Prawie pół miliona zniknęło z kasy bydgoskiego sądu. Polskie Radio PiK dotarło do nowych ustaleń
Nie prawie 330 tys. zł - jak informowano ponad trzy lata temu, gdy sprawa wyszła na jaw - a ponad 477 tysięcy złotych zniknęło z kasy Sądu Rejonowego w Bydgoszczy. Miała je ukraść księgowa. Jest coraz bliżej finału prokuratorskiego śledztwa - dowiedziało się Polskie Radio PiK.
Sprawa ciągnie się od 2023 roku. Wtedy prezes Sądu Rejonowego w Bydgoszczy złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Pieniądze zniknęły z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Bydgoska prokuratura - w trosce o bezstronność - nie chciała się sprawą zajmować. Ta trafiła do prokuratury w Toruniu. Mijały miesiące. Pojawiały się nowe wnioski, opinie, analizy. I w końcu są konkretne ustalenia.
Jak dowiedziało się Polskie Radio PiK podejrzana, była księgowa Marzena S., została przesłuchana, przyznała się do winy, złożyła krótkie wyjaśnienia, zawnioskowała o uzupełnienie przesłuchania. Toruńska prokuratura ustaliła, że od marca 2012 roku do grudnia 2019 roku z socjalnego funduszu zniknęło ponad 400 tysięcy złotych, a od września 2022 do stycznia 2023 roku - ponad 77em tysięcy.
- Marzena S. usłyszała dwa zarzuty dotyczące kradzieży mienia znacznej wartości. Prokuratura deklaruje, że za kilka tygodni przygotuje akt oskarżenia.
- Wcześniej śledczy informowali, że księgowa miała przez lata przelewać różne kwoty z konta służbowego na swoje prywatne lub konta swoich dzieci.
- Pieniądze miała przeznaczać na bieżące wydatki.