Wiceministra rodziny: Dzieci nie powinny trafiać do domów pomocy społecznej
Jaka jest przyszłość pomocy społecznej? O planowanych zmianach w przepisach rozmawiano w Sępolnie Krajeńskim. Odbyło się tam spotkanie z wiceministrą rodziny, pracy i polityki społecznej Katarzyną Nowakowską oraz posłanką Iwoną Kozłowską.
Dyskusja toczyła się m.in. o rozwoju środowiskowych form wsparcia oraz o tym, by unikać kierowania dzieci do domów pomocy społecznej.
- Mam 220 pilnych próśb do przyjęcia do mojego domu dzieci z niepełnosprawnościami do 18. roku życia - mówiła siostra Karolina Blok, dyrektorka Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci w Kamieniu Krajeńskim. - Brakuje rodzin zastępczych. Rodziny biologiczne często pod wpływem wyczerpania psychofizycznego i nie mając wsparcia profesjonalnego w środowisku, kierują prośbę do przyjęcia dziecka do naszego domu - dodała.
Wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej Katarzyna Nowakowska mówiła, że gdyby chciano określić krótko planowane zmiany w prawie, trzeba byłoby powiedzieć: skupienie na rozwoju usług środowiskowych i opiekuńczych.
- Chodzi o to, żeby każdy jak najdłużej mógł z tych usług korzystać we własnym domu, mieszkaniu wspomaganym, a dopiero gdy to będzie konieczne, być skierowanym do instytucji całodobowej, która udzieli wsparcia. Przepis, który zaproponowaliśmy w ustawie, nie powodowałby, że jakikolwiek dom pomocy społecznej zostałby wygaszony. Mógłby przyjmować osoby dorosłe. Stoimy na stanowisku, że miejscem, w którym każde dziecko powinno móc się wychowywać, jest dom rodzinny - mówiła Katarzyna Nowakowska.
Ostateczny kształt ustawy mamy poznać jeszcze w wakacje.