Pożegnanie Ryszarda Zarudzkiego. „Bardziej martwił się o innych niż o siebie”
W Wudzynie niedaleko Bydgoszczy bliscy i przyjaciele pożegnali w sobotę (8 sierpnia) Ryszarda Zarudzkiego, byłego wiceministra rolnictwa, wiceprezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz dyrektora Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie.
Ryszard Zarudzki był też rolnikiem, prowadził rodzinne gospodarstwo w Wudzynku.
- Był szczególnie zaangażowany w projekty, dotyczące innowacji i retencji w rolnictwie - podkreśla Lidia Lewandowska, zastępczyni dyrektora KPODR w Minikowie. - Przede wszystkim zależało mu na tym, żeby wiedza przenikała ze świata nauki do praktyki, ale i odwrotnie, dlatego w swoim gospodarstwie starał się wprowadzać to, o czym mówił na spotkaniach z rolnikami i doradcami - dodaje.
Prywatnie Ryszarda Zarudzkiego znała Małgorzata Wesołowska, sołtyska Wudzynka.
- Był bardzo uprzejmy, uczynny, wrażliwy na cierpienie innych, pomocny. Działał w radzie sołeckiej, zawsze mogłam na niego liczyć. Jako sąsiad też był życzliwy, zawsze miał czas, by porozmawiać. Bardziej martwił się o innych niż o siebie. Będzie nam trudno pogodzić się z tym, że nie ma go już wśród nas - mówi Małgorzata Wesołowska.
Oto cytat z Ryszarda Zarudzkiego, który można byłoby uznać za przewodnią myśl w jego życiu: „Podstawowa rzecz to rozmawiać, identyfikować problemy i je w naszych specyficznych warunkach rozwiązywać”.
Zmarł po ciężkiej chorobie, miał 67 lat.