na oszustwa niż wyspecjalizowane rynki darknetowe.
W wywiadach dotyczących Telegramu badacze rozmawiali z osobami, które faktycznie kupowały substancje przez komunikatory. Rekrutacja do badania odbywała się przez wcześniejsze sieci badawcze i środowiska studenckie, a także przy wsparciu psychoterapeuty uzależnień. W badaniu znalazły się zarówno osoby kupujące okazjonalnie, jak i regularnie.
Handel używkami jako jedna z wielu cyfrowych usług
Równolegle prowadzono wywiady z użytkownikami darknetu. – Tam anonimowość była absolutnym priorytetem – zaznaczył badacz, wskazując na wyraźną różnicę między środowiskami. - Handel substancjami coraz częściej nie wygląda jak coś ukrytego w cieniu, lecz jak jedna z wielu usług w cyfrowej codzienności – podsumował prof. UKW.
Z wywiadów wynika, że uczestnicy rynku często jednak przeceniają poziom swojego bezpieczeństwa w sieci. - Wierzą w pełną ochronę prywatności, choć czaty nie zawsze są szyfrowane, a dane mogą być przetwarzane w sposób, którego użytkownicy nie rozumieją – zwrócił uwagę naukowiec.